aktualności

11.01.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.01.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 stycznia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.01.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.01.2026.
24.12.2025
Wesołych Świąt!
Kochani, życzymy Wam Wesołych Świąt! Zdrowia, szczęścia oraz pomyślności! Najedzcie się pysznego jedzonka, nacieszcie bliskimi i odpocznijcie, a do nas wróćcie pełni sił i zapału do pisania wąteczków 💙
15.12.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
14.12.2025
Azyl to też niewola...
Wszystkich zainteresowanych grą na blogu fantasy zapraszamy na The Last Salvation, które pozostaje otwarte dla wszystkich istot paranormalnych poszukujących azylu...
06.12.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10grudnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.12.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.12.2025.
11.11.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.11.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 listopada karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.11.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.11.2025.
31.10.2025
Aktualizacja regulaminu bloga
W Regulaminie dodano punkt dotyczący rozwiązywania sporów między autorami. Prosimy o zapoznanie się z nim.
26.10.2025
Wgranie poprawki
W kodzie wgrano poprawkę dotyczącą wyświetlania szablonu na urządzeniach mobilnych. Wszystkim pomocnym duszyczkom - dziękujemy ♥
24.10.2025
Aktualizacja szablonu
Po trzech latach nasz kochany NYC doczekał się nowej szaty graficznej ♥ Jeśli dostrzeżecie jakieś nieprawidłowości, prosimy o ich zgłaszanie w zakładce Administracja.

25/01/2026

[KP] Musical jest jak życie – radosny, smutny, chaotyczny, a jednak piękny, jeśli ktoś słucha uważnie

✦ Ciao! ✦
Antonio Vincenzo Caruso


Antonio jest prawdziwym architektem emocji, którego główną mocą jest okazywanie czułości wobec wszelkiej niedoskonałości. Zamiast brać, stale dzieli się tym, co ma w sobie najlepsze. Nadal nie potrafi jasno określić, który makaron jest lepszy: al dente czy w pełni miękki. Niedzielne obiady na mieście stały się złotą tradycją, a niekończąca się dokumentacja testuje jego cierpliwość na poziomie olimpijskim. Prawdopodobnie nigdy nie nauczy się parkować poprawnie, bo linie parkingowe to tylko sugestia, a nie sport ekstremalny. Rozpoczyna dzień od skrupulatnie stworzonego rytuału: najpierw lodowaty prysznic przy dźwiękach Nessun Dorma, a następnie filiżanka espresso w akompaniamencie Stayin' Alive — dla zachowania zdrowego balansu. Carbonara w rytmie Smack That? Wystarczy, że patelnia nabierze odpowiedniej temperatury, a Antonio w swojej kuchni zaczyna się czuć niczym na scenie Broadwayu, wprawiając biodra w nieskrępowany ruch. Give It To Me? Parmezan zastępuje konfetti w samym sercu prywatnego musicalu, podczas, którego Caruso staje się niemal włoskim odpowiednikiem Justina Timberlake'a. To tu kończy się operowa elegancja, a zaczyna Antonio.
Garnitur stał się czymś więcej niż tylko elementem garderoby, stał się przedłużeniem jego włoskiego temperamentu, którego jak dotąd żadna kobieta nie zdołała w pełni posiąść. Nigdy nie wybiera pośpiechu, relacji na skróty, pustych gestów. Prawdopodobnie nigdy nie zrozumie braku pasji w ludziach, co w jego odbiorze jest puste i sprawia, że Caruso natychmiast się wycofuje. Nigdy nie zniesie braku lojalności, próby kontroli i fałszywej autentyczności. Wychowany w domu, w którym, to emocje stały na pierwszym miejscu, a małe gesty miały znaczenie, dlatego Antonio nigdy nie ucieka od rozmowy, którą pod względem powagi traktuje na równi ze słuchaniem.
Unika zatłoczonych restauracji, gdzie jedzenie automatycznie przestaje mieć wtedy znaczenie. Wszelkie spóźnienia odbiera jako brak szacunku, a miejską komunikację uważa za centralny punkt piekła na Ziemi. Nie pominie żadnego odcinka The Residence i Emily in Paris, uparcie twierdząc, że życie Emily nie jest tak cudownie różowe, jak jej garderoba a sam serial nigdy nie zdołał zaprezentować porządnego espresso.
Caruso jednym spojrzeniem jest w stanie ocenić, czy dana osoba jest warta jego czasu i prawdopodobnie nigdy nikomu nie przyzna się do tego, że spróbował pizzy z ananasem i wcale nie nazwał jej włoską zbrodną.

