aktualności

06.06.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 czerwca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.06.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.06.2026.
16.05.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.05.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 maja karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.05.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.05.2026.
11.04.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.04.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 kwietnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.04.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.04.2026.
11.03.2026
Post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny. Zachęcamy do jego przeczytania i podzielenia się wrażeniami z lektury w komentarzu ♥
11.03.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
07.03.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 marca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.03.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.03.2026.
14.02.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.02.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 lutego karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.02.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.02.2026.
11.01.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.01.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 stycznia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.01.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.01.2026.
24.12.2025
Wesołych Świąt!
Kochani, życzymy Wam Wesołych Świąt! Zdrowia, szczęścia oraz pomyślności! Najedzcie się pysznego jedzonka, nacieszcie bliskimi i odpocznijcie, a do nas wróćcie pełni sił i zapału do pisania wąteczków 💙
15.12.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
14.12.2025
Azyl to też niewola...
Wszystkich zainteresowanych grą na blogu fantasy zapraszamy na The Last Salvation, które pozostaje otwarte dla wszystkich istot paranormalnych poszukujących azylu...
06.12.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10grudnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.12.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.12.2025.
11.11.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.11.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 listopada karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.11.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.11.2025.
31.10.2025
Aktualizacja regulaminu bloga
W Regulaminie dodano punkt dotyczący rozwiązywania sporów między autorami. Prosimy o zapoznanie się z nim.
26.10.2025
Wgranie poprawki
W kodzie wgrano poprawkę dotyczącą wyświetlania szablonu na urządzeniach mobilnych. Wszystkim pomocnym duszyczkom - dziękujemy ♥
24.10.2025
Aktualizacja szablonu
Po trzech latach nasz kochany NYC doczekał się nowej szaty graficznej ♥ Jeśli dostrzeżecie jakieś nieprawidłowości, prosimy o ich zgłaszanie w zakładce Administracja.

22/05/2026

[KP] I'm lovin' all the pain I'm causing you too much

I've been in a rage and I'm headed your way
With the devil on my fucking shoulder

Zane Maddox

29 latek; urodzony 20 lutego 1997 roku Pracownik lombardu Diler - spełni każde życzenie Wynajmowane studio 120 Greenwich Street Każdego roku odwiedza ojca w więzieniu Sing Sing tylko po to, aby napluć mu w twarz Tego samego dnia zostawia na grobie matki zwiędłą czerwoną chryzantemę i niedopałek papierosa 🎝

Mroźne lutowe powietrze szczypało w policzki.

Wsunął cienkiego papierosa między usta, odpalił i ruszył przed siebie znajomą ścieżką. Słońce chowało się powoli za horyzontem, tworząc mroczną, przygnębiającą scenerię. Mijał wielkie rodzinne grobowce. Zapomniane nagrobki porośnięte mchem. Marmurowe anioły, które przypominały postacie wyjęte z horrorów. Głowę miał pochyloną, ale nie było w tym geście nic z szacunku do zmarłych. Przychodził tutaj tylko raz do roku. O jeden raz za dużo. Próbował odpuścić, a jednak nogi same niosły go na położony na południowym Bronxie cmentarz.

Wszystkie historie o zniszczonych dorosłych zaczynają się tak samo. Agresywny ojciec pijak, emocjonalnie niedostępna matka, która potrafiła zasłaniać się własnymi dziećmi, aby uniknąć wymierzonego w nią ciosu. Brak miłości i opieki, którą znajdowali w nieodpowiednich miejscach oraz ludziach. Miał przejebane. Powtarzał to zdanie od szóstego roku życia, bo to wtedy nauczył się definicji tego słowa. Słyszał je ciągle od ojca, niezależnie od sytuacji. Powodem mogło być wszystko; rozlana zupa podczas obiadu, klocek, którego nie zauważył przy sprzątaniu, a który ojciec trącił nogą. Najczęściej piekł lewy policzek. Potem bił tak, aby ludzie nie zauważali siniaków, a opieka społeczna się odjebała. Zapamiętał, aby nie okazywać słabości. Łzy były niemile widziane, a na każde uderzenie czy wyzwisko reagował obojętnością. Tak było łatwiej przetrwać. Ostatni raz płakał tamtej nocy. Wspomnienia były wyraźniejsze niżby tego chciał. Wciąż w nim żyły i nie pozwalały zapomnieć. Bezwładne ciało leżące w powiększającej się kałuży krwi. Pozbawione blasku i życia błękitne oczy, poszarzała twarz wykrzywiona w przerażeniu.

Zapłakał, bo w głębi czuł, że ten koszmar się skończył. W końcu byli wolni.

