aktualności

11.07.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.07.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 lipca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.07.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.07.2026.
14.06.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.06.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 czerwca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.06.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.06.2026.
16.05.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.05.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 maja karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.05.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.05.2026.
11.04.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.04.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 kwietnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.04.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.04.2026.
11.03.2026
Post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny. Zachęcamy do jego przeczytania i podzielenia się wrażeniami z lektury w komentarzu ♥
11.03.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
07.03.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 marca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.03.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.03.2026.
14.02.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.02.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 lutego karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.02.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.02.2026.
11.01.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.01.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 stycznia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.01.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.01.2026.
24.12.2025
Wesołych Świąt!
Kochani, życzymy Wam Wesołych Świąt! Zdrowia, szczęścia oraz pomyślności! Najedzcie się pysznego jedzonka, nacieszcie bliskimi i odpocznijcie, a do nas wróćcie pełni sił i zapału do pisania wąteczków 💙
15.12.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
14.12.2025
Azyl to też niewola...
Wszystkich zainteresowanych grą na blogu fantasy zapraszamy na The Last Salvation, które pozostaje otwarte dla wszystkich istot paranormalnych poszukujących azylu...
06.12.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10grudnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.12.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.12.2025.
11.11.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.11.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 listopada karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.11.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.11.2025.
31.10.2025
Aktualizacja regulaminu bloga
W Regulaminie dodano punkt dotyczący rozwiązywania sporów między autorami. Prosimy o zapoznanie się z nim.
26.10.2025
Wgranie poprawki
W kodzie wgrano poprawkę dotyczącą wyświetlania szablonu na urządzeniach mobilnych. Wszystkim pomocnym duszyczkom - dziękujemy ♥
24.10.2025
Aktualizacja szablonu
Po trzech latach nasz kochany NYC doczekał się nowej szaty graficznej ♥ Jeśli dostrzeżecie jakieś nieprawidłowości, prosimy o ich zgłaszanie w zakładce Administracja.

06/07/2026

[KP] Cisza jest luksusem, którego nie każdy może doświadczyć

Caleb Williams
6 lipca 1992 • paramedic (FDNY EMS) • małżeństwo wiszące na nici obowiązku • małe uzależnienie od mocnej kawy i papierosów • zmęczenie ukryte pod maską uprzejmości • relacje
Nowy Jork odmierza czas sygnałem syren, a on od dawna przestał liczyć godziny. Zamiast tego liczy oddechy, uciśnięcia, chwile ciszy między jednym wezwaniem a drugim. Przedawkowanie. Zawał. Upadek. Skok. Czasem czyjeś serce wraca do rytmu. Czasem zostaje tylko spojrzenie tych, którzy jeszcze przez kilka sekund wierzą, że wydarzy się cud.
Siedzi wtedy w ambulansie i milczy, patrząc gdzieś poza migające światła miasta. Kciukiem obraca obrączkę na palcu, jakby próbował przypomnieć sobie znaczenie obietnicy złożonej zbyt wcześnie. Kiedyś była początkiem, dziś jest raczej dowodem na to, że po niektórych stratach zostaje się nie z miłości, a z obowiązku.
Przez radio dociera kolejne wezwanie, zanim zdąży wybrzmieć tamta cisza. Na zewnątrz ktoś właśnie dowiaduje się, że nie będzie cudu, a ten moment zna aż za dobrze. Radio nie zostawia przestrzeni na zadumę. Kolejny adres, kolejny człowiek, kolejne miejsce, w którym trzeba próbować poskładać czyjś świat, choć własny od dawna trzyma się tylko na przyzwyczajeniu.
Wraca do pracy tak, jakby nic się nie wydarzyło. Sprawdza sprzęt, zajmuje swoje miejsce, rzuca krótką odpowiedź przez radio. Kolega z załogi mówi coś półżartem, on odpowiada spokojnie. Tonem, który potrafi zdjąć napięcie. Jakby między jednym wezwaniem a drugim wciąż dało się oddychać normalnie.
Hej! Od jakiegoś czasu chodził za mną taki pan, więc oto jest! Szukamy żony i kogoś, kto podda wątpliwość poczucie obowiązku wobec niej(dowolna płeć). Oczywiście przygarniemy też znajomych, przyjaciół i każdego, kto będzie chętny go poznać ♥

13 komentarzy:

  1. [Witamy w naszej nowojorskiej bajce ^^ Przeczytałam kartę z największą przyjemnością. Fajnie stworzona postać. Tak elastyczna, że raczej w większość niż w mniejszość wątków będziesz mogła go wkręcić. Dobrze widzieć tak zaangażowanego ratownika medycznego. Widać, że praca to cały jego świat. Wszyscy pacjenci, wszystkie wezwania, wszystkie czynności medyczne to coś, co składa się na jego osobiste statystyki i swego rodzaju sukcesy, gdy uratuje czyjeś życie, ale pewnie i też mocno przeżywane straty, gdy pacjent odchodzi na jego oczach!
    Sukcesów i powodzenia w odnalezieniu żony! Z taką ładną buziunią, jak Twój Caleb ;D]

    Natalie Harlow i Vanessa Kerr

    OdpowiedzUsuń
  2. [No witam z kolejną świetną postaćką!
    Caleb wydaje się totalnie poświęcony swojej pracy, więc miałoby się nadzieję, że życie będzie go trochę bardziej rozpieszczać poza, ale, jak widać, chyba nie da się mieć wszystkiego 😅KP jak zwykle w punkt, aż szkoda, że taka krótka, bo by się poczytało więcej!
    Od siebie życzę wiele, wiele weny i samych wciągających wąciszy, no i, żeby wszystkie poszukiwania się znalazły :D]

    Reilynn Bothwell & Lavender Wong & Vasilisa Dragunova

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Ciekawie napisana karta, bardzo przyjemnie się ją czytało. Choć chciałabym się dowiedzieć o Calebie zdecydowanie więcej. Myślę, że Yvette mogłaby z przyjemnością poddać wątpliwości jego poczucie obowiązku wobec żony. Więc jeśli masz ochotę, to serdecznie zapraszam na wąteczek! :D]

    Josette Blackwell

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, dzień dobry! Wpadłam tu póki co na chwilkę, bo jeszcze mam przed sobą kilka dni blogowego urlopu, ale nie mogłam przejść obojętnie obok tak pięknie napisanej karty!
    Z ogromną chęcią skusiłabym się na wątek, w zależności od preferencji zapraszam do Adeline lub Damona, czuję, że może nam wyjść coś ciekawego w wątkach! W razie czego chodź na maila wyborowealoe@gmail.com{

    Addie & Damon

    OdpowiedzUsuń
  5. [Posłałam maila! :D]

