Brant Dawson
Urodzić się w miejscu, które od najmłodszych lat uczyło przetrwania, nie oznaczało jednak godzić się na życie, które zostało dla niego wyznaczone. Wśród przemocy i ciągłej walki o swoje znalazła się potrzeba, żeby pewnego dnia znaleźć się po drugiej stronie. Nie chodziło o wielkie marzenia ani łatwe życie. Nie oczekiwał przecież zbyt dużo. Chodziło o to, żeby mieć wybór, którego wcześniej tak często brakowało, i nie pozwolić, żeby miejsce urodzenia stało się wyrokiem. Każdy kolejny krok prowadził go więc coraz dalej od ulic, które nauczyły przetrwania, a bliżej życia, na które trzeba było zapracować samemu. Leave home.
Urodzić się w miejscu, w którym więcej jest braków niż możliwości, to zrozumieć, że nie wszystko zostanie podane na wyciągnięcie ręki. Że czasem trzeba zacząć od zera, czasem zabrać się do pracy, zanim jeszcze zdąży się pomyśleć o odpoczynku, a czasem udowodnić swoją wartość tam, gdzie absolutnie nikt nie zamierza jej dostrzec. To właśnie brak nauczył go doceniać to, na co inni nigdy nie musieli czekać. Każdy krok naprzód miał swoją cenę, ale żaden nie był powodem, żeby się zatrzymać. Bo jeśli można było wyrwać się z miejsca, które od początku próbowało zatrzymać człowieka przy sobie, można było również zbudować coś własnymi rękami. Earn respect.
Oklahoma City Community College: Criminal Justice
i
siłownia
gitara i śpiew
camping i hiking
origami
szkolenia first aid
twarz kanału BlueFrame
Wychowany w North Creston Hills, jednej z uboższych dzielnic Oklahoma City, znanej z wysokiej przestępczości i trudnych warunków życia. Ponieważ w ich domu często odcinano prąd z powodu niezapłaconych rachunków, od najmłodszych lat dorabiał, gdzie tylko było to możliwe. Zaczynał od pracy przy sprzedaży roślin i kwiatów na lokalnych targach, pomagając także przy ich pielęgnacji, a z czasem zaczął pracować jako ochroniarz w klubach i na lokalnych imprezach, szybko przyzwyczajając się do nocnych zmian i ludzi, którzy rzadko potrafili zachowywać się spokojnie. Mimo kolejnych wyroków ojca i jego powrotów do przestępczego życia, jego matka przez lata próbowała utrzymać rodzinę. Odeszła, gdy skończył szesnaście lat, a niedługo później związała się z innym mężczyzną, z którym doczekała się córki, Tate Palmer.
Był dobrym uczniem i osiągał wysokie wyniki w nauce, co otworzyło mu drogę do dalszej edukacji, jednak ze względu na ojca, wielokrotnego recydywistę, miał poważny problem z dostaniem się do akademii policyjnej. Jego nazwisko budziło wątpliwości, a przeszłość ojca sprawiała, że jego kandydaturę z marszu odrzucano. Szansę otrzymał dopiero po zdarzeniu, gdy pomógł młodej kobiecie zaatakowanej na ulicy, nie wiedząc, że jest córką miejscowego komendanta. Ten, poznawszy okoliczności, osobiście wystawił mu rekomendację i przekonał komisję, żeby oceniła go na podstawie jego własnych czynów, a nie nazwiska jego ojca.
Po ukończeniu akademii rozpoczął służbę w Oklahoma City Police Department, trafiając do patrolu w jednej z najbardziej wymagających części miasta. Mimo ambicji i kolejnych prób awansu przez długi czas nie pozwalano mu wyjść poza prewencję. Nazwisko wciąż otwierało stare akta, a historia ojca wracała przy każdej próbie postawienia kolejnego kroku w przód. Lata spędzone na ulicy nauczyły go jednak więcej niż niejeden kurs, bo dzięki temu poznał miasto od najgorszej strony, nauczył się czytać ludzi, reagować pod presją i działać wtedy, gdy na myślenie zostawały sekundy. W tym samym czasie przyszło mu zmierzyć się z własną przeszłością. Śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa w North Creston Hills zaczęło prowadzić do człowieka, którego znał aż zbyt dobrze. Jego własny ojciec stał się głównym podejrzanym, a on, mimo więzi rodzinnej, doprowadził do jego zatrzymania i ostatecznie skazania za morderstwo. Człowiek, którego nazwisko przez lata zamykało przed nim drzwi, stał się również powodem, dla którego jedne z nich musiał zatrzasnąć własnymi rękami.
Sprawa jego ojca odbiła się szerokim echem w policyjnych kręgach. Dzięki temu mógł wystąpić z podaniem do jednostki specjalnej, jednak zanim doszło do jego przeniesienia, podczas jednego z patroli został postrzelony. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez bodycam, a nagranie w krótkim czasie obiegło internet. Materiał trafił również na prowadzony przez jego młodszą siostrę kanał BlueFrame, specjalizujący się w publikowaniu nagrań z policyjnych kamer, dzięki czemu Brant stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych funkcjonariuszy pojawiających się na kanale. Po pobycie w szpitalu i po zakończeniu rehabilitacji oraz śledztwa, które dotyczyło zastrzelenia podejrzanego, wrócił do służby, jednak zamiast ponownie trafić do patrolu, zdecydowano się dopuścić go do selekcji do jednostki K-9.
Jednak w tym samym czasie, w 2021 roku, pojawiła się możliwość dołączenia do NYPD i to z niej Brant postanowił skorzystać. Razem z Tate przeprowadził się do Nowego Jorku, początkowo trafiając do służby patrolowej. Jego doświadczenie i umiejętności szybko zwróciły uwagę przełożonych, którzy zaproponowali mu przystąpienie do selekcji K-9. Zdał wymagane testy i po ukończeniu szkolenia został przydzielony do służby jako K-9 handler. I tak do ich rodziny dołączył kolejny członek, a jego najlepszy przyjaciel i jednocześnie największy pieszczoch
Koda
.
Zdążył już przywyknąć do tego, że Tate regularnie znosi do mieszkania zdechłe rośliny i stare meble, które jej zdaniem jeszcze da się uratować, a następnie z pełnym przekonaniem oddaje mu je pod opiekę. Wieczorami, kiedy nie mają ochoty nigdzie wychodzić, często zaszywają się na dachu swojej kamienicy z kawą albo czymś do jedzenia i potrafią przesiedzieć tam pół nocy. Za to na campingach Brant nie uznaje kompromisów — im dalej od miasta i cywilizacji, tym lepiej. Zdarza mu się więc wylądować pośrodku niczego, z namiotem, ogniskiem i zerowym zasięgiem, co Tate zwykła określać jako jego bardzo specyficzny sposób na odpoczynek. Tate ciągle próbuje wymusić na nim pokaz gry na gitarze i śpiewu dla swoich koleżanek. Brant zdążył nauczyć się już jednak jednej rzeczy – nie mówić, że nie gra charytatywnie, bo cwaniary momentalnie wyciągają pieniądze i zaczynają licytację. Zgodnie z kowbojskim dziedzictwem Oklahomy całkiem nieźle radzi sobie na rodeo. Koda czasem budzi go w środku nocy bez wyraźnego powodu, ale Brant nigdy tego nie ignoruje, bo zdarzało się, że pies reagował na coś, czego on sam jeszcze nie zauważył. I z przyzwyczajenia nigdy nie siada plecami do drzwi. Nawet w restauracji, w barze czy u znajomych wybiera miejsce, z którego widzi wejście. Zboczenie zawodowe, a może zwykła przezorność, której przez lata nauczyła go ulica.
Brant: Naprawdę musiałaś wrzucać moje postrzelenie?
Tate: To nie ja cię postrzeliłam.
Brant: Tate.
Tate: Miałam 1,2 miliona wyświetleń. Nie mogłam tego nie wrzucić!