Zaciągnął się mocniej papierosem. Wypuścił drażniący płuca dym z wściekłością. Pozwalał sobie na myślenie o przeszłości tylko w tym jednym dniu. Kto chciałby wracać do takich wspomnień? Zupełnie, jakby życie od samego początku postawiło na nim krzyżyk. Świat zadecydował jeszcze przed jego narodzinami, że nie będzie wart zachodu.

Przystanął przy niewielkim szarym nagrobku.

Isobel Maddox. Tragicznie zmarła 03.02.2010

Niedbale rzucił zwiędłego kwiatka przed siebie.

— Zawsze byłaś zimną suką.

***

Dobry!

Podejście do handlarza z Avonu nr2. Tym razem oby na dłużej. ;)

Zane to zły chłopak, ale może okaże się, że ma dobre serce. Pożyjemy zobaczymy. ;>

W tytule Sicksick Mind Games, Chase Atlantic Triggered w karcie, a na wizerunku Drew Starkey. Na sprzedaż młodsza siostra w duecie z rodzinnymi dramatami i traumami. Karta I

bysiaa44@gmail.com

12 komentarzy:

  1. Chodź na wątek, będzie fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. [No cześć, hej!
    Historia zdecydowanie z tych, które ujmują i zapadają w pamięć, choć raczej z powodu tragizmu, a nie piękna… mam jednak nadzieję, że Zane znajdzie spokój i ogarnie żyćko.
    A gdybyście chcieli zapalić szluga, powłóczyć się po Chinatown i wpaść w jakieś kłopoty, to wiecie, gdzie nas znaleźć! :D]

    Lavender Wong & Vasilisa Dragunova

    OdpowiedzUsuń
  3. [Braciszku, wcale nie cieszę się z Twojego powrotu ;P
    Vanessa! Jako Twoja autorka upominam Cię i proszę o szacunek do starszego brata 🫢❤️]

    VANESSA KERR

    OdpowiedzUsuń
  4. [Oh, pamiętam go :)
    Bawcie się dobrze i (nie)grzecznie! Trzymam kciuki żebyście mocno rozkręcili miasto! ]

    Emma/Lily

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jak już pisałam - diler marnotrawny powrócił! ♥ Debbie się nie cieszy, ale ja - bardzo, bardzo! Fajnie, że znowu tych zagubionych złoli nam przybywa. I zaproszę Zane'a na wątek. Koniecznie. Więc jeśli chcesz, to masz do dyspozycji parę opcji: nadal nękać Debbie, spróbować przekabacić na złą stronę mocy Andreę albo zmierzyć się z połamanym wewnątrz Evanem. :D
    Zostańcie na dłużej. Baw się dobrze. ♥]

    Andrea Wilson, Debbie Grayson & Evan Roth

    OdpowiedzUsuń
  6. [Ojoj! Jaka mroczna postać. Mam nadzieję, że faktycznie jest coś dobrego i ciepłego w jego serduszku.
    Gdyby naszła Cię ochota lub pomysł, to zapraszam do nas ;)]

    Tonya

    OdpowiedzUsuń
  7. Początkowo Ian wolał myśleć, że podjął decyzję, niż dokonał wyboru, bo to pierwsze brzmiało bardziej gładko, jednak im więcej czasu upływało, tym lepiej rozumiał, że dokładnie to zrobił. Wybrał. Wybrał Debbie zamiast Zane’a. Tylko do tego się to sprowadzało, bo nie mógł mieć jednego i drugiego. Mógł albo dalej prowadzić biznes z Maddoxem, albo być z Grayson, ale nie robić jedno i drugie.
    Może, gdyby Debbie nie była policjantką… Ale była. I choć powiedziała, że mogłaby rzucić pracę w policji, że zamiast tego mogłaby pracować na kasie w markecie, Ian nie mógł dopuścić do tego, aby cokolwiek podobnego miało miejsce, bo to nie Debbie była tą złą. On był. On prowadził nielegalne interesy, on handlował prochami i on miał prędzej czy później wpaść, więc choćby z tego względu Debbie nie powinna rzucać dla niego wszystkiego, na co dotąd ciężko pracowała.
    Dokonanie tego wyboru nie przyszło mu lekko. Pamiętał, kiedy pierwszy raz powiedział Debbie, że mógłby przestać handlować. To było jakoś w lipcu… A może w sierpniu? Na Long Beach. To wtedy Debbie powiedziała o markecie, a on powiedział, żeby nawet nie próbowała tego robić.
    Nim porozmawiał z Zanem, minęły cztery miesiące. Czekał na właściwy moment, jakby ten kiedykolwiek miał nadejść. Starał się jednak wyprostować wszystkie sprawy, które prowadził, pozbywając się tych bardziej kłopotliwych klientów i w ich miejsce szukając nowych, lepszych. Z myślą o tym, by Zane miał lżej, kiedy zostanie sam, choć z drugiej strony Ian nie chciał, żeby Zane zostawał sam. Nie wydawało mu się, by samemu wyciągnął tyle kasy, ile wyciągali we dwójkę, a Marcus na pewno nie miałby być zadowolony z malejących przychodów. Dlatego Ian nie chciał i nie zamierzał rzucać wszystkiego z dnia na dzień, bo to dla nikogo nie skończyłoby się dobrze.
    Chciał… Sam nie wiedział, czego chciał. Chciał przestać handlować, a droga do tego miała być długa i kręta.
    Maddoxowi powiedział o tym przy dzieleniu ostatniej dostawy, początkiem grudnia. Zane zachował się zgodnie z jego przewidywaniami. Wkurwił się. Przypierdolił mu. Zaczął namawiać go do powrotu, choć przecież Ian nawet nie zdążył nigdzie się wybrać – wciąż siedział na melinie, porcjując ten kilogram koksu po pięć gram – a kiedy po kilku kolejnych dniach jego namowy nie przyniosły pożądanego efektu, zaserwował mu ciche dni. Nadal ogarniali to, co mieli wspólnie do ogarnięcia, ale nie odzywali się do siebie. Małomównemu Ianowi przychodziło to bez większego wysiłku, ale ta cisza okazała się wkurwiająca nawet dla niego. Bo Zane nie był tylko jego wspólnikiem, partnerem w nielegalnym interesie. Był jego przyjacielem, a Ian potrzebował przyjaciela. Tylko Zane znał go na wylot, tylko Zane tak naprawdę go rozumiał i tylko przy Maddoxie Hunt był w stu procentach sobą. I to, że nagle tego zabrakło, bolało.
    Ian nie sprawdzał każdego kursu, który potwierdzał. Gdyby za każdym razem miał zastanawiać się, czy aby przypadkiem nie jedzie po kogoś, kogo znał, więcej czasu spędziłby na zajmowaniu miejsca parkingowego, niż na krążeniu po mieście. Dlatego, kiedy w aplikacji wyskoczyło mu powiadomienie o podjęciu kursu z miejsca, od którego dzieliły go może cztery minuty jazdy, potwierdził go i poprowadził Cadillaca we właściwym kierunku.
    Zatrzymując się przy krawężniku, klął pod nosem. Pod barem stał napierdolony Zane. Raz, że Ian poznałby go wszędzie, dwa, wystarczył mu rzut oka, by wiedzieć, że Maddox wlał dziś w siebie więcej niż jego stary za swych najlepszych czasów. Mógłby odjechać z piskiem opon, ale nawet nie pomyślał o tym, żeby to zrobić. Czekał, aż Zane dotoczy się do samochodu i zaklął znowu, kiedy ten odbił się od drzwi. Jeśli przerysował mu lakier, nic nie miało go uratować.
    — Zane — rzucił cicho, pochwyciwszy jego spojrzenie w odbiciu wstecznego lusterka. Maddox rozwalił się na środku tylnej kanapy. Jego głowa kołysała się na lekko zwiotczałej szyi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ian popatrzył na telefon wpięty w uchwyt. Zane chciał się dostać do domu. Na to Ian mógł przystać, bo gdyby Maddox ustawił kurs na centrum, chcąc dostać się do kolejnego baru, musiałby go rozczarować. Włączył kierunkowskaz, odbił od krawężnika i ruszył.
      Był ciekaw, co kierowało Maddoxem, że ten jednak wsiadł do zamówionego Ubera. Nie mógł nie rozpoznać tego konkretnego Cadillaca. Może był tak pijany, że było mu wszystko jedno? Ian rzucił mu kontrolne spojrzenie w lusterku. Nie lubił, kiedy Zane doprowadzał się do takiego stanu. Przypominał sobie wtedy te wieczory, kiedy on i Louis siedzieli przy tapczanie naćpanych i pijanych rodziców, nasłuchując, czy ci jeszcze oddychali i czy przypadkiem któreś z nich nie zacznie dławić się własnymi wymiocinami.
      Zostało mu to do dziś, stąd już wiedział, że to jego ostatni kurs tego wieczora, bo resztę miał spędzić w mieszkaniu Zane’a. Nasłuchując.

      IAN HUNT 🖤

      Usuń
  8. Pokusa, by wrócić, okazała się zbyt silna.
    To prawda, że wprost umierała ze strachu, gdy dowiedziała się o śmierci Willa, równie mocno, jak później z ulgi, gdy okazało się to zwyczajną plotką. Ta wiadomość jednak podsyciła żar, który uparcie ciągnął ją do przeszłości, zmieniając tlący się płomyk w dziki, szalejący i nieokiełznany ogień, który był gotów pochłonąć wszystko, byle uległa. A zatem wróciła. Tak było łatwiej. Przynajmniej bardzo chciała w to wierzyć.
    Wiedziała, że chociaż w pewnych kwestiach potrafiła walczyć do upadłego, nie była typem odważnej, stanowczej bohaterki, broniącej swojego zdania i swoich poglądów. Ba, wynurzając się z mgły, która przez lata otaczała ją i Zane’a, z przerażeniem zrozumiała, że właściwie nie wie nawet kim jest. Nie wiedziała też, jak ma żyć ani co dalej. Więc wyjechała.
    Uciekła jak tchórz, z podkulonym ogonem, nie potrafiąc zmierzyć się ze skutkami wszystkich swoich decyzji tam, na miejscu. Zwyczajnie nie była w stanie spojrzeć sobie w oczy. Wiedziała, co by w nich zobaczyła i co by to oznaczało — nie tylko dla niej, także dla wielu innych ludzi. A gdy po pewnym czasie dotarło do niej, że jest to gonitwa za skarbem na końcu tęczy, równie męcząca, nieskończona i niemożliwa do osiągnięcia, była już daleko.
    Wtedy, gdy wyjeżdżała, miała w głowie tylko jedno — że dłużej już nie wytrzyma.
    Naprawdę dobrze bawiła się w Europie, w towarzystwie kuzynki, która tak długo była dla niej jak siostra, ale z tyłu głowy wciąż czaił się niepokój. Miała pieniądze, tak właściwie mogłaby przeżyć sporą część życia w ten sposób, będąc wiecznie w trasie i nie przejmując się jutrem. Nie wiedziała, dlaczego tak bardzo chciała wrócić, a po powrocie nadal nic się nie wyjaśniło.
    Czuła się źle. Źle, źle, źle. Nie potrafiła zapomnieć. A może po prostu nie chciała. Zapomnieć oznaczałoby wymazać z pamięci istnienie kogoś takiego jak Zane, nie pamiętać brzmienia wszystkich odcieni jego głosu ani dotyku palców na ksylofonie żeber, jego gęstniejących emocji, które wypełniały całe pomieszczenie i były jak żywioł, wolne i nieokiełznane. Czasem tęsknota za nim — nie za wszystkim, co im od zawsze towarzyszyło, ale właśnie za nim — wydawała się zżerać ją od środka, działać jak katabolizm jej serca, układu nerwowego i mięśni albo jak jad, płynący w żyłach razem z krwią i paraliżujący ją kawałek po kawałku.
    Ale nie. Obiecała.
    Choć może obietnica złożona samej sobie znaczyła w ostateczności zbyt mało.
    Jak dotąd nie zrobiła żadnego kroku w stronę, w którą ją ciągnęło. Nie napisała, unikała chodzenia w miejsca, w których on mógłby się znaleźć i nie próbowała wyciągnąć z Willa czegoś na jego temat. Było źle, ale spokojnie. Po jakimś czasie stwierdziła, że może to wystarczy. Że da się przywyknąć do tępego bólu w miejscu, gdzie kiedyś czuła coś jeszcze, jeśli ceną za to był spokój. Dopóki nie myślała o przyszłości, właściwie mogła tak żyć. Naprawdę mogła.
    Ciekawe, co to mogło oznaczać — że jej wola życia wzmocniła się, czy osłabła.
    Była już trochę pijana, gdy pozwoliła znajomym wyciągnąć się na tę imprezę. Może dlatego czuła, że jest jej wszystko jedno. Nie obchodziło jej nawet, gdzie właściwie zmierzają. Koleżanki chichotały między sobą, a ona obojętnie zgodziła się, by objął ją jeden z kolegów. Chyba miał na imię Daniel. Jeśli w ogóle czyjeś imię miało jeszcze dla niej jakiekolwiek znaczenie. Wokół toczyło się życie, ale ona czuła się martwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impreza przypominała wszystkie inne — mnóstwo alkoholu, ludzie tańczący, pijący, obściskujący się i wymiotujący, kolejki do łazienki, które zdawały się nie mieć końca; ktoś się kłócił, ktoś się całował, ktoś histerycznie płakał w kącie, przyciskając telefon do ucha. Panował półmrok, z rzadka rozświetlany kilkoma neonowymi lampami, które topiły mieszkanie i uczestników w psychodelicznej kolorowej poświacie. Willow, wciąż w całkowitym odrętwieniu, pozwoliła Danielowi zaprowadzić się na kanapę i machinalnie przyjęła od niego kieliszek. Kiedy wypili, z równą obojętnością przyjęła jego ręce obejmujące jej ramiona i powoli błądzące po ciele.
      Wtedy go zobaczyła. Choć może tylko wyobraźnia płatała jej figle.

      let’s go

      Usuń