Menu

New York City
Witaj w mieście, które nigdy nie zasypia

26/08/2015

2015. I'll keep 'em burning.

rok 2010
Emily

Otwieram oczy i widzę ją na parapecie. Siedzi i pali. Przez otwarte okno falami napływa zimne powietrze. W dzień widać z niego niemal całe miasto. Teraz jest ciemno. Dym unosi się w powietrze, zbiera u sufitu. A mi znów niedobrze.
- Hej, co ty robisz ? - szepczę, podnosząc głowę. Wzrusza tylko ramionami i dalej się bawi, wypuszcza z ust szare kółka. Siadam na łóżku, owijając się kołdrą. Zimno mi, jak patrzę na jej drobne ciałko, zakryte tylko cienką, czarną koszulką.
- Spalmy to, Emily - odzywa się cicho, a ja zamieram. Ona nigdy nie zwraca się do mnie tak oficjalnie. Zawsze mówiła "Em". Więc to chyba na poważnie...
- A jak stąd wyjdziemy ? - pytam, bo tylko to przychodzi mi do głowy. - Oknem nie skoczysz. A nie wiesz, czy Dickowi znów nie odwali, i nie zamknie drzwi na klucz.
- Nie musimy. Możemy tu spłonąć - mówi, nadal zamyślona, i patrzy gdzieś w dal. Wygląda jak w transie, ale przywykłam. Czasem tak ma. Tyle, że ja nie chcę umierać.
- A mama ? Jej też chcesz zrobić krzywdę ?
- I tak nas przed nim nie obroni. Dobrze wiesz.
- To nie znaczy, że musi zginąć... Przecież nie chcesz jej tego zrobić, no... - rozpaczliwie próbuję przywołać ją do porządku. Nigdy nie wiedziałam, że ma w sobie jakieś mordercze instynkty wobec kogokolwiek. Boję się.
- Jeśli umrze z nami, to i tak będziemy razem - patrzy na mnie uważnie. Znów zmieniła ton głosu, teraz mówi normalnie. Czuję, że dużo zrobi, by mnie przekonać. Przecież ona nie wierzy w życie po śmierci.
- To ucieknijmy - proponuję nieśmiało po chwili. Chcę wyciągnąć z tej sytuacji coś dobrego.
- Jak ?
- Jeszcze noc. Damy radę.
- Nie chcę. Złapie nas. Będziemy mieć przewalone. Wolę umierać.
- Przestań - nie lubię, kiedy tak mówi, więc krzywię się lekko. Wzrusza ramionami i gasi papierosa w popielniczce. Skąd ona ją wzięła ?
- Nie to nie - zeskakuje z parapetu, po czym wrzuca kilka ubrań do torby. Patrzę na nią zdumiona. - Ruszaj się ! - pogania mnie, wciągając spodnie. Wiszą na niej, jak wszystko, ale nic nie poradzi na to, że jest taka mała. Idę jej śladem i ubieram się.
- Dokąd chcesz pójść ? - pytam, bo - prawdę mówiąc - nie mam pojęcia.
- Nie wiem, to był twój pomysł, ta ucieczka.
- Nie musimy...
- Więc podpalę tą ruderę - przystaje i zagląda mi głęboko w oczy. Jej spojrzenie przeszywa mnie na wylot; robi mi się zimno. - Em, nie zostanę tu. Rozumiesz ? Nie mogę.
Powiedziała "Em", więc oddycham z ulgą.
- No dobra, chodź - wzdycham cicho i pakuję pierwsze lepsze ciepłe ubrania. Bezszelestnie otwieram drzwi i wysuwam się z pokoju. Siostra idzie za mną, czuję to. Nagła myśl zatrzymuje mnie wpół kroku. Jeśli Richard zatrzasnął drzwi wejściowe... Nie. Nie.
Na szczęście udaje nam się wyjść; na zewnątrz Ness ze stoickim spokojem zapala papierosa. Kaszlę, bardziej po to, żeby wyrazić dezaprobatę, niż dlatego, że aż tak mi to przeszkadza.
- Mam was - słyszę za plecami i czuję lodowaty dreszcz na plecach. Głos Richarda. Odwracam się powoli.
~~
Robię unik, kiedy on bierze zamach. Dobrze przynajmniej, że wypił dużo piwa i ledwo trzyma się na nogach, nie mówiąc już o trafianiu w cokolwiek. Z łatwością wsuwam się pod stół, a stamtąd biegnę do łazienki. Zamykam się po ciemku, żeby nie pamiętać o tym, jak wyglądała wanna, kiedy ostatnio Richard siedział tu z Amnesią. Kucam na ziemi i chowam głowę między kolana. W ustach czuję smak krwi. Wypluwam do umywalki i płuczę wodą.
- Ness ? - szepczę, mając nadzieję, że też wpadła na pomysł, żeby się tu ukryć. Nie słyszałam, jak wychodziła z tej dużej szafki pod sufitem, ale czuję, że siedzi na brzegu wanny i przeczesuje mi włosy palcami. Ona zawsze porusza się tak cicho, jak kot. I niewiele mówi.
- Kiedy tu wlazłaś ? - irytuję się mimowolnie, ale to niesprawiedliwe, że się pojawia i ulatnia kiedy chce. Ja tak nie potrafię, dlatego rzadko kiedy udaje mi się uciec przed laniem. Chociaż ona ma chyba gorzej ode mnie, kiedy już ją dopadnie... Głowa mnie boli od rozmyślania o tym, więc opieram się o jej kolana. 