    Josette Blackwell

    OdpowiedzUsuń
  6. Reilynn Bothwell miała bardzo prosty plan. Wejść do marketu, kupić mleko, płatki, coś udającego warzywa i coś słodkiego, bo właśnie po to wyszła z domu. Nie była dobrą kucharką, więc zazwyczaj nie robiła wielkich zakupów, najczęściej zamawiała sobie obiad z restauracji albo jadła tosty z serem. To jej zupełnie wystarczało. Nie uważała tego za szczególnie smutne. Po prostu tak wyglądało jej życie. Mieszkała sama, pracowała głównie w domu i nie miała nikogo, dla kogo musiałaby gotować zupy, planować obiady albo zastanawiać się, czy w lodówce jest coś więcej niż mleko, dwa jogurty, ser, masło i cytryna. Jej kuchnia była miejscem funkcjonalnym; stał tam czajnik, ekspres do kawy, toster i kilka garnków, które wyglądały, jakby od lat czekały, aż będą potrzebne.
    Rei czasem obiecywała sobie, że nauczy się gotować coś konkretnego. Może curry? A może makaron, który nie będzie tylko smutnym nośnikiem sosu ze słoika? Albo zupę? Ale potem zazwyczaj siadała do laptopa, a kiedy podnosiła głowę po kilku godzinach, okazywało się, że jest prawie noc, bohaterowie znowu cierpią, smok dostał nową scenę, a ona zapomniała zjeść cokolwiek poza krakersem, który znalazła na biurku i który mógł, ale nie musiał, pochodzić z tego tygodnia. Zamawianie jedzenia było prostsze i… bezpieczniejsze. Poza tym jej ciało też miało swoje humory. Były dni, kiedy stanie długo przy kuchence brzmiało jak zły żart, a przejście od biurka do lodówki wymagało wiele siły. Wtedy tosty z serem wydawały się nie porażką, tylko rozsądnym kompromisem, a Rei bardzo lubiła kompromisy, które dało się posmarować masłem.
    Stała właśnie w alejce z płatkami śniadaniowymi, z koszykiem zawieszonym na przedramieniu i laską opartą o biodro, wpatrując się z powagą godną kryzysu dyplomatycznego w dwa pudełka. Jedno obiecywało „pełne ziarno i zdrowy początek dnia”, drugie miało na froncie kolorowego dinozaura, który wyglądał, jakby wiedział o życiu więcej niż ona.
    — No jasne — mruknęła do siebie. — Albo błonnik, albo prehistoryczny cukrowy jaszczur. Bardzo trudny wybór...
    Sięgnęła po pudełko z dinozaurem, oczywiście, że sięgnęła właśnie po nie. I wtedy wydarzyło się kilka rzeczy naraz. Jej laska zahaczyła o dolną półkę, koszyk zsunął się z przedramienia, a pudełko płatków wyskoczyło, jakby samo postanowiło ratować się przed zakupem. Rei zrobiła jeden bardzo ambitny krok, żeby je złapać, ale jej proteza i zdrowa noga najwyraźniej nie otrzymały tego samego polecenia.
    — Nie, nie, nie, nie… — syknęła, wykonując coś pomiędzy piruetem, desperackim wykrokiem a pokazem współczesnego tańca. Nie upadła, w ostatnim momencie łapiąc się regału, ale wtedy z półki posypały się trzy pudełka płatków, paczka granoli i jedna owsianka instant. Koszyk Rei uderzył o podłogę, lody wypadły z niego i pojechały alejką, a samotny arbuz potoczył się prosto pod czyjeś buty. Rei zamarła, nadal trzymając się regału jedną ręką, z pudełkiem płatków przyciśniętym do obojczyków. Wolno podniosła wzrok. Rozpoznawała w nieznajomym mężczyznę, który co najmniej dwa razy wiózł ją do szpitala, gdy ból robił z niej osobę, której absolutnie nie powinno się cytować. Człowiek, któremu kiedyś oznajmiła półprzytomnie, że jej lewa noga została „duchem zemsty”, syrena ambulansu fałszuje jak zraniona mewa, a jeśli umrze, żąda nekrologu z dramatycznym tytułem i żadnych zdjęć z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. — O, cześć… — Zaśmiała się nerwowo, ale nie dlatego, że spotkanie człowieka, który widział ją w ambulansie, obolałą, spoconą i gadającą głupoty do sufitu, powinno być krępujące, a dlatego, że się wygłupiła i nawet nie miała jak tego wyjaśnić. Bo jak właściwie wytłumaczyć dorosłemu mężczyźnie, ratownikowi medycznemu, człowiekowi prawdopodobnie przeszkolonemu do zachowywania spokoju przy wypadkach, atakach paniki i dramatach, że właśnie została pokonana przez dział śniadaniowy? Najgorsze było to, że Caleb znał jej inną wersję; znał Reilynn, która na noszach potrafiła mówić do sufitu, kłócić się sama ze sobą i pytać, czy ambulans ma imię. Znał ją w bólu, bez filtra i bez makijażu, a teraz poznał ją również jako kobietę, która nie potrafiła bezpiecznie kupić płatków i mleka.
      — To... ekhm... żyję — powiedziała odruchowo i puściła regał bardzo wolno, jakby odklejała się od czegoś lepkiego.

