Urodziła się w mieście, które nigdy nie śpi. W mieście pełnym możliwości, perspektyw i blasku, który nawet ją czasami raził. Doskonale znała Long Island City, który był ciekawym miksem. Są tam dawne tereny przemysłowe, lofty, magazyny i warsztaty, które sąsiadują z nowymi apartamentowcami i modnymi barami. Yvonne wychowała się wsród tego klimatu i znała każdą uliczkę i alejkę, którą niegdyś pokazywał jej ojciec i z zapałem opowiadał jej historie.
Dorastała wśród autorytetu chorobliwie zdyscyplinowanej matki i genialnego umysłu ojca. Po jednej odziedziczyła bezwzględność wobec własnych słabości i testowanie swojego ciała aż do granic możliwości, po drugim niepokojącą błyskotliwość i miłość do wszelkiej maści zagadek. Jej ojciec miał specyficzne zainteresowania, interesowały go mechanizmy zamków, konstrukcje sejfów, kombinacje liczb, kody i zabezpieczenia. Im starsza była, tym więcej w jej głowie pojawiało się podejrzeń, że jego praca nie była do końca taka jak ją przedstawiał. Widziała w tym więcej zawiłości, ale prawdę odkryła dopiero w dzień jego śmierci, która miała miejsce w największym nowojorskim banku. O ironio, dowiedziała się o tym z gazety. Miała wtedy dwanaście lat i po raz pierwszy złamane serce.
Sztuką zaczęła interesować się bardzo szybko. Z zapartym tchem i fascynacją maniaczki podziwiała wszystkie obrazy, lubiąc wyobrażać sobie, że tylko jej oczy mogą chłonąć to piękno. Jej ścieżka kariery utorowała się błyskawicznie. Od zawsze wiedziała czego chce i zawzięcie do tego dążyła. Potrafi rozpoznać fałszerstwa po szczegółach, których inni nawet nie biorą pod uwagę. Doskonale zna historię malarstwa, techniki artystów, materiały, pigmenty, sposoby postarzania płócien i wszystkie małe oszustwa, dzięki którym podróbka może przez lata uchodzić za oryginał. Jest dokładna do granic obsesji.
W świecie sztuki uchodzi za profesjonalistkę, której opinia potrafi przesądzić o losach wartego miliony dzieła. Ma reputację chłodnej, bezkompromisowej i piekielnie skutecznej. Nie daje się oczarować nazwiskiem właściciela, ceną obrazu ani historią, którą ktoś opowiada jej z miną człowieka przekonanego, że odpowiednio piękna legenda zastąpi dowody. Na co dzień pozostaje kobietą elegancką, zdystansowaną i trudną do odczytania. Ma cięty język, jest ironiczna i ma wyjątkowo niski próg tolerancji na głupotę. Potrafi być uprzejma bez grama sympatii, kokieteryjna bez najmniejszego zainteresowania i chłodna w sposób, który sprawia, że druga osoba zaczyna zastanawiać się, czy właśnie została obrażona.
Nocą maska spada i pojawia się jej prawdziwa twarz. Złodziejki, która pragnie mieć sztukę na własność. Kobiety, która wykorzystuje własną wiedzę i umiejętności by móc sprawnie omijać zabezpieczenia. Jest drapieżna, bezkompromisowa i odrobinę próżna. Lubi moment, w którym przestaje odgrywać swoją codzienną rolę i wtedy naprawdę dobrze się bawi. Nie kradnie dla pieniędzy, czy z poczucia niesprawiedliwości świata, gdzie bogaci mają wszystko. Robi to dla siebie, dla własnej satysfakcji, z czysto egoistycznych pobudek. Dla gry która jest długa, wymagająca i wystarczająco trudna, żeby nie znudzić się po pierwszym sukcesie. Lubi wyzwania, które wymagają od niej czegoś więcej niż inteligencji. Lubi ryzyko, adrenalinę i emocje tak skrajne, które pozwalają jej w końcu poczuć się sobą.