Menu

New York City
Witaj w mieście, które nigdy nie zasypia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Sław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Sław. Pokaż wszystkie posty

06/07/2025

[KP] And at once I knew, I was not magnificent.


HAE JO WOO

Dyrektor zarządzający Woo Capital International


Woo Hae Jo (우해조);   H.J. Woo; Seul-singapur-NYC  (ur. 21 marca 1993 w Seulu) – południowokoreański inwestor, kolekcjoner sztuki i właściciel galerii. Dyrektor zarządzający Woo Capital International, zagranicznego ramienia Woo Group – rodzinnego konglomeratu działającego w sektorach nieruchomości, energetyki odnawialnej i luksusowego hotelarstwa.

Pochodzi z Seongbuk-dong – prestiżowej dzielnicy Seulu, zamieszkałej przez elity polityczne, finansowe i dyplomatyczne. Jego rodzina od pokoleń należy do zamkniętego kręgu najstarszych nazwisk w Korei Południowej.

Ukończył Harvard University, gdzie studiował ekonomię i finanse międzynarodowe. Posiada także tytuł MBA z Yale School of Management. Pracował w Londynie, Hongkongu i Singapurze. Obecnie mieszka w Nowym Jorku.

W 2019 roku założył GREY WOO – niezależną galerię sztuki współczesnej w nowojorskim SoHo, specjalizującą się w twórczości artystów z Azji Południowo-Wschodniej. Galeria działa poza obiegiem komercyjnym, współpracując głównie z prywatnymi kolekcjonerami i domami aukcyjnymi.

Znany z dyskrecji i niechęci do mediów. Rzadko pojawia się publicznie, unika rozgłosu. Utrzymuje minimalistyczny styl życia i konsekwentny dystans wobec życia publicznego.

Według doniesień medialnych przez kilka lat związany był z młodszą córką ambasadora Korei Południowej przy ONZ, jednak relacja zakończyła się bez komentarza żadnej ze stron. Przez kilka lat nie był łączony z żadną kobietą, od kilku miesięcy spotyka się z astrid chen.



1/1

26/06/2025

[KP] Hope is being able to see that there is light despite all of the darkness

 Uwaga ! Możliwe treści uznawane za niewłaściwe dla osób niepełnoletnich. Czytasz na własną odpowiedzialność. 

 Podkład: Me and That Man feat. Myrkur - Angel of light

Dalaja Mercedes Ovando
05/05/1994, Monterrey (Meksyk)
Właścicielka baru Fire Moon (Ocean Hill)
Psycholożka środowiskowa

* Duszyczki

* Dodatkowe informacje 


Odautorsko

08/04/2025

xxx

Charlotte Ulliel
niegdyś Naya Brown • miliarderka, dziedziczka rodziny Ulliel • właścicielka popularnej kawiarni Velvet Bean • urodzona 17 lipca 1996 roku w Bostonie
Urodziła się w jednej z najbogatszych rodzin w Stanach Zjednoczonych, ale jej życie dalekie było od bajki. Zanim skończyła cztery lata, została porwana dla okupu. W wyniku nieprzewidzianych komplikacji porywacze porzucili ją w domu dziecka, gdzie nadano jej nową tożsamość. Tak narodziła się Naya Brown; wygadana, do bólu szczera i niepokorna dziewczyna, której temperament skutecznie odstraszał potencjalnych rodziców adopcyjnych.
Szkolne lata? Prawdziwa katastrofa. Miała wrażenie, że kłopoty same do niej lgną, choć inni twierdzili, że to ona ich szuka. Szczęście uśmiechnęło się do niej trzy razy. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Pierwszy raz kiedy poznała starszego, wpływowego mężczyznę. Myślała, że to początek pięknej historii. Nie wiedziała jednak, że była jedynie ozdobą, którą można zabrać na bankiet. Nie wolno jej było wychodzić samej, nie mówiąc już o wyrażaniu własnych opinii. Każda niesubordynacja kończyła się karą – psychiczną i fizyczną. Stała się ptakiem uwięzionym w złotej klatce. Ucieczka wymagała czasu i odwagi, ale dzięki pomocy starszej sąsiadki w końcu się uwolniła. Przynajmniej teoretycznie, bo jej oprawca nie zamierzał pozwolić jej o sobie zapomnieć.
Drugi raz szczęście znalazło ją przypadkiem, podczas rutynowych badań. Wtedy odkryła prawdę o swoim pochodzeniu i poznała brata. W jednej chwili z biednej wychowanki domu dziecka stała się jedną z najbogatszych osób w kraju. Przystosowanie się do nowej rzeczywistości było jednak długie i bolesne. Brat wcale jej tego nie ułatwiał, można wręcz powiedzieć, że byli dla siebie jak naturalni wrogowie, gotowi uprzykrzać sobie życie na każdym kroku. Rodzina oczekiwała od niej, że odnajdzie się w roli zaginionej Charlotte, ale nikt nie pomyślał, że wciąż jest Nayą Brown.
I wreszcie trzeci raz – miłość. Wielka, prawdziwa, ta na zawsze. Żyli we troje; ona, Jason i Biszkopt. Było idealnie. Przynajmniej tak myślała. A potem przyszły problemy. Ciąża miała być nowym, choć przerażającym rozdziałem w jej życiu. Rozdziałem, który zamiast połączyć, rozdzielił ich na zawsze. Już sama nie wie, czy to, co się stało, było tragicznym wypadkiem, czy jej własną, nieświadomą decyzją. Strata okazała się zbyt wielkim ciężarem. Została sama. Najpierw odszedł on. Potem Biszkopt.
Więc wyjechała. Zwiedzała świat, gubiła się i próbowała odnaleźć. Zrozumieć siebie. Uleczyć się.
I wróciła. Czy teraz jest gotowa? Czy tym razem naprawdę jest wolna? Czas pokaże.
Długo się wahałam czy wrócić z moją Charlotte, jednak mam poczucie, że jej historia nie została jeszcze zakończona. Mam nadzieję, że tym razem bez przeszkód będziemy sie dobrze bawić! Może niektórzy ją pamiętają ;)
Jesteśmy otwarte na wszystko, przede wszystkim szukamy przyjaciół, dobrych dusz! Gdyby ktoś potrzebował: iwoyii@gmail.com


10/02/2025

[KP] Yeah, I'm lost, can I come over?

Astrid gif 1 Astrid gif 2

ASTRID CHEN

ch. Chen Astrid 陈阿斯特丽德, ABC, american born chinese - ur. 01.01.1994 Chinatown, Nowy Jork - córka chińskich imigrantów z Tajwanu, którzy w pogoni za lepszym życiem, przybyli do Nowego Jorku w latach '90 - zaginiony ojciec, stany depresyjne matki, mukowiscydoza brata - była pracownica Ashfor Capital - aktualnie Corporate Global Strategy Director w Woo Capital International - absolwentka ekonomii i matematyki na Uniwersytecie Nowojorskim - analityczny umysł - od trzech lat zamieszkuje małą kawalerkę w okolicy Prospect Heights na Brooklynie - czas dzieli między Nowy Jork, Singapur i Seul - post fabularny


Jest utkana z kontrastów, jak mozaika, której części do siebie nie pasują. Urodzona w tętniącym życiem Chinatown, z duszą pełną tęsknot za ojczyzną, której nigdy nie poznała. Wpajano jej, że Nowy Jork to ziemia obiecana, kraina wiecznej szczęśliwości, eden; strasząc odległym Tajwanem, w którym życie to niekończące się pasmo porażek. Gdy matka zaharowywała się na dwa etaty w szwalni, ojciec, wracając z fabryki Forda, raczył się baijiu i znikał na długie godziny. Patrząc jak co tydzień przegrywał w karty wszystkie pieniądze na tyłach podrzędnego lokalu, który serwował pierożki Dim Sum, zastanawiała się, czy porażka nie była wpisana w ród Chenów, wątpiąc, czy kiedykolwiek ich amerykański sen się spełni.

Gdy stary Chen nie wrócił pewnego dnia na noc, a po kolejnych tygodniach został uznany za zaginionego, wszyscy odetchnęli z ulgą. Choć ta była tylko chwilowa. Wkrótce do ich drzwi zaczęli pukać lichwiarze, grożąc, że długi przechodzą z męża na żonę. Astrid miała wtedy piętnaście lat i zrozumiała, że jeżeli dotychczasowe życie, okraszone makaronem Dan Dan i śmierdzącym tofu, było nędzne, to przed nimi naprawdę chude lata.

Musiała wziąć sprawy w swoje ręce. W tydzień doszła do perfekcji w lepieniu xiaolongbao, zatrudniając się po szkole w jednej z restauracji przy Canal Street. Nie zarabiała kroci, ale choć trochę mogła odciążyć pogrążoną w depresji matkę, która w domu stała się już tylko gościem, łapiąc się każdej dodatkowej pracy. Zapomniała, że jest nastolatką, której serce bije szybciej na widok pewnego chłopaka o koreańskich korzeniach, w którego oczach widziała swój dom. Był jej nadzieją, że nie zostanie na tym świecie sama. Otuchą, że jest przy niej ktoś, kto potrafi ją wysłuchać i pomóc, gdy świat wali się na głowę. I choć pochodzili z dwóch odległych światów, w wąskich uliczkach Chinatown nie liczyły się dzielące ich różnice.

Nauczyła się rozgrywać najlepsze partie taliami najgorszych kart. Odbijające się w jej głowie słowa o amerykańskim śnie działały jak siła napędowa. Pomimo bycia żółtkiem, kitajcem i chinolem ukończyła szkołę średnią z wyróżnieniem, dostając się do Harvardu i Uniwersytetu Nowojorskiego. List akceptacyjny ze szkoły Ivy League był triumfem i choć spełnienie marzeń miała na wyciągnięcie ręki, nie mogła pozwolić sobie na wyjazd do Cambridge. Nie traktowała tego jak porażki, wiedząc, że gdyby mogła pozwolić sobie na to finansowo – byłaby w dziesiątce najlepszych studentów prestiżowej szkoły. W zamian za to przemówiła przed całym swoim rocznikiem, gdy odbierała dyplom ukończenia NYU, a po tym biegła na zawołanie pana Ashforda do biura, w którym odbywała praktyki.

W życiu była już każdym. Córką, siostrą, opiekunką, żywicielką, przyjaciółką, studentką, prymuską, ukochaną. Praktykantką, pracownicą, protegowaną. Tą, która odrzuciła miłość. Tą, która zrobi wszystko dla młodszego brata. Choć wspina się po szczeblach korporacyjnej drabiny, widząc już prawie swój szczyt, wciąż mieszka w zbyt małym mieszkaniu, oszczędności inwestując na giełdzie; marynarki kupuje w H&M, a nie na piątej alei. Omija Whole Foods Market, jeżdżąc do Aldi na Harlemie. Nie lubi wydawać pieniędzy, tak samo, jak makaronu Dan Dan. Z dzieciństwa pozostało jej tylko uzależnienie od bułeczek z Mei Lai Wah, które na myśl przywołują jej brązowe oczy, w których znalazła swój dom.

Domu już jednak nie ma w Chinatown, nie ma na Upper East Side, a tym bardziej w tych brązowych oczach, o których już myśli coraz rzadziej, chociaż wciąż z sentymentem. Czy żałuje kierunku w którym ruszyło jej życie? Już nie. Czasami coś równie dobrego czeka tuż za rogiem, gdy pogodzisz się w końcu ze stratą i otworzysz na nowe. 


BTS +  Anna Sawai
 tobec99@gmail.com 

26/05/2024

[KP] Dzielić z tobą te emocje tak jak pościel

NATALIE HARLOW
urodzona 25 maja 1990 w Nowym Jorkufizjoterapeutka i podolog córka neonatologa i internistkimłodsza o trzy lata siostra ortopedy mama Abigail
Drżysz. Masz gęsią skórkę na jego widok i dźwięk tego konkretnego męskiego imienia. Śnisz o nim każdej nocy. Wspominasz go najczęściej bezgłośnie. Wyraźnie naznaczasz czerwoną szminką wszystkie koperty z zaadresowanymi, niewysłanymi do niego listami. Był twoją dwupiętrową biblioteką, kawiarnią ozdobioną kolorową gipsówką przy teatrze, dodatkowymi i wysysającymi energię zajęciami pozalekcyjnymi, bo zamiast nakazem stał się zakazem. Nie zwracałaś uwagi na ciągłe, zupełnie nieskrywane niezadowolenie rodziców. Otrzymywałaś alibi od brata albo innych bliskich osób. Wymykałaś się na wszystkie randki z trzepoczącym sercem w piersiach. Jego ramiona były bezpieczną przystanią dla ciebie, a usta chowały się w twoich gęstych włosach, gdy przed powrotem do domu ostatni raz się przytulaliście. Pachniał boskim ryzykiem i błyszczał wyraźnym kolorem w codziennej szarości. Uzależniłaś się od jego osoby, niebieskich oczu, spokojnego głosu, chłodnych dłoni, wysportowanego ciała, skradanych pocałunków czy ciepła za dużych bluz. Kochałaś go do szaleństwa. Nie kryjmy tego. Nadal kochasz. Raczej mocniej niż kiedyś, ale mniej niż jutro, chociaż zamiast się uśmiechać, zaciskasz zęby i płaczesz, kiedy zagłusza cię szum letniej wody, namydlając szorstką stroną gąbki skórę emulsjami o różnych zapachach. Robisz to po to, żeby nikt nie słyszał. Szczególnie ona. Ta najważniejsza od siedemnastu lat istota. Wymarzona córeczka. Jedyny w swoim rodzaju skarb. Najpiękniejsza perełka. Jego mała, w sumie to prawie dorosła podobizna. A mimo to nie tworzycie szczęśliwej, trzyosobowej rodziny. Skreśliliście się jak źle napisane słowo albo skreślił was czas. Przyjęłaś pierścionek zaręczynowy i bukiet róż od innego mężczyzny. Żałujesz. Wiesz, że możesz to jeszcze odkręcić i zakończyć ten fałszywy związek, ale boisz się złamać drugie męskie serce, bo twój narzeczony kocha cię tak, jak ty kochasz ojca własnej córki.
Emme's Codes

Witam! W karcie twórczość Bletki, buzi Natalie użycza Ozge Yagiz. Drugie podejście i liczę na to, że nareszcie zagoszczę tu na bardzo długo ^^

[KP] Dzielić z Tobą te emocje tak jak pościel

NATALIE HARLOWurodzona 25.05.1990 w Nowym Jorku ➽ fizjoterapeutka i podolog ➽
Nie musisz już drżeć, ale i tak czasem drżysz. Nie z lęku, a z niedowierzania. Wciąż masz gęsią skórkę, kiedy słyszysz jego imię, wypowiadane teraz głośno albo podszeptane w nocy, kiedy przekręca się na drugi bok, nie budząc się do końca i przyciąga cię bliżej. Śnisz o nim rzadziej, bo wreszcie go masz, nie jako zjawę z przeszłości, ale rzeczywistość obok. Nie wspominasz, bo przeżywasz. I choć czerwona szminka dalej znaczy coś na papierze, to teraz nią odciskasz usta na jego szyi, nie na kopertach pełnych milczenia.

Był twoją dwupiętrową biblioteką, kawiarnią przy teatrze, zajęciami, od których nie dało się uciec, a mimo to kiedyś próbowałaś. Odsunęłaś go na bok, wybierając kogoś właściwego. Kogoś, kto kochał cię tak, jak ty nie potrafiłaś. Kogoś, kto przyniósł pierścionek i róże, budując przyszłość, pachnącą stabilnością, ale pozbawioną smaku. Żałowałaś. I w końcu znalazłaś w sobie odwagę, żeby powiedzieć prawdę. Złamałaś jedno serce, aby nie zniszczyć aż trzech. Bo od lat nie byłaś sama. Ktoś inny patrzył na ciebie szeroko otwartymi oczami, szukając w twoim głosie spokoju i prawdy. Twoja córka. Jego córka. Wasza córka.

Dziś już nie chowasz łez pod prysznicem. Nie szorujesz skóry do czerwoności, żeby nie czuć emocji. Pachniesz jak zawsze, ale nie ukrywasz zapachów. Bo nikt nie podsłuchuje twojego bólu. Ona nie musi już udawać, że nie widzi, że nie czuje i że nie zna prawdy, bo teraz zna. Zna ją w całości. Wie, że jej mama kocha jej tatę. I że tata nigdy nie przestał kochać mamy.

Nie jesteście idealni. Nie jesteście nawet szczególnie uporządkowani. Macie dni milczenia i dni krzyków, ale też śniadania we troje, wspólne spacery i uśmiechy w samochodzie przy czerwonym świetle. On całuje cię w czoło, kiedy wychodzi do pracy, a wieczorami rozplata twoje włosy, jakby chciał z nich wyjąć wszystkie lata, kiedy nie byliście razem. Nie skreślił was czas. To wy skreśliliście wszystkie inne wersje życia po to, żeby żyć w tej najwłaściwszej.

