
Jest chodzącą reklamą swojego miejsca pracy. Mijając ją na ulicy, musisz liczyć się z tym, że bez biżuterii nigdy jej nie zobaczysz. Na nadgarstku lewej dłoni zawsze widnieje srebrny lub złoty zegarek połączony z kilkoma drobnymi bransoletkami. W uszach nie brakuje około tuzina kolczyków; zarówno dłuższych jak i krótszych, a na palcach mieści się równie wiele pierścionków, jakby zaliczyła w swoim życiu niejedne zaręczyny. Nienawidzi nosić jedynie naszyjników. Coś, co oplata jej szyję, przypomina o biologicznym ojcu, który po raz pierwszy i zarówno ostatni, złapał ją w tym miejscu swoją przeraźliwie suchą dłonią i docisnął do ściany na tyle mocno, że świat zawirował, jakby w domu została posadzona na rozpędzonej karuzeli. Brzydzi się tymi ludźmi. Nie nazywa ich rodziną. Imiona Anthony, Isobel, Jax i Zane wywołują w niej same negatywne emocje. Najchętniej chciałaby, żeby w jej żyłach zaczęła płynąć zupełnie inna krew, a oni okazaliby się wielką pomyłką lub wyśnionym i na szczęście przerwanym koszmarem. Tak się jednak nie dzieje. Wciąż jest córeczką potworów bez serca i młodszą siostrą destrukcyjnych gnojków. Próbuje zapomnieć i wmawia sobie, że niebo nad jej głową zawsze było różowe, a dom nad wodą dostarczał masę ciepłych wspomnień, ale nie wyrwie z głowy, jak chwastów z ziemi czasu przed adopcją i akceptuje ten fakt, próbując nie rozbić się na którymś z nowojorskich zakrętów, gdy pędzi na motocyklu lub nie umrzeć na raka płuc, o którym producenci w dość brutalny sposób ostrzegają na każdej kupionej paczce papierosów.
⇝adoptowana jako siedmiolatka
⇝spełnienie marzeń cudzych partnerów
⇝ta z niewyparzonym językiem
Witam! Buzi Vanessie użycza Meltem Akçöl. W tekście karty Louis Villain. kontakt: tusznapapierze@gmail.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz