Caleb Williams
6 lipca 1992 • paramedic (FDNY EMS) • małżeństwo wiszące na nici obowiązku • małe uzależnienie od mocnej kawy i papierosów • zmęczenie ukryte pod maską uprzejmości • relacje
Nowy Jork odmierza czas sygnałem syren, a on od dawna przestał liczyć godziny. Zamiast tego liczy oddechy, uciśnięcia, chwile ciszy między jednym wezwaniem a drugim. Przedawkowanie. Zawał. Upadek. Skok. Czasem czyjeś serce wraca do rytmu. Czasem zostaje tylko spojrzenie tych, którzy jeszcze przez kilka sekund wierzą, że wydarzy się cud.
Siedzi wtedy w ambulansie i milczy, patrząc gdzieś poza migające światła miasta. Kciukiem obraca obrączkę na palcu, jakby próbował przypomnieć sobie znaczenie obietnicy złożonej zbyt wcześnie. Kiedyś była początkiem, dziś jest raczej dowodem na to, że po niektórych stratach zostaje się nie z miłości, a z obowiązku.
Przez radio dociera kolejne wezwanie, zanim zdąży wybrzmieć tamta cisza. Na zewnątrz ktoś właśnie dowiaduje się, że nie będzie cudu, a ten moment zna aż za dobrze. Radio nie zostawia przestrzeni na zadumę. Kolejny adres, kolejny człowiek, kolejne miejsce, w którym trzeba próbować poskładać czyjś świat, choć własny od dawna trzyma się tylko na przyzwyczajeniu.
Wraca do pracy tak, jakby nic się nie wydarzyło. Sprawdza sprzęt, zajmuje swoje miejsce, rzuca krótką odpowiedź przez radio. Kolega z załogi mówi coś półżartem, on odpowiada spokojnie. Tonem, który potrafi zdjąć napięcie. Jakby między jednym wezwaniem a drugim wciąż dało się oddychać normalnie.
Siedzi wtedy w ambulansie i milczy, patrząc gdzieś poza migające światła miasta. Kciukiem obraca obrączkę na palcu, jakby próbował przypomnieć sobie znaczenie obietnicy złożonej zbyt wcześnie. Kiedyś była początkiem, dziś jest raczej dowodem na to, że po niektórych stratach zostaje się nie z miłości, a z obowiązku.
Przez radio dociera kolejne wezwanie, zanim zdąży wybrzmieć tamta cisza. Na zewnątrz ktoś właśnie dowiaduje się, że nie będzie cudu, a ten moment zna aż za dobrze. Radio nie zostawia przestrzeni na zadumę. Kolejny adres, kolejny człowiek, kolejne miejsce, w którym trzeba próbować poskładać czyjś świat, choć własny od dawna trzyma się tylko na przyzwyczajeniu.
Wraca do pracy tak, jakby nic się nie wydarzyło. Sprawdza sprzęt, zajmuje swoje miejsce, rzuca krótką odpowiedź przez radio. Kolega z załogi mówi coś półżartem, on odpowiada spokojnie. Tonem, który potrafi zdjąć napięcie. Jakby między jednym wezwaniem a drugim wciąż dało się oddychać normalnie.
Hej! Od jakiegoś czasu chodził za mną taki pan, więc oto jest! Szukamy żony i kogoś, kto podda wątpliwość poczucie obowiązku wobec niej(dowolna płeć). Oczywiście przygarniemy też znajomych, przyjaciół i każdego, kto będzie chętny go poznać ♥
[Witamy w naszej nowojorskiej bajce ^^ Przeczytałam kartę z największą przyjemnością. Fajnie stworzona postać. Tak elastyczna, że raczej w większość niż w mniejszość wątków będziesz mogła go wkręcić. Dobrze widzieć tak zaangażowanego ratownika medycznego. Widać, że praca to cały jego świat. Wszyscy pacjenci, wszystkie wezwania, wszystkie czynności medyczne to coś, co składa się na jego osobiste statystyki i swego rodzaju sukcesy, gdy uratuje czyjeś życie, ale pewnie i też mocno przeżywane straty, gdy pacjent odchodzi na jego oczach!
OdpowiedzUsuńSukcesów i powodzenia w odnalezieniu żony! Z taką ładną buziunią, jak Twój Caleb ;D]
Natalie Harlow i Vanessa Kerr
[No witam z kolejną świetną postaćką!
OdpowiedzUsuńCaleb wydaje się totalnie poświęcony swojej pracy, więc miałoby się nadzieję, że życie będzie go trochę bardziej rozpieszczać poza, ale, jak widać, chyba nie da się mieć wszystkiego 😅KP jak zwykle w punkt, aż szkoda, że taka krótka, bo by się poczytało więcej!
Od siebie życzę wiele, wiele weny i samych wciągających wąciszy, no i, żeby wszystkie poszukiwania się znalazły :D]
Reilynn Bothwell & Lavender Wong & Vasilisa Dragunova
[Cześć! Ciekawie napisana karta, bardzo przyjemnie się ją czytało. Choć chciałabym się dowiedzieć o Calebie zdecydowanie więcej. Myślę, że Yvette mogłaby z przyjemnością poddać wątpliwości jego poczucie obowiązku wobec żony. Więc jeśli masz ochotę, to serdecznie zapraszam na wąteczek! :D]
OdpowiedzUsuńJosette Blackwell
[Cześć, dzień dobry! Wpadłam tu póki co na chwilkę, bo jeszcze mam przed sobą kilka dni blogowego urlopu, ale nie mogłam przejść obojętnie obok tak pięknie napisanej karty!
OdpowiedzUsuńZ ogromną chęcią skusiłabym się na wątek, w zależności od preferencji zapraszam do Adeline lub Damona, czuję, że może nam wyjść coś ciekawego w wątkach! W razie czego chodź na maila wyborowealoe@gmail.com{
Addie & Damon