Hejo :) To znowu ja, serdecznie zapraszam! <3 Szukamy razem z Antonio dosłownie wszystkiego!

8 komentarzy:

  1. [Ciao bello!🤭
    Na jego miejscu również nie przyznałabym się, że mi zasmakowała pizza z ananasem. Jeszcze odebraliby mu włoskie obywatelstwo za to barbarzyństwo. 😁 Powiem tyle, że narobiliście mi oboje ochoty na carbonarę, a póki co się nie zapowiada, że jem sobie taką prawdziwą włoską, więc niestety, ale będę się musiała podróbą zadowolić. 🥲
    Bawcie się razem dobrze i oby się trafiła taka, która będzie potrafiła ten włoski temperament ujarzmić i tę paskudną pizzę wybić mu z głowy!🤭
    Loffki, kisski i cała reszta. 🩷]

    sloane fletcher & sophia moreira

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Oooh, teraz ja też bym zjadła carbonare xD Cześć!
    Zazdroszczę tym Twoim postaciom, że są takie... Rozbudowane, że mają takie pełne i bogate życie, że na to wszystko starczy im czasu! Że kariera jest, rodzina jest, szczypta nieszczęścia też i to wszystko to taka ładna, harmonijna kompozycja 😊
    Bawcie się dobrze! Standardowo, zapraszam do którejś z swoich dziewczyn, one dogadają się nawet z Włochem! ]

    Emka & Lily

    OdpowiedzUsuń
  3. [Miło widzieć Cię z kolejną, równie świetną postacią na blogu <3 To wirujące zdjęcie jest genialne, co chwilę na nie najeżdżam i się nim bawię haha :) Ah ten włoski temperament, ciężko nie mieć do niego słabości! Nie miałyśmy chyba jeszcze okazji razem niczego stworzyć, więc gdybyś miała ochotę na wątek, zapraszam do kogoś z mojej dwójki :) Życzę dużo weny i dobrej zabawy, a ja uciekam kupić przez Ciebie i te włoskie klimaty jakieś pyszne tiramisu :D]

    Rowan Ardent & Lusya Warren

    OdpowiedzUsuń
  4. [Podobnie jak magiczniemrocznamoc, nie mogłam odmówić sobie chwili zabawy z tym zdjęciem 🤭 Które zresztą od wczoraj już zdążyło się zmienić, ja tu wszystko widzę 😈
    Antonio jest przesympatyczny i myślę, że Maxine przesiadywałaby w jego kuchni równie chętnie, co w kuchni Leonarda, ponieważ ta dziewczyna ma oczywistą słabość do każdego, kto tylko ją karmi, ale będę dzielna i nie dam się namówić na kolejny wątek, bo serio, ale to serio nie wyrobię. Choć podobno nigdy nie należy mówić nigdy, prawda?
    Tymczasem bawcie się z Antonio dobrze i zostańcie z nami na długo 💖]

