Menu

New York City
Witaj w mieście, które nigdy nie zasypia

29/06/2024

2190. Insane inside the danger gets me high


Z początku zaczyna się niewinnie. Wpisany w nową rolę opiera się na własnej moralności. Wciąż dźwiga na barkach sprawiedliwość prawa i wierzy, że wpajane mu nauki, nie idą w las.

Pierwszy spotyka go sceptycyzm tłumu. Nieokiełznany przez nikogo dystans. Niewidzialny pas ziemi niczyjej, jak łata przygłuszonych emocji, porzuconych gdzieś pod butami znajomości, gdy wszyscy inni (starsi rangą strażnicy), wolą go omijać łukiem.

W ciągu ledwie tygodnia od podjętego stanowiska, traci własne imię i cudzą uwagę. Wpada w zapomnienie.

Będąc strażnikiem więziennym, w pierwszych miesiącach pracy czuje się samotny i osamotniony. Nowi funkcjonariusze nie są mile widziani przez weteranów. To nic osobistego. To tylko prosta kalkulacja zysków i strat, zaciągnięta na płachcie minionych doświadczeń. To ona przecież mówi im, że jako świeżak może popełnić błąd, i że błąd ten może doprowadzić do Jego i Nie-Jego śmierci.

Potem trzaskają w nim pierwsze gałązki nadziei.

W połowie czasu – między ciszą nocy, a samotnością – wije się gniazdo więziennych paranoi. Emocje, wyłożone na taśmie przezorności, przewijają nagranie.

Nie dostrzega tego w sobie, robi to zupełnie nieświadomie.

Odgrywa w głowie na nowo sceny bijatyk, gwałtów i podburzeń. Klisze uchybień, buntu i kolejnych machnięć ostrza, od których niekiedy polewa się też krew.

Odbija pieczęcią pamięci w głowie sylwetki tytanich więźniów, których wolałby nie spotkać nigdy więcej, a których spotyka codziennie na korytarzu, wiedząc, że tego giganta przestępczości, a jego własne ciało, dzieli ledwie wymalowana jaskrawym kolorem linia na podłodze.

Wiedziony potrzebą samodyscypliny i niezbędnej w tej pracy analizy, odsłuchuje dźwięki nocy na nowo, raz za razem... Brzdęk opuszczanych obok niego tac, dochodzących uszu; świst rzucanych nad ramionami przedmiotów. Szelest kontrabandy, chowanej w ścianach, w materacu i w każdej innej możliwej przestrzeni.

W końcówce zmiany, przy trzeciej jej kwarcie, cień za plecami rozpręża się za nim — goni go już nie czasem, a nieustannie. Rozwarstwia się w mnogościach przypuszczalnych zagrożeń.

Odkąd nad ranem, drażniony klingą rosnących z roku na rok wyklnięć i agresji, po nocnej warcie wraca do domu „złamany” —
… gdy dowiaduje się, że za siatką zakładu ma mniej praw, niż oni.
… gdy nadrzędnym jego celem staje się przetrwanie.
… gdy nawet tubka pasty do zębów budzi w nim mnogość niekoniecznie dobrych skojarzeń.

— To moment ostatecznej zmiany.

Nowa tożsamość i szara, wydrapana stanowczością w cegłach celi dola, złożona z pęknięć duszy i rozgałęzień myśli — wszystkich widzialnych i niewidzialnych blizn, zgrubionych pod naskórkiem, wtłoczonych w linie żył, wciągniętych żałobnym sznurem do głowy — prowadzi go do tego, kim staje się dziś. Kogo czasem nie poznaje w lustrze, ale o kim wie, że nie powinien mówić głośno.

— Jak powiedzieć zębom, że już wkrótce, zaciśnięte w szczękach złości, przestaną czuć różnicę między więzieniem, a wolnością?
— Jak powiedzieć ustom, że rozszczelnione w zmęczeniu i plamione traumą, po wypowiedzeniu słów, nigdy nie zaznają zrozumienia?
— Jak powiedzieć dłoniom, że gdy sięgają po kochankę w objęciach, to nie w pożegnaniu?
— Jak powiedzieć oczom, że czytając książkę, nie muszą szukać w rogach notatek, narkotyków i narzędzi zbrodni?
— Jak powiedzieć ciału, że bez leków zobojętniających, nie skruszeje; że może dalej żyć?

Jak powiedzieć...? I czy mówić o tym wszystkim głośno?
___

Pierwotnie miała być to moja KP, ale wyszła tak rozwlekła, że postanowiłam zrobić z tego pierwszy fabularny post. Może kiedyś przyjdzie czas na następne.