- Nie pamiętam - odpowiada, siadając obok mnie, żeby było mi wygodniej. Czuję na twarzy coś mokrego, pewnie namoczyła chusteczkę, ale jest zimna i przyjemna, więc przymykam oczy. Nie chcę jej powstrzymywać, choć wolę, kiedy to ja muszę się zajmować nią. 
- Coś ci zrobił ? - pytam. Kręci przecząco głową - zawsze tak robi. - Powiedz - proszę ją.
- Nic - stwierdza twardo, wyrzucając chusteczkę do śmieci. 
~~
Zerkam na nią ukradkiem. Siedzi jak zahipnotyzowana nad miską płatków, które powoli robią się miękkie i kleiste. Przecież ona takich nie lubi. Chociaż tak właściwie, to w ogóle nie lubi płatków z mlekiem, więc może to dlatego nie je. Ja już dawno skończyłam i siedzę cicho, żeby Richard nie przyszedł do kuchni. I tak spodziewam się wypominania, jaki to on nie jest dobry, bo robi nam, bachorom, śniadanie przed szkołą. Uparcie wpatruję się w moją siostrę, próbując zwrócić na siebie jej uwagę, ale ona jak zwykle ma to gdzieś.
- Nessie - szepczę najciszej jak umiem. 
Na dźwięk kroków zamieram na krześle, wbijając wzrok w stół. Richard przesuwa swoje wredne oczka z niej na mnie. Obie siedzimy cicho, ale denerwuję się. Do niej chyba w ogóle nie dociera co się dzieje. Albo co się stanie za moment.
- Która z was jest na tyle bezczelna, żeby przeszkadzać ojcu w odsypianiu nocnej zmiany ? - warczy nad moją głową, kulę się. 
- M-może telewizor... - podsuwam mu; głos mi się trzęsie, chociaż za wszelką cenę staram się go opanować. Czuję, jak jego dłonie zaciskają się na oparciu i zamykam oczy, przygotowana na uderzenie, ale przeszkadza mu w tym Amnesia, która nieporadnie złazi z krzesła, niemal przewracając je przy okazji. 
- To ja - mówi spokojnie, patrząc na niego pustym wzrokiem psychopatki. Drżę od środka, chciałabym zaprotestować, ale mam coś dziwnego w gardle i głos nie chce się przez to przebić. Richard nachyla się nad nią - jest bardzo wysoki - i szczerzy zęby w ohydnym uśmiechu. 
- To chyba teraz musisz coś dla mnie zrobić, żeby zrekompensować straty, prawda ? 
Ciekawa jestem, czy on zna nas na tyle dobrze, czy te różnice w naszej inteligencji rzeczywiście tak widać. Do niej zawsze zwraca się tak, jakby rozmawiał z profesorem uniwersytetu, używa wyszukanych słów i takich tam, a na mnie tylko wrzeszczy i buduje jak najprostsze zdania, jakbym była ograniczona umysłowo. Przynajmniej nie rozmawia ze mną tym lepkim, cukierkowym głosem, co z nią. Wydaje mi się, że to oznacza coś gorszego, niż zwykłe lanie, ale nigdy jej nie zapytam. Czasem, kiedy on do niej mówi mam wrażenie, że widzę, jak jego głos oblepia jej całe ciało. Może to dlatego ona nigdy mu nie odmawia, nie potrafi. Może też się boi - podpowiada mi jakiś głos w mojej głowie, ale przepędzam go. Gdzie tam. Bez sensu. Ona niczego się nie boi i to kolejny powód, dla którego uważam, że jest ode mnie mądrzejsza. Twierdzi, że strach nic nie pomaga. Chociaż... może czegoś się boi, a ja o tym po prostu nie wiem ?
Amnesia kiwa głową, przytakując mu. Łapie ją za chude ramię i ciągnie za sobą do pokoju. Modlę się, żeby na mnie spojrzała, ale nie robi tego, a za chwilę słyszę tylko trzaśnięcie zamykanych drzwi. Ostrożnie przysuwam się do nich i przykładam ucho, żeby w razie czego pomóc. W końcu wzięła na siebie moją winę, to trochę dziwne, żadna z nas wcześniej tego nie robiła. Czasami tylko próbowałyśmy go odstraszyć, albo zminimalizować karę, ale to nigdy nie działało, więc dałyśmy spokój. 
Odgłos uderzenia rozlega się nagle, ale tylko raz, jakby dostała w twarz i przewróciła się. Czekam, aż nastąpi kolejne, kolejne i kolejne, ale nic takiego się nie dzieje. Nie wiem, ile czasu już minęło, ale chyba dużo, może zaraz ją wypuści ? Wpełzam pod schody ; zobaczę stąd, jak będą wychodzili, ale oni mnie nie zobaczą. Ciekawe, czy zdążymy do szkoły. Pewnie nie. 
Wydaje mi się, że całe wieki już minęły, kiedy drzwi otwierają się. Richard zasuwa zamek w spodniach, Amnesia przygładza rozczochrane włosy. Patrzę oniemiała. Wiedziałam. Teraz mam prawie całkowitą pewność. 
- Ness ! - wołam ją po cichu. Odwraca się w moją stronę, jej oczy błyszczą i są ogromne ze zdumienia.
- Co ty tu robisz ?
- Chciałam cię uratować... - mówię niepewnie, prawie płaczę. - Czego on chciał ? 
- Niczego - syczy, kierując się do naszego pokoju. 