      Reilynn Bothwell 🦖

      Usuń
  7. [Dzień dobry, cześć i czołem! Witam serdecznie Ciebie i Twoją kolejną postać 😊 Szkoda mi Caleba, ale mi jest szkoda każdego, kto nie ma prosto w życiu, a Ty życie Caleba co najmniej skomplikowałaś 😉 Mam nadzieję, że znajdą się chętni na przejęcie wolnych postaci, ponieważ coś mi się widzi, że będą to ciekawe relacje do rozpisania.
    Ja tym razem z propozycją wątku nie wychodzę, ponieważ moje obecnie mocno wybrakowane moce przerobowe mi na to nie pozwalają, ale jak zwykle życzę udanej zabawy na blogu, z wątkami, które nie dają spać po nocach ❤️]

    MAXINE RILEY & IAN HUNT & CHRISTIAN RIGGS

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cześć! Ciężki los spadł na Caleba :( Gdybyś miała ochotę, żeby znalazł ziomka-znajomka w Ivanie, albo w Tamsin to śmiało wpadaj na maila, mam kilka pomysłów ;) ]
    Pozdrawiam,
    Tamsin Passalis, Ivan Voronin

    OdpowiedzUsuń
  9. [hej! widząc imię Caleb, pomyślałam o kimś znacznie smutniejszym, ale tutaj widzę, że też nie szczędzisz doświadczeń i trudnych wątków w historii postaci :) Sam zawód dałaś mu trudny, a mnogość nieszczęść, których pewnie doświadcza może odbierać chęci do czegokolwiek . Nie pozwól mu oszaleć!
    To wspaniale widzieć, że wena dopisuje, baw się z drugim panem dobrze :) Jakby co, możemy się porwać też na kolejny wątek :*]

    Lily, Emma, Riley

    OdpowiedzUsuń
  10. To była dziwna znajomość, ale Tamsin miała do takich prawdziwą słabość. Nie szukała ich specjalnie, nie układała z nich jakichkolwiek rankingów, ale większość ludzi, których nazywała dobrymi znajomymi, czy nawet przyjaciółmi, poznana była w sytuacjach, w których mało kto szukałby przyjaźni. A to sesja zdjęciowa zlecona przez operę, chociaż Tamsin ani modelką nie była, ani nawet do takowej nie aspirowała. To znowu jeden z wielu bankietów, na które Carter zabierał ją, gdy jeszcze byli małżeństwem i dobrze wychodziło im udawanie szczęśliwych. A może tylko on udawał? Ona w zasadzie była z początku bardzo szczęśliwa; szczerze zakochana, wpatrzona w niego jak w obrazek, spolegliwa i oddana. Dopiero po pewnym czasie, zupełnie jakby różowym okularom wyblakł kolory filtr, a ona przejrzała na oczy zauważając patologię sytuacji, w której się znalazła.
    Trwałoby to pewnie nadal, bo Tamsin szczerze wierzyła w składaną przysięgę i była gotowa jeszcze przy nim trwać, aż do tej śmierci, która miała nastąpić w bliżej nieokreślonym czasie x. Nie miała pojęcia, co musiałoby się stać, żeby zdecydowała się wystąpić o rozwód – w końcu znosiła upokorzenie, ból, nagminne naruszanie prywatności, do której prawo miał każdy człowiek. Pewnie wytrzymywałaby to do dzisiaj, chyba, że to Carter z niej zrezygnował co też było całkiem prawdopodobne. Lubił młodsze, a ona była coraz starsza.
    To była dziwna znajomość, bo chociaż poznali sie w tragicznych okolicznościach, to nigdy z nimi Caleba nie kojarzyła. Był miłym, przystojnym facetem z którym przyjemnie spędzało się czas. Miał miły, w jakiś sposób dobrotliwy uśmiech i Tamsin musiała przyznać, że z jakiegoś powodu roztaczał wokół siebie spokojną energię skłaniającą do zaufania. Może to z racji zawodu? A może Caleb zwyczajnie należał do wymierającego gatunku ludzi dobrych i przyzwoitych ?
    Zastanawiała się nad tym czasami, ale nie tym razem, kiedy udało im się w końcu złapać na wspólną kawę. Pomachała w jego kierunku, migowym-amatorskim pokazując, że zajmuje im miejsce, a kawy zdążyła zamówić i muszą jedynie poczekać na kelnerkę. Tak się przy tym nagimnastykowała, że kiedy Caleb z końcu do niej podszedł, dopiero kończyła całą pokazową historię.
    — Zamówiłam kawy, ale muszą wyczyścić ekspres i doniosą nam do stolika — wyjaśniła ponownie, ale tym razem słowami, po czym uściskała serdecznie Caleba na powitanie. Chociaż uśmiechała się szczerze, to odnosiła nieprzyjemne wrażenie – jedno z tych dziwnych, dla niej niezbyt dobrze znanych, bo wynikających z troski o drugiego człowieka (gdzie Tammy upierała się, że troszczy się tylko o siebie), że z każdym miesiącem Caleb gdzieś znika. Jakby był trochę mniej obecny, może trochę bardziej wycofany… Mogło to być także jej wrażenie, bo ona z każdym miesiącem zdawała się żyć coraz bardziej ze sobą pogodzona, lżejsza o kilogramy traum, żalu i smutku, które udało jej się oddać na recykling, w zamian za to otrzymując zwykły, pospolity spokój, który smakował lepiej od dopaminowych szotów.
    — Nie chcę być złośliwa, ale… Ale wyglądam dużo lepiej od ciebie, a wczoraj siedziałam w studiu nagraniowym do czwartej, mając dzisiaj próbę na dziewiątą rano. Wszystko okej? — spytała, zajmując jedno z obitych w czerwoną skórę krzesełek, bo chociaż byli w kawiarni, w której można było zamówić kawy w rozmiarach i z kolorowymi syropami, to właściciele lokalu zostawili dawny, nieco kiczowaty wystrój, który z roku na rok podobał się Tammy coraz bardziej.

    Tamsin Passalis

    OdpowiedzUsuń
  11. Praca Ivana była pozornie stresująca i odpowiedzialna. W końcu od tego, jak sumiennie podchodził do sprawdzania podpisywanych umów, jak przygotowywał się do negocjacji, czy nawet czy podpisał się w odpowiednim miejscu, potrafiło zależeć wiele. Z jednej strony były to tylko pieniądze, ale lubił myśleć przypominać sobie, ile te pieniądze mogły dać i co zagwarantować. W kraju takim jak Stany, bez pieniędzy nie można było liczyć na opiekę medyczną i chociaż wiedział, że dzięki swojej pracy nieraz i nie dwa pozwolił na utrzymanie pracy przez ludzi, którzy jej potrzebowali, to wciąż nie umiał wyzbyć się wrażenia, że jest jedynie jednym z wielu sztucznych, w rzeczywistości zbędnych do przetrwania tworów. W końcu, gdyby to prawnicy zastrajkowali, to prawdopodobnie wiele osób by tego nie zauważyło przez długie tygodnie; co innego pielęgniarki, czy ratownicy medyczni; lekarze albo nauczyciele; śmieciarze, czy kierowcy autobusów.
    Dlatego cholernie szanował tych, którzy brali na siebie odpowiedzialność za życie innych. Nie za komfort, czy dobrobyt, a realnie za życie. Chociaż był wysokim, sprawnym mężczyzną, wyglądem przypominającym bardziej grupę docelową prawników specjalizujących się w prawie karnym, to nie widział w sobie siły do ratowania ludzi. Lubił pomagać, sprawiało mu to realną przyjemność i nie krył się z tym, że czuł się dzęki temu dobrze, bo miło było móc spojrzeć na siebie w lustrze bez odrazy.Nie wiedział jednak, jak miałby sobie poradzić ze śmiercią osoby, której życie leżało przez jakiś czas w jego rękach. Domyślał się, że z czasem człowiek jest w stanie do wielu rzeczy przywyknąć, oddzielić od siebie emocje grubą kreską, bo i jemu zdarzało się tak robić dla własnego komfortu, jednak gdzieś musiała przebiegać granica przyswajalności.
    Ivan odnosił niekiedy wrażenie, że nosił w sobie dwa rodzaje empatii i zrozumienia dla bólu. Jeden z nich, ostry i twardy zdawał się dotyczyć sytuacji, które miały miejsce w Rosji i które nauczyły go posiadania grubej skóry nie tylko względem sytuacji, które jego dotyczyły, ale też tych, które dotyczyły innych. Drugi był ten amerykański, niby bardziej ludzki, ale sam łapał się czasami, że nie granica między jednym a drugim światem zaczynała się dla niego zacierać; amerykańska codzienność dla wielu była w końcu coraz brutalniejsza. To, w jaki sposób reagował na wiele rzeczy z pewnością pomagało mu w budowaniu relacji, która niedawno rozpoczęła się w jego życiu. W jego ocenie Mei potrzebowała spokoju, a on z zasady spokojny właśnie był – nagromadzone emocje i nerwy wyładowywał w sporcie. Problemy, które miał starał się rozwiązywać możliwie szybko i wiedział, że jest uprzywilejowany w tym, że większość można było w ten sposób zażegnać a jednak nie rozumiał, kiedy ludzie zamiast próbować rozwiązywać swoje problemy, zwyczajnie w nich trwali. A takie wrażenie odnosił jeśli szło o Caleba, bo chociaż nie wiedział, o co dokładnie chodzi, to jego kolegę wyraźnie coś męczyło od dłuższego czasu , co z kolei męczyło Ivana, bo wiedział, że są tematy przy których nie wypada zadawać pytań wprost.
    I tu miał sam Ivan problem, którego nie mógł rozwiązać szybko – u kumpla wyraźnie było coś nie tak, ale w jego oczach Caleb był jedną z najtwardszych osób, jakie kiedykolwiek poznał. W końcu ratował ludzkie życie! A przy okazji wydawał się być też zwyczajnie bardzo przyzwoitym facetem. Może to było tym problemem, który dotykał jego kumpla?
    Na miejscu zbiórki pojawił się chwilę spóźniony, bo przed kilkudniowym wyjazdem musiał zobaczyć się z Mei. Można było nazywać go pantoflarzem, ale prawda była taka, że Ivan miał to szczerze w dupie. Lubił spędzać z Lavender czas, starał się nie dokładać jej zmartwień, bo miała ich dostatecznie dużo i nie miał zamiaru bawić się z nią toksyczne ciepło-zimno tylko po to, żeby poczuć się bardziej męsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego przed wyjazdem chciał jej ukraść ostatniego całusa, bo chociaż nie powiedziałby tego na głos (bo aż tak wylewny nie był), to wiedział, że będzie zwyczajnie tęsknić. Nie jakoś tragicznie bardzo, żeby umierać z tęsknoty, ale w taki sposób, że miło będzie mu wspominać ich pożegnanie przed wycieczką.
      — Stałem w strasznych korkach — to też była prawda i to nie tak, że Mei chciał ukrywać przed światem, było wręcz przeciwnie. Nie chciał jednak zapeszać, a bał się tego szczerze, bo już teraz czuł, że dziewczyna z każdym dniem znaczy dla niego coraz więcej.
      Otworzył bagażnik, w którym już leżała jego torba, kilka foliówek z jedzeniem, kilka zbiorczych kartonów z piwem. Nie zabrakło też wiklinowego kosza z przetworami i pieczywem.
      — Moja mama zapomniała, że jesteśmy dorośli… Nie miałem siły się z nią kłócić, sprawia jej chyba przyjemność dokarmianie ludzi, więc nie mam prawa jej odmawiać dokarmiania syna — wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem, bo z tego też nie mia zamiaru się mocniej tłumaczyć. Olga może i w dzieciństwie wielokrotnie przyłożyła mu przez łeb ścierką, kiedy za bardzo pyskował, ale nawet mimo to, dla Ivana była mamą na medal.

      Ivan Voronin

      Usuń