VANYA
IVAN SERGEYEVICH VORONIN ••• 08/07/1997 Sankt Petersburg ••• absolwent New York University of Law ••• pracuje w międzynarodowej firmie inwestycyjno-doradczej Triarch Capital jako młodszy prawnik ••• syn rosyjskiego oligarchy i niedoszłej reprezentantki Białorusi w gimnastyce artystycznej ••• koszykówka ••• większość życia w rozkroku między rodzinnym Petersburgiem a Nowym Jorkiem ••• trzy siostry, dwie starsze i jedna młodsza, jeden starszy brat ••• pianista-amator ••• bękart ••• w Stanach od dwudziestu lat ••• mieszkanie na Upper East Side •••
Pierwsze lata życia spędził na komunistycznym osiedlu szarych bloków, wolny czas dzieląc między treningi judo a obijanie z kolegami na trzepaku wewnątrz podwórka. Robili konkursy plucia na odległość, grali w piłkę na boisku bez bramek i podkradali dorosłym papierosy, wypalając je pospiesznie za śmietnikową wiatą. Miał wtedy dosłownie zero zmartwień, bo mama była zawsze uśmiechnięta, w domu zawsze czekała ciepła zupa a pod koniec dnia książka. Chociaż nie przyznawał się do tego osiedlowym kumplom, to lubił czytać i czytał dużo, głęboko do serca biorąc słowa, którymi uraczył go nieobecny ojciec; synu, kto czyta ten żyje podwójnie. Nie sądził, żeby Sergey wymyślił to sam, ale były to mądre słowa, bo faktycznie książki pozwalały mu na bezbolesną, pozbawioną konsekwencji ucieczkę od szarej codzienności.Szarej codzienności, która uległa całkowitej zmianie, gdy ojciec postanowił uznać go jako swoje dziecko i przyjąć do rodziny, ale bez towarzystwa wiecznie uśmiechniętej matki. Jako chłopiec miał w sobie dużo żalu i złości za to, że został przekazany z rąk do rąk, jak rzecz, ale z czasem zrozumiał decyzję matki. Pragnęła, by w jego życiu prócz odcieni szarości, w zasięgu ręki znalazły się inne kolory i dlatego spakowała wszystkie jego rzeczy w walizkę, specjalnie kupioną na jego pierwszy w życiu lot, aż za ocean, do zepsutej kapitalizmem Ameryki.
Dwie starsze siostry zawsze krzyczały głośniej od niego, przekrzykując nawet najstarszego brata. Jedynie ojciec, który nigdy nie musiał krzyczeć, potrafił przebić się przez ich plątaninę słów, gestów i ciągłego narzekania przez podniesienie ręki, kiedy jego żonie brakowało już do tego sił. Ona nawet nie musiała unosić ręki, bo wystarczyło jedno mordercze spojrzenie, by wszyscy siedzieli cicho, ale lubiła, kiedy jej mąż czuł, że ma władzę nad rodziną, podobną do tej którą miał nad innymi ludźmi. On czuł się wtedy ważny, a ona czuła się dobrą żoną, która potrafiła dowartościować przewartościowanego człowieka.Nie uniósł się dumą, choć wszystko, co miał, zawdzięczał ojcu. To ojciec opłacił jego uczelnię i utrzymanie w trakcie studiów. To dzięki jego wpływom znalazł staż. Bez sprzeciwu przyjął pracę w ojcowskiej firmie i zamieszkał w mieszkaniu, które również dostał od niego. A jednak zamiast błyszczeć jak reszta rodzeństwa, ochoczo brylować w towarzystwie on wybrał trzymanie się na uboczu. Pracuje ciężko, choć nikt tego od niego nie wymaga, utrzymuje mamę, którą sprowadził do Stanów po wybuchu wojny i każdego dnia ma nadzieję, że kiedyś w końcu poczuje się wolny od odpowiedzialności, o którą nigdy nie prosił.
Przez lata życia z ludźmi, którzy nie mieli świadomości tego, co mają, nauczył się przybierać maskę zblazowanego, młodego człowieka. Maska ta jego ojca doprowadza do szewskiej pasji, macochę do skrętu kiszek, a jego własną matkę do dumy. Bo ona wie, że wewnątrz wciąż ma w sobie małego Vanyę, co to cieszy się z lodów na patyku, szarych bloków i talerza ciepłej zupy.
Odautorsko
Witam serdecznie i zapraszam :) Postać stworzona spontanicznie, mam też nadzieję, że takie będą jej wątki; nie wiem, czy jest miły, bo gryzie z całą pewnością
można mnie znaleźć tu: highoctanewater@gmail.com
Poniższe wpisy mogą zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

[Ivan zdecydowanie jest… Groźny! :D
OdpowiedzUsuńVibe brudnego podwórka z przepychem, władzą i złotem to coś, co naprawdę zachwyca, szczególnie jak już się przeczyta historię Ivana i ma się obraz, że może i gryzie, ale ma też miękkie serduszko, kiedy trzeba, o! I totalnie rozumiem, że przyjął te bogactwa od ojca, bo to jednak dało mu szansę, aby zadbać o siebie i mamę.
Od siebie życzę wiele, wiele weny i samych spontanicznych, wciągających wątków, ale coś czuję, że akurat takowych Ci nie zabraknie :D Może tylko niech każdy wykupi sobie ubezpieczenie, zanim podejdzie do Ivana xD]
Vasilisa Dragunova ⛸️✨
[Ależ kiedyś miałam crusha na tego typu postaci - z takimi imionami i wizerunkami. Sasha i Ivan nadal w mojej czołówce, więc nie mogę przejść obojętnie. :D
OdpowiedzUsuńNo i jak miałabym nie zostawić śladu pod Twoją kartą? ;>
Zresztą świetną kartą. Vanya chwyta za serce. Jest zwyczajny i niezwyczajny jednocześnie. Naprawdę cudowna kreacja, a od zdjęcia nie mogę oderwać wzroku.
Jeśli coś, to wiesz, gdzie mnie szukać. Baw się dobrze i z Ivanem. ♥]
Andrea Wilson, Debbie Grayson, Olivia Fitzgerald & Evan Roth
Różne to zabawy za dzieciaka się miało, ale to plucie na odległość przebiło moje jakiekolwiek wyobrażenia. Tego nie znałam i dzięki Ivanowi zostałam wprowadzona w trochę inny, już na jego etapie dzieciaka/nastolatka w mroczny świat! ^^ Jak ja rozumiem miłość Ivana do książek, pod tym względem byśmy się mocno dogadali, bo ja czasem jak usiądę w fotelu, nakryję się kocykiem, to znikam na dobre, wdzierając się w różne historie.
OdpowiedzUsuńWyszedł Ci ten chłopak idealnie nieidealny ^^ Też nie pogardziłabym tym wszystkim, co dostał od ojca, bo na pewno łatwiej dzięki temu, co ma, było mu sprowadzić mamę na bezpieczny teren. Fajny chłopak, naprawdę fajny chłopak i wierzę, że mnóstwo bardzo ciekawych wątków Was czeka ;D
Sukcesów na blogu! ^^]
NATALIE HARLOW i VANESSA KERR
[Szare bloki, lody na patyku i zupa są super, a ten chłopak wyszedł Ci bardzo kolorowo! Spontaniczne pomysły są super, postacie, które wyskakują same z głowy tym bardziej, więc bawcie się dobrze! 💖 Pięknie stworzyłaś to zestawienie bogatego ojca i pracowitego syna, trzymam kciuki, że on sam się dorobi i nie będzie musiał oglądać na nikogo! W razie chęci, zapraszam do siebie, jeśli masz chęć i miejsce dla mnie, mogę zaproponować jakieś turbulencje 🤭]
OdpowiedzUsuńLily / Emma
Vasya nie od zawsze uległa temu, by być perfekcyjna, zmieniło się to, gdy była jeszcze dzieckiem. Doskonale pamiętała ten moment, kiedy zrozumiała, że chce wygrywać, a zwycięstwo kogoś innego powodowało złość i bolesny uścisk w klatce piersiowej – nigdy więcej nie chciała się tak czuć, dlatego, jeszcze w Moskwie, robiła wszystko, aby zadowolić nie tylko swoją trenerkę, ale też swojego wewnętrznego demona, który pragnął coraz więcej i więcej.
OdpowiedzUsuńOstatecznie stała się definicją perfekcji, zawsze przygotowana, zawsze oddana treningom i poddająca się rękom trenerów, by skakać wyżej i lepiej, obracać się szybciej, lądować czyściej i wyglądać tak, jakby wcale nie czuła się zmęczona. Z czasem zmusiła ciało do absolutnego posłuszeństwa; do tego rodzaju dyscypliny, w której ból, zmęczenie i strach przestają mieć znaczenie, jeśli to miało zapewnić jej złoto.
Katorżniczy trening za treningiem, restrykcyjna dieta, pilnowanie kalorii – to był cały jej świat. Zamknęła w łyżwiarstwie całą swoją egzystencję, wiedząc, że jeśli zacznie opuszczać gardę i sobie pobłażać, podium zajmie ktoś inny. Vasilisa, oczywiście, zdawała sobie sprawę z tego, że jest coraz starsza, że łatwiej było skakać raczej młodszym dziewczynom, ale to nie oznaczało, że zamierzała się poddać, co udowodniła, wygrywając w 2025 roku mistrzostwa świata i Grand Prix.
Odkąd została kontuzjowana, wszystko nieco się rozsypało. Po pierwsze nie przewidziała tej kontuzji, więc świadomość tego, że jej ciało gdzieś pękło, była niemal oburzająca i irytująco dotkliwa. Po drugie czuła, że z czegoś ją odarto; kontuzja odebrała jej lód, cały ten rytm, w którym działała przez lata, aż Vasya miała wrażenie, że za chwilę zniknie też część jej samej; dokładnie ta część, która istniała tylko po to, żeby trenować i wygrywać. Teraz zostały jej ćwiczenia rehabilitacyjne, które wydawały się upokarzająco skromne w porównaniu z tym, do czego była przyzwyczajona. Nienawidziła sytuacji, w której się znalazła, a najbardziej nienawidziła tego, że tym razem jej upór nie naprawiał wszystkiego, bo nie chodziło już o to, aby przekroczyć kolejną ze swoich granic.
Rehabilitacja przynosiła jednak efekty i Vasya jeździła coraz częściej. Cel był prosty: wrócić i zdobyć złoto podczas sezonu 2026/27, bo nic innego nie wchodziło w grę. Vasya nigdy nie umiała myśleć o powrocie tylko połowicznie. Nie po to znosiła rehabilitację, ból i upokarzającą ostrożność, żeby jedynie się pokazać. Chciała wrócić silniejsza, pewniejsza siebie, znów groźna dla wszystkich tych, którzy zdążyli uwierzyć, że jej kontuzja cokolwiek zakończyła. Wciąż była Vasilisą Dragunovą i zamierzała zgarnąć każdy złoty medal w najbliższym czasie.
Będąc zawsze gdzieś między lodowiskiem a ciągłym biegiem, miała raczej niewielu znajomych i jeszcze mniej bliższych osób, które faktycznie wiedziałyby o niej coś więcej. Z Valerią znała się właściwie od dziecka i była jej najlepszą przyjaciółką – przez te lata miały zdecydowanie rzadszy kontakt, bo Vasya była zajęta karierą i sportem, a jakiś czas później Lera zaczęła studia. Dlatego gdy zaproponowała wyjście do klubu, bo akurat to jeden z tych piątków, które były wolne, Dragunova nie zastanawiała się długo. Odpisała przyjaciółce, że przyjdzie i że już nie może się doczekać nowych ploteczek.
Vasya ubrała do klubu czarny, krótki top, który podkreślał linię jej ramion i odsłaniał brzuch, oraz długą, lejącą spódnicę z satyny. Całość była dość prosta, nieco elegancka, ale z pazurem – Dragunova nie ubierała się tak często, ale skoro miała okazję się wystroić, po prostu to zrobiła. Jej szyję ozdabiał srebrny, ciężki łańcuszek z czerwonym sercem, a ramię mała czarna torebka, do której upchnęła telefon komórkowy, portfel i paczkę chusteczek higienicznych.
UsuńPod PHD Rooftop Lounge pojawiła się punktualnie o dwudziestej. Wieczór był chłodny, ale przyjemny. Światła miasta odbijały się w szybach i karoseriach zaparkowanych samochodów. Przed wejściem kręciło się już kilkanaście osób. Vasya, z dłońmi wsuniętymi w kieszenie cienkiego płaszcza, podeszła do Valerii, która stała bliżej barierek.
— Długo czekałaś? — Dragunova uśmiechnęła się do Lery i złapała przyjaciółkę pod ramię, wchodząc do zatłoczonego klubu. W środku od razu uderzyło je ciepło, zapach perfum i alkoholu. Muzyka miękko pulsowała, rozlewając się wokół, a kolorowe neony odbijały się w lustrach i kieliszkach.
Vasilisa Dragunova 🪩🍸