rok 2015
Amnesia

Zobacz, jest nas dwie. Ja jestem małą dziewczynką, pragnącą uwagi i miłości, ona - dorosłą kobietą, oziębłą, o lodowatym spojrzeniu. Boję się, że kiedyś nie będzie już nic, i obie staniemy się zaledwie piaskiem pod jego stopami.

24/08/2015

#2 POST ORGANIZACYJNY – PODSUMOWANIE

Post organizacyjny widniał na stronie głównej dłużej, niż początkowo zapowiedziałam, gdyż miałam nadzieję, że wypowie się pod nim więcej autorów, wszystko jednak wskazuje na to, że już nikt więcej się nie odezwie, czas więc na podsumowanie tego, co udało się nam ustalić.

1.      Zmiana adresu bloga.
Co do tego punktu wszyscy okazaliśmy się zgodni, a co za tym idzie, zmiana adresu nastąpi. Bardzo też dziękuję za podsunięcie pomysłu, by pod starym adresem umieścić odnośnik do nowego, na pewno wykorzystam to rozwiązanie i wydaje mi się, że nie będzie ono tymczasowe, tak by nawet po długim czasie można było do nas trafić za pomocą starej nazwy.
Zapewne jesteście ciekawi, kiedy nastąpią przenosiny? Nim zmienię adres, chciałabym przygotować odświeżony regulamin, dostosowany do zmian, które wprowadziliśmy. Od strony technicznej ze zmianą nie będzie problemu, wszystko pozostanie na swoim miejscu. Tak więc parę dni przed zmianą adresu stosowne ogłoszenie pojawi się w ramce „Informacje”, postaram jak najszybciej uporać się z poprawką regulaminu, by móc wprowadzić nowości w życie.  

2.      Zmiana w sposobie dodawania kart postaci.
Tutaj większość z Was opowiedziała się za zmianą, niektóre osoby jednak wyraziły swoje zaniepokojenie w związku z zbyt szybkim zasłanianiem kart postaci widniejących na stronie głównej. Sama widzę na innych blogach, że rzeczywiście może być to problematyczne, gdyż nowa osoba szybko znika w tłumie, więc postaram się tak skonstruować regulamin, by choć częściowo zniwelować ten problem. Chciałam też zauważyć, że w przypadku NYCa raczej nie będzie aż tak wielkiego bum jak na nowe blogi (choć mogę się mylić), więc nowe osoby nie będą dołączały aż tak często i karta postaci będzie mogła swoje pobyć na głównej.

3.      Zmiana w sposobie dodawania komentarzy.
Ten punkt wzbudził najwięcej wątpliwości, więc na początek przedstawię, jak sprawa wygląda od strony liczb. Wliczam tutaj także siebie, więc łącznie w kwestii zmian wypowiedziało się osiem osób.
  • Dwie osoby były za zmianą.
  • Dwie osoby były przeciw zmianie.
  • Cztery osoby pozostały bezstronne.

Zapowiedziałam w poście organizacyjnym, że osoby niezdecydowane podciągnę pod to, co postanowiłam. Długo zastanawiałam się nad tą kwestią, sama z sentymentem wspominam kartę postaci z ponad tysiącem komentarzy, z drugiej strony jednak niezbyt często wracałam do tych starszych, właściwie chyba nawet wcale, chyba że kilka komentarzy wstecz, by coś sobie przypomnieć. Nie wiem, czy macie podobnie, czy może zupełnie inaczej? W każdym bądź razie uważam, że warto spróbować. Jeśli będziemy niezadowoleni, zawsze możemy wrócić do poprzedniej opcji. I ponieważ aż cztery osoby nie wyraziły swojego zdania w tej kwestii, „biorę je na swoją stronę”, jak już tłumaczyłam w poprzednim poście. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie urodził się taki, który wszystkim dogodził, a już szczególnie trudno o to na blogach grupowych, gdzie trzeba sprostać oczekiwaniom wielu autorów. W związku z tym mam nadzieję, że osoby, które wyraziły swój sprzeciw lub pozostały bezstronne, nie będą mi miały za złe tej decyzji. Chcę po prostu spróbować czegoś nowego i zobaczyć, jak to się sprawdzi. Liczę na zrozumienie z Waszej strony.
Część z Was będzie zmuszona opublikować nowe karty postaci. Pozwólcie, że opiszę, jak to dokładnie przeprowadzimy już po zmianie adresu bloga. A raczej jeszcze przed zmianą postaram się opublikować post, w którym wyjaśnię tę kwestię.


Wygląda na to, że to już wszystko. Gdyby coś było niejasne, pytajcie śmiało, gdyby coś się Wam nie podobało, także piszcie. Będę na bieżąco informować, co akurat robię i co zamierzam, więc nie będziecie niczym zaskoczeni. Miejmy nadzieję, że nadchodzące zmiany sprawią, iż na NYCu zadomowi się choć kilku nowych autorów :)

06/08/2015

#1 POST ORGANIZACYJNY

Drodzy autorzy, od pewnego czasu zastanawiałam się nad zmianami, które pomogłyby w tym, aby NYC stał się atrakcyjny dla nowych autorów. Wydaje mi się, że nasz staruszek NYC po prostu przejadł się blogowiczom – z moich obserwacji wynika, że autorzy wolą zapisywać się na nowo powstałe blogi, zamiast dołączać na te funkcjonujące już od pewnego czasu. W związku z tym chciałabym odświeżyć NYC, w pewien sposób dostosować go do obecnie panujących realiów i sprawić, by ponownie przyciągał spojrzenia, gdyż na tą chwilę odnoszę wrażenie, że inni autorzy postrzegają nas jako ściśle zamknięte grono, niechętnie przyjmujące do niego nowe postacie.

Do głowy przyszło mi kilka pomysłów:

1.      Zmiana adresu bloga.
Nie byłaby to zmiana drastyczna, gdyż z obecnego http://new--york--college.blogspot.com/ adres przybrałby formę http://new--york--city.blogspot.com/ (już sprawdziłam, ten adres jest wolny i możliwy do wykorzystania). Na NYC wciąż można byłoby mówić NYC, z kolei nowy adres lepiej określiłby charakter bloga – nie uważanie, że New York College już dawno przestał mieć cokolwiek wspólnego z college’m?

