Uwaga ! Możliwe treści uznawane za niewłaściwe dla osób niepełnoletnich. Czytasz na własną odpowiedzialność.
Podkład: Me and That Man - My church is black
*
Iskander Rida Zahir Bahja

Urodzony:10/08/1993,Dżedda (Arabia Saudyjska)
Zawód:Barman w Ocean Light (klub gejowski w Astorii, Queens)
Dorywczo:Początkujący tatuażysta w Stardust (jw.) i bokser uczestniczący także w nielegalnych walkach
Orientacja seksualna:Biseksualny
Jako pierworodny syn miałeś być symbolem wiecznej chwały i stabilności rodu Bahja. Dorastałeś w luksusach jakich nie powstydziliby się nawet niektórzy szejkowie, ponieważ twój ojciec był właścicielem jednej z saudyjskich linii lotniczych, a rodzina matki zajmowała się wydobywaniem ropy naftowej. Posiadał nawet do swojej dyspozycji prywatny samolot przypominający mały pałac zdolny do unoszenia się w przestworzach. Jako dzieciak zwiedziłeś wraz z nimi oraz będącymi na każde wasze skinienie służącymi wiele zagranicznych krajów, myśląc że ta sielanka nigdy się nie skończy. Do dziś potrafisz wyrecytować z pamięci większość świętych tekstów z Księgi, choć do meczetu zaglądasz raczej rzadko, głównie podczas najważniejszych świąt muzułmańskich. Prawdę powiedziawszy, robisz to przede wszystkim z przyzwyczajenia, bo załamanie wiary przeżyłeś już wiele lat temu. Mając szesnaście wiosen po raz pierwszy pozwoliłeś sobie złamać jeden z najważniejszych religijnych zakazów, oddając się homoseksualnemu spełnieniu. Byliście wówczas na wakacjach w Nowym Jorku. Doprawdy zabawny zbieg okoliczności, nieprawdaż ? A przynajmniej tak mógłbyś uważać, gdyby nie fakt, że twój występek musiał pozostać w ścisłej tajemnicy między tobą a twoim chwilowym kochankiem. W przeciwnym wypadku obu was dopadłyby dotkliwe konsekwencje. W perspektywie mieliście nawet widmo śmierci. I to zapewne nie natychmiastowej, bo w twoim rodzinnym kraju takie zaniedbanie karało się najczęściej powolną męką na oczach tłumu.
Preferencji i pobudek seksualnych nigdy jednak nie można ukrywać wiecznie. Własnej biologii nie da się oszukać, nieważne jak ostrożnym by się nie było. Zawsze wygra z człowiekiem. Co gorsza zazwyczaj zrobi to w najmniej odpowiednim momencie. W twoim wypadku długo skrywana tajemnica została odkryta zaledwie parę miesięcy po oficjalnym spisaniu umowy narzeczeńskiej między tobą a twoją przyszłą żoną. Jak zwykle w tego typu sytuacjach warunki w niej zawarte stanowiły głównie spełnienie marzeń waszych rodziców. Ponoć tak miało być lepiej dla was obojga, ale ty i tak zawsze podejrzewałeś, że chodziło jedynie o biznes. Z pozoru ściśle podporządkowana zasadom panującym w patriarchalnym społeczeństwie Szaima nie była jednak uosobieniem tępej ślicznotki o jakich marzy większość młodych Saudyjczyków. Dość szybko zorientowała się, że nie dość, iż ją zdradzasz, to jeszcze zdarza ci się to robić również z innymi mężczyznami. Widząc w tym okazję uwolnienia się od rychłego zostania twoją żoną, poskarżyła się swojemu opiekunowi, a ten poczuł się na tyle urażony, by natychmiast zerwać kontrakt. Wściekłe miny rodziców starczyłyby ci tamtego okropnego popołudnia za wszystkie słowa jakich tylko mogli użyć, ale ojciec i tak wygłosił ci tyradę, której prawdopodobnie nie zapomnisz nawet po śmierci. Doprawdy, po tysiąckroć wolałbyś wtedy od niego solidnie oberwać niż tego wysłuchiwać. Bolące mięśnie i kości, nawet połamane, kiedyś przestają cierpieć, zaś o zdruzgotanym sercu i psychice powiedzieć się tego bardzo często niestety nie da. Ostatecznie postawił ci ultimatum - albo opuścisz kraj i nigdy więcej się w nim nie pokażesz, ale zgodnie z tradycją osobiście pozbawi cię życia.
Niewiele myśląc, ba nawet dziękując Allachowi, za okazaną łaskę, bo przecież ab miał wówczas pełne prawo zakończyć całą sprawę ze skutkiem natychmiastowym, całkowicie załamany i roztrzęsiony jeszcze tego samego dnia kupiłeś bilet na samolot zmierzający do Wielkiego Jabłka. Nie miałeś konkretnego planu na najbliższą przyszłość. Nie byłeś nawet pewien, czy rodzina faktycznie nie będzie cię ścigać za oceanem, ale doskonale rozumiałeś, że po prostu musisz się ratować. Uciekłeś niczym dzikie zwierzę zaszczute przez myśliwych. Byle jak najdalej od swoich prześladowców. Byle przeżyć choćby jeszcze kilka dni. Przez pierwszy miesiąc spałeś na ulicy, czepiając się każdej możliwej pracy, również tej nielegalnej, a i tak niejednokrotnie dosłownie przymierałeś głodem. Tak oto po raz pierwszy stanąłeś na podziemnym ringu. Później w zamian za malutkie mieszkanie zacząłeś pomagać w ośrodku dla imigrantów. Wreszcie po pół roku na horyzoncie zamajaczyła ci słaba iskierka na kolejną zmianę w dotychczasowym trybie życia - jeden z klubów gejowskich w Astorii poszukiwał barmana. Postanowiłeś spróbować swoich szans. Udało się, a ty po dziś dzień pracujesz w miejscu, do którego nie zajrzałby żaden bogobojny mieszkaniec Królestwa.
EmmePreferencji i pobudek seksualnych nigdy jednak nie można ukrywać wiecznie. Własnej biologii nie da się oszukać, nieważne jak ostrożnym by się nie było. Zawsze wygra z człowiekiem. Co gorsza zazwyczaj zrobi to w najmniej odpowiednim momencie. W twoim wypadku długo skrywana tajemnica została odkryta zaledwie parę miesięcy po oficjalnym spisaniu umowy narzeczeńskiej między tobą a twoją przyszłą żoną. Jak zwykle w tego typu sytuacjach warunki w niej zawarte stanowiły głównie spełnienie marzeń waszych rodziców. Ponoć tak miało być lepiej dla was obojga, ale ty i tak zawsze podejrzewałeś, że chodziło jedynie o biznes. Z pozoru ściśle podporządkowana zasadom panującym w patriarchalnym społeczeństwie Szaima nie była jednak uosobieniem tępej ślicznotki o jakich marzy większość młodych Saudyjczyków. Dość szybko zorientowała się, że nie dość, iż ją zdradzasz, to jeszcze zdarza ci się to robić również z innymi mężczyznami. Widząc w tym okazję uwolnienia się od rychłego zostania twoją żoną, poskarżyła się swojemu opiekunowi, a ten poczuł się na tyle urażony, by natychmiast zerwać kontrakt. Wściekłe miny rodziców starczyłyby ci tamtego okropnego popołudnia za wszystkie słowa jakich tylko mogli użyć, ale ojciec i tak wygłosił ci tyradę, której prawdopodobnie nie zapomnisz nawet po śmierci. Doprawdy, po tysiąckroć wolałbyś wtedy od niego solidnie oberwać niż tego wysłuchiwać. Bolące mięśnie i kości, nawet połamane, kiedyś przestają cierpieć, zaś o zdruzgotanym sercu i psychice powiedzieć się tego bardzo często niestety nie da. Ostatecznie postawił ci ultimatum - albo opuścisz kraj i nigdy więcej się w nim nie pokażesz, ale zgodnie z tradycją osobiście pozbawi cię życia.
Niewiele myśląc, ba nawet dziękując Allachowi, za okazaną łaskę, bo przecież ab miał wówczas pełne prawo zakończyć całą sprawę ze skutkiem natychmiastowym, całkowicie załamany i roztrzęsiony jeszcze tego samego dnia kupiłeś bilet na samolot zmierzający do Wielkiego Jabłka. Nie miałeś konkretnego planu na najbliższą przyszłość. Nie byłeś nawet pewien, czy rodzina faktycznie nie będzie cię ścigać za oceanem, ale doskonale rozumiałeś, że po prostu musisz się ratować. Uciekłeś niczym dzikie zwierzę zaszczute przez myśliwych. Byle jak najdalej od swoich prześladowców. Byle przeżyć choćby jeszcze kilka dni. Przez pierwszy miesiąc spałeś na ulicy, czepiając się każdej możliwej pracy, również tej nielegalnej, a i tak niejednokrotnie dosłownie przymierałeś głodem. Tak oto po raz pierwszy stanąłeś na podziemnym ringu. Później w zamian za malutkie mieszkanie zacząłeś pomagać w ośrodku dla imigrantów. Wreszcie po pół roku na horyzoncie zamajaczyła ci słaba iskierka na kolejną zmianę w dotychczasowym trybie życia - jeden z klubów gejowskich w Astorii poszukiwał barmana. Postanowiłeś spróbować swoich szans. Udało się, a ty po dziś dzień pracujesz w miejscu, do którego nie zajrzałby żaden bogobojny mieszkaniec Królestwa.
Odautorsko