20/06/2024

2189. Problem z tragedią polega na tym, że musisz dalej żyć

 01.12.2023 r., Chartum (Sudan)


Dawno przestała już liczyć ile dokładnie dni upłynęło od chwili, gdy ostatni raz widziała rodzinę w inny sposób niż tylko na ekranie laptopa, jednego z najcenniejszych skarbów, które przywiozła ze sobą ze Stanów. Oczywiście, zdaje sobie doskonale sprawę z faktu jak bardzo niedorzecznie musiałoby zabrzmieć to stwierdzenie w uszach tutejszej ludności zmuszonej codziennie borykać się z okropnymi skutkami wojny domowej, lecz prawda jest taka, że to właśnie to urządzenie pozwala jej na stałe realizowanie obowiązków zawodowych. Jako reporterka nie może sobie przecież pozwolić na jakąkolwiek dłuższą przerwę w kontakcie z redakcją. Zbyt wielu ludzi na całym świecie z zapartym tchem oczekuje na kolejne relacje z linii frontu, a przecież zdecydowanej większości z nich nigdy nie starczy odwagi, by przybyć tu osobiście. Zresztą nie ma się czemu dziwić, skoro nawet ona, przyzwyczajona do stałego oglądania skutków bratobójczych walk, każdego wieczoru kładąc się na siennik z całego serca dziękuje Bogu za to, że pozwolił jej przetrwać kolejną dobę, a jej bliscy mogą być pewni, że prędzej czy później do nich wróci. W tej chwili nie wie jeszcze, że zrobi to jeszcze w tym tygodniu.


05.12.2023 r., Nowy Jork (USA)


Przekraczając próg rodzinnego apartamentu czuje się niemal jak przybysz z innej planety. W przeciągu ostatnich trzech lat wpadała tu zaledwie kilka razy, więc teraz ciężko jest jej się przyzwyczaić do myśli, że z uwagi na coraz szybciej postępującą chorobę matki będzie zmuszona spędzić tu prawdopodobnie wiele następnych wiosen. Na domiar złego nigdzie nie może zauważyć swojego młodszego brata, który miał zresztą zajmować się ich rodzicielką pod nieobecność Sibyl. Ma jednak nadzieję, że to jednorazowe niedopatrzenie związane z pilną potrzebą załatwienia przez niego jakiejś niezwykle ważnej i niecierpiącej zwłoki sprawy. Dopiero, gdy zaledwie półtorej godziny później odbiera telefon stacjonarny stojący na jednej z kuchennych szafek dowiaduje się, że Jason coraz częściej wpada w kolizję z prawem. 


20.05.2024 r., tamże 


Ostatnie trzy miesiące okazały się dla Floridy niezwykle nerwowe, więc stojąc teraz nad grobem rodziców i obserwując jak trumna z ciałem Pani Allatius wędruje coraz niżej nie wygląda najlepiej mimo starannie zrobionego makijażu. Upał w połączeniu z ciążowymi mdłościami stanowiącymi gorzki dowód na grzech, którego dopuściła się, by Jason uzyskał oficjalne pozwolenie na uczestnictwo w tej uroczystości z całą pewnością nie ułatwiają jej wypowiedzenia słów mowy pożegnalnej, której to czynności oczekuje się po niej jako pierworodnej. Boli ją też na pewno fakt, iż jej młodszy krewny nie będzie mógł nawet uczestniczyć w stypie, ponieważ niedawno znowu trafił do więzienia za uczestnictwo w ulicznej bójce. 


***


Cytat w nagłówku pochodzi z kryminału pt. Tylko jedno spojrzenie autorstwa Harlana Cobena. 

01/06/2024

Czerwcowa lista obecności

Czas na czerwcową listę obecności, która będzie trwać:

od 1 czerwca do 5 czerwca, do godziny 23:59

  1. Na listę obecności zobowiązani są wpisać się wszyscy autorzy, którzy chcą pozostać na blogu. Proszę o wpisywanie się z zalogowanego konta, podając imię i nazwisko postaci oraz, jeśli nie zostało to jeszcze zawarte w odpowiednich zakładkach, wykorzystywany wizerunek oraz wykonywany zawód wraz z przypisanym sektorem
  2. Osoby przebywające na urlopie nie muszą wpisywać się na listę obecności, jeśli jednak macie taką możliwość, jak najbardziej możecie dać znać, że jesteście. Z kolei osoby, których urlop kończy się w trakcie trwania listy obecności, muszą się na nią wpisać.
  3. Na listę obecności muszą wpisać się też autorzy, którzy dołączą na bloga w trakcie jej trwania.
  4. Jeśli zaistnieje taka potrzeba, listę obecności można zasłonić kartą postaci lub postem fabularnym.
  5. Karty postaci autorów, którzy nie wpiszą się na listę obecności, zostaną przeniesione do wersji roboczych i będą widnieć tam do 10 czerwca włącznie. Po upływie tego terminu karty wraz z mailem zapewniającym dostęp do bloga zostaną usunięte.