2.      Zmiana w sposobie dodawania kart postaci.
Aktualnie karty postaci dodawane są z datą sprzed grudnia 2012 roku, aby nie zasłaniać postów fabularnych. Chciałabym, aby karty były dodawane „na bieżąco”, z aktualną datą, co automatycznie sprawiłoby wrażenie większego ruchu na blogu. Posty fabularne dodawane są z na tyle niską częstotliwością, że raz na jakiś czas nie zaszkodziłoby im zasłonienie kartą postaci, poza tym wciąż byłyby dodawane do szerokiej listy, z kolei NYC dzięki temu nie sprawiałby wrażenia bloga wymarłego chociażby z takiego powodu, że ostatni post dodany był miesiąc temu, a w tym czasie zdążyły pojawić się przykładowo dwie nowe karty postaci.

3.      Zmiana w sposobie dodawania komentarzy.
Ten temat już kiedyś był poruszany na blogu. Tłumaczyłam, że wraz z nowym sposobem dodawania komentarzy należałoby tworzyć nową kartę postaci po uzbieraniu 200 komentarzy. Ta „reguła” działa na zdecydowanej większości blogów grupowych (wyjątki prawdopodobnie można policzyć na palcach jednej ręki) i mimo wszystko wydaje mi się, że u nas także mogłaby się sprawdzić, gdyż potencjalni nowy autorzy są do niej po prostu przyzwyczajeni, ponadto dzisiaj nie pisze się już tak szybko i często jak kiedyś, więc nie oznaczałoby to wymiany karty postaci co chwilę. Tutaj mam prośbę szczególnie do starszych autorów – nie patrzcie tylko i wyłącznie na własną wygodę oraz sentyment (nikt nie każe Wam usuwać starych kart postaci, zostaną one zachowane na blogu i będziecie mogli umieścić do nich link w nowej karcie (o ile oczywiście ten pomysł przejdzie)), ale weźcie pod uwagę, że tym sposobem chcę sprawić, by NYC lepiej funkcjonował, a nie zrobić co poniektórym na złość. Sami zastanówcie się i sprawdźcie, jaki czas zajęło Wam ostatnio napisanie 200 komentarzy?
EDIT: Sama psioczę Wam o sentymentalizmie, a kiedy teraz wspominam moją dawną kartę postaci z ponad tysiącem komentarzy, to mi tęskno. No nic, czekam na wypowiedzi innych i pomyślimy, co z tym zrobić, ale coś mi się wydaje, że tak jak wspomniała autorka Ronji, ten temat rzeczywiście był już zbyt wiele razy poruszany.  

To tyle z mojej strony. Ponieważ jesteśmy po liście obecności i zostali wśród nas jedynie aktywni autorzy, prosiłabym o wypowiedzenie się w tych kilku kwestiach oraz jasne określenie swojego stanowiska co do tych trzech punktów, chciałabym wyraźnie zobaczyć, czy jesteście za czy przeciw. Oczywiście rozpatrujcie każdy punkt osobno – chodzi o wprowadzenie jakichkolwiek zmian, niekoniecznie wszystkich. Osoby niezdecydowane, które jasno się nie określą podciągnę pod to, co uważam ja sama.
A co tak właściwie uważam? Jako administratorka jestem za tymi trzema zmianami i uważam, że są one konieczne by NYC mógł dalej funkcjonować i nie był to stan zawieszenia, w jakim obecnie się znajdujemy. Potrzeba nam nowych autorów, którzy nie znikną zaraz po dołączeniu i uważam, że zaproponowane przeze mnie zmiany byłby pomocne w wzbudzaniu zainteresowania blogiem.

Tydzień powinien wystarczyć, byśmy doszli do porozumienia, w związku z tym na wypowiadanie się na temat tych kilku propozycji macie czas do 13 sierpnia. Po tym terminie, w zależności od tego, co wspólnie ustalimy, wprowadzę zmiany lub nie. Oczywiście jeśli sami macie pomysły na to, jak jeszcze można byłoby sprawić, by NYC lepiej funkcjonował, piszcie śmiało!

Na czas wywieszenia tego posta ustawiam opcję komentowania tylko dla zalogowanych, by uniknąć anonimowych komentarzy.