    MAXINE RILEY & IAN HUNT & CHRISTIAN RIGGS

    OdpowiedzUsuń
  5. Szum ulewy rozbijał sie nie tylko o wystające kamienne parapety fasady budynku, ale również rozbrzmiewał w środku, niosąc się echem po coraz mniej zatłoczonych korytarzach. Ten sam szum ginął niejako w niegasnącym gwarze i znów wznosił pod potężne żyrandole, dzwoniąc o kryształki zdobień. Emma stała z brzegu, przy rozwidleniu na półpietrze schodów z plecami wciśniętymi w zimny mur. Spojrzenie miała opuszczone na tyle, by widzieć eleganckie stroje publiki, która ożywiona po spektaklu, dzieliła się nadal wrzącymi w nich emocjami. Widziała błyszczące naszyjniki kobiet, połyskujące materiały szali, albo sukienek i śniezną biel dobrze skrojonych koszul towarzyszących im mężczyzn. Czekała na odpowiedni moment, by wrócić wyżej, minąć główne drzwi na salę i poczekać kawałek dalej przy rozwidleniu kolejnych korytarzy, gdzie Antonio będzie wychodził, gdy się przebierze i odetchnie po sztuce. Cierpliwie więc stała, bo tłum poniósł ją z jej miejsca aż tutaj, nim zdołała mu umknąć i zaczepić się boleśnie wysokimi szpilkami w miejscu.
    Palce stóp odrobinę ją bolały, bo nie nosiła obcasów od miesięcy, a może i już lat, a dłonie odrobinę drętwiały, gdy sztywno otaczała nimi niewielki karton, by uchronić kawowe bezy przed straceniem tłumu, który nadal falami wylewał się z głównej sali widowni. Jakim cudem zmieściło się ich tam aż tyle i jakim cudem ona sama nie dostała ataku paniki, ani się nie udusiła? Była dzisiaj dzielna, kolejny raz przyszła na sztukę Antonio i kolejny raz spłynął jej niemal calutki makijaż od tych uczuć, które w niej wzniecał spektakl choć nie był ani mocny, ani wyrazisty. To były te nieliczne momenty, gdy sobie na to pozwalała, gdy pokazywała pęknięcia i pozwalała płynąć łzom, opaść ramionom i uciekać z gardła takim dźwiękom, których nie musiała się wstydzić, bo ginęły w tłumie. To były te rzadkie chwile, gdy uciekała z swojego własnego świata i nabierała w płuca głebiej powietrza. Antonio tworząc inną historię, pozwalał jej odetchnąć od własnej.
    Zawsze wyglądała tak samo, gdy przychodziła w te miejsca, gdzie tworzył. Rozpuszczone, albo nisko złapane włosy podpinała częściowo do góry, a dłuższe kosmyki podkręcała, by nadal osłaniały szyję i ramiona. Szerokie, bezkształtne swetry w których się chowała, porzucała dla granatowej sukienki bez pleców z długimi rękawami i rozcięciem od połowy łydki, gdzie sięgał materiał, do połowy uda z tyłu. Była to prosta, klasyczna i elegancka sukienka z miękkiej tkaniny, która ładnie leżała na szczupłej sylwetce i wybaczała nawet te ubytki w kilogramach, jakich nie odzyskała po wypadku. Emma czuła się w niej dostatecznie swobodnie, by wychodzić tak z domu, bo choć najchętniej schowałaby się w bluzie i jeszcze owinęła kocem, to wiedziała, że ma ładną figurę i to nic złego czasami po prostu ubrać się inaczej.
    Ludzi było już mniej, więc skierowała się z powrotem na górę. Mijając okno, rzuciła ukradkowe spojrzenie w szybę, gdzie woda lała się rozmywając obraz ulic, a światła latarni i przejeżdżających samochodów przypominały smugi jak po spadających gwiazdach. Jej odbicie również było rozmyte, niewyraźne. Jakby nie do końca istniała w tym świecie i czuła, że tak trochę jest. Nadal. Odstawiła karton na niski stolik przy wnęce obok rozwidlenia korytarzy. Siegnęła do torebki i wyjęła z niej jasny błyszczyk, by poprawić chociaż zjedzone usta. Kosmyk, który uciekł z drobnej spinki zaczesała za ucho i zdała sobie sprawę, że znów minęło zbyt wiele czasu od ich ostatniego spotkania. Przywiązywała się... na nowo jakby czuła, jak smakuje bycie blisko. Od wypadku minęły już niemal dwa lata, a ona nadal miała koszmary, ale teraz dni nie były takie złe. Nie wszystkie.
    Poprawiła sukienkę przy ramieniu, chwyciła torebkę w dłoń, w której zadzwoniły małe klucze i telefon i złapała za kartonik. Nie musiała zaglądać do środka, wiedziała, że bezom nic sie nie stało, bo chroniła je zaciekle, nawet jak na nią. Kawowe, bo połączyła ich kawa i zawsze to ten smak i aromat towarzyszył jej myślom, gdy te biegły w kierunku Włocha.

    Emka

    OdpowiedzUsuń
  6. [Jaka piękna ta karta! ♥ Jaki on przyjemny. Tworzysz postaci takie... cieplutkie, aż chce się do nich przytulać. A to pierwsze zdanie: Antonio jest prawdziwym architektem emocji... już od samego startu chwyta za serce! ;-) Pozwolę sobie wrócić do naszych ustaleń na HG, a tymczasem - bawcie się tu z Antosiem cudownie. ♥]

    Andrea Wilson, Debbie Grayson & Olivia Fitzgerald

    OdpowiedzUsuń
  7. Wieczory i noce były ciche i otulały chłodem, w którym potrafiła odnaleźć spokój. Emma wtedy oddychała głębiej, spokojniej, zsuwała z siebie szerokie, szare ubrania bez kształtów i bezdźwięcznie żegnała kolejny dzień. Każdy był trudny, niektóre trudniejsze, a ona potulnie, pokornie przyjmowała codzienności. Od wypadku była jeszcze cichsza, jeszcze bardziej wycofana, jeszcze bardziej skryta i niedostępna i zarazem wiedziała, że to wszystko... to po prostu nie do końca ona. Była dzieckiem z przypadku, podrzutkiem w sierocińcu, któremu poszczęściło się na tyle, że adoptowała ją naprawdę dobra para. Państwo White - jej prawdziwi rodzice, dali jej wszystko, o czym może marzyć dziecko. Dom i miłość, a ona, z natury łagodna i skromna, nie prosiła o więcej i nic więcej nie chciała. Mimo nieszczęśliwego startu, miała bardzo szczęśliwe życie, a po wypadku wszystko runęło. Świat nie zatrząsł się w posadach; on przestał istnieć, a ona wraz z nim.
    Nie wiedziała, ile będzie musiała czekać, aż Antonio zbierze się do domu, ale nie weszła głebiej i nie szukała go w korytarzach. Oboje dawali sobie wolność i chyba to pozwalało jej czuć się przy nim tak swobodnie. Nie pytał. Nie dociekał. Nie naciskał. Póki obiektu nie zamykano i ochrona jej nie wypraszała, czekała cierpliwie, oglądając zdobienia w budynku i choć nikomu tego nie mówiła, te korytarze... były straszne. Zawsze gdy tu przychodziła, oglądała je z podziwem, ale i trwogą. Piekne, ale równocześnie makabryczne, jak z horroru, szczególnie gdy przejeżdżające auta i rozlane światła ulic i lamp pojazdów zmieniały kąt i perspektywę każdego kształtu. Ale Emma nie drżała, bo przecież to co nieżywe, nie może skrzywdzić.
    Drgnęła zaskoczona, gdy głos rozległ się tuż za jej plecami. Nie słyszała jego kroków, ale to może jej wyobraźnia porwała ją zbyt daleko od tego miejsca. Porwała na pewno, bo czuła, jak niespokojnie bije jej serce.
    - Buonasera, Antonio - powiedziała miękko, zatrzymując spojrzenie najpierw na jego ustach, gdy zostawiał na niej ciepły ślad, a później na swojej dłoni, jakby chcąc sprawdzić, czy zdąży go w jakikolwiek sposób dostrzec. Nie znała włoskiego i nigdy nie rozumiała, co on to niej mówi, ale tego jednego wyrażenia się nauczyła i miała tylko nadzieję, że nie kaleczy akcentu. Brzmiało to bardzo elegancko i pasowało to mężczyzny i do takich wieczór, gdy podziwiała jego sztukę.
    Oddała mu uśmiech, a w jej spojrzeniu pojawiła się ta ciepła łuna, którą potrafił wzniecić swoim towarzystwem. Wysunęła dłonie w jego kierunku, aby przekazać kolejną porcję eksperymentalnych wypieków, jakie szykowała głównie z myślą o tym, by umilić mu czas tak, jak on umilał jej, pozwalając trwać tej znajomości bez narysowanych granic. Ostrożnie, badawczo z zdrową dawką ciekawości i budującej się fascynacji.
    - Tak, ale jeszcze nie dzwoniłam po powrotną - przyznała, lekko przechylając głowe, aby wyłapać to drgnięcie w jego kąciku, które znała i które pojawiało sie, gdy dawała mu swoje wypieki. - To kawowe bezy, dodałam wanilii - powiedziała miękko, bo cukiernia i pieczenie to było to, co dodawało jej skrzydeł. To co pozwalało jej czuć, że żyje. Dzięki czemu naprawdę żyła.
    Kilka pojedynczych włosków opadło jej na policzek i Emma zaczesała je znów za ucho. Po tuszu nie zostało już śladu, za to błyszczyk dodawał jej odrobinę odwagi.
    - Było dzisiaj naprawdę pięknie - pochwaliła, opierając się plecami o zimną ściane, gdy to serce nadal nie pozwalało jej się uspokoić i dudniło tak mocno, aż słyszała to niemal w uszach. Odetchnęła płytko i spojrzała w stronę smug na oknie. - Nie uprzedziłeś, żebym nie zapomniała parasolki - przyznała i zwiesiła głowe, by ukryć zawstydzony uśmiech. To było tak łatwe uśmiechać się przy nim i z nim, że czasami się w tym gubiła.

    Emka

    OdpowiedzUsuń
  8. ( Buonasera! Pierwsze, co mnie urzekło, to Joe Jonas... Boże, to był mój crush z czasów świetności blogów grupowych! Mam ogromny sentyment do tego wizerunku <3
    Wraz z Eve jesteśmy wręcz oczarowane tym szlachetnym, utalentowanym mężczyzną. Nie dość, że Włoch, to jeszcze artysta z bogatym wnętrzem... Chodzący ideał! Niech się nie martwi, że nie potrafi parkować... Eve też ma z tym spory problem. Ba, ona nie potrafi parkować tyłem! To najgorsza zmora, jaka może być. W razie chęci – zapraszamy <3)
    Eve

    OdpowiedzUsuń