⇝córka neonatologa i internistki

⇝młodsza o trzy lata siostra ortopedy

⇝mama Abigail urodzonej tuż po ukończeniu siedemnastego roku życia 

Emme's Codes

Hej! Nie od niej zaczęła się przygoda z tym blogiem, ale dzięki niej i Mamie Muminka, która sprezentowała mi tą postać, mogę być tu obecna już dość długi czas :D W karcie twórczość Bletki i niezastąpiony wizerunek Ozge Yagiz

PIERWSZA ODSŁONA KARTY

25/08/2023

[KP] And I can go anywhere I want, Anywhere I want, just not home

'Cause I'm a real tough kid, I can handle my shit
They said, "Babe, you gotta fake it 'til you make it" and I did
Bridget Calloway
Otwiera oczy i ma nadzieję, że dzisiaj będzie ten dzień.
Czeka z niecierpliwością na jakąkolwiek informację. Drga za każdym razem, gdy telefon zacznie dzwonić i z tym samym rozczarowaniem, które towarzyszy jej od kilku miesięcy orientuje się, że jest to jedno z wielu nieistotnych powiadomień. Zanim rozpocznie dzień szepcze cichą modlitwę do świata, aby tym razem jednak jej wysłuchał. Dalej żyje nadzieją, że w końcu nadejdzie ten dzień, każdego ranka jest przekonana, że to będzie właśnie dziś. Od dziewięciu miesięcy nic się nie zmieniło, ale to wcale nie sprawia, że jej wiara się zmniejsza. Wymyka się z domu zanim ktokolwiek wstanie i spędza godzinę na spacerze w towarzystwie Milki, która wiecznie jest niewyspana, a wyjście z ciepłego łóżka jest dla niej największą karą. Równo o siódmej rano zjada śniadanie w towarzystwie rodziców swojego ojca. Wymienia się z nimi planami na dzień, dopytuje o ich grafik i upewnia się, że będą mogli zjeść obiad w ich ulubionej restauracji. W głosie całej trójki słychać smutek, który maskują najlepiej, jak tylko potrafią.
Popołudnia spędza na tworzeniu materiałów, które później będzie mogła wrzucić na swoje social media. Nagrywa otwieranie paczek, które otrzymuje w ramach współprac, przegląda trendy na TikToku i Instagramie. Zapamiętuje, że musi nagrać latte make-up, ale zanim zdąży to zrobić pojawia się już strawberry make-up i nikt już nie pamięta o poprzednim makijażowym trendzie. Czas mija jej na pracy, nim się obejrzy zbliża się godzina obiadu z dziadkami.
Wieczorami nie szykuje się do kolejnej imprezy, jak miało to miejsce jeszcze w zeszłym roku. Rzadko zaakceptuje zaproszenie na wspólne wyjście, jeszcze rzadziej pojawi się na evencie organizowanym przez marki, które często ją sponsorują. Wszyscy zdają się rozumieć dlaczego dziewczyna, która niegdyś w przeciągu jednego tygodnia potrafiła wylegiwać się na plaży w Meksyku, pojawić się na pokazie mody i premierze filmowej, zmieniła się w dziewczynę, której wyciągnięcie z domu graniczy z cudem. Zawsze grzecznie odmawia wspólnych wyjść, wykręca się zmęczeniem, natłokiem pracy. I wszyscy jej wierzą. Nikt nie próbuje postawić się na jej miejscu, bo nikt nie chciałby przechodzić przez to z czym każdego dnia mierzy się Bridget. Jest idealnym przykładem, że pieniądze nie rozwiążą wszystkich problemów, kilka zer na koncie wcale nie sprawi, że nagle łatwiej będzie znosić codzienność. Oddałaby wszystko co ma, co do ostatniego centa, aby móc jeszcze raz przytulić się do mamy, porozmawiać z tatą i spędzić z nimi chociaż jeden dzień. Snuje teorie, gdzie są i co się wydarzyło, żyje odległym marzeniem, że któregoś dnia pojawią się znów w jej życiu i dopóki starczy jej sił będzie w to wierzyć, bo poza tym nic więcej jej nie zostało.
Bridget Cora Calloway ——— 25 latka; urodzona 17 czerwca 2000 roku w Nowym Jorku ● Social media manager; influencerka, którą obserwuje ponad sześć milionów osób ● Instagram ● Absolwentka marketingu i public relations na NYU ● Osamotniony apartament mieszczący się na 1060 Fifth Avenue zamieniła na dom dzielony z dziadkami przy 700 West 247th Street ● Wnuczka rozchwytywanej autorki thrillerów medycznych, Theresy Calloway i senatora Henry'ego Calloway'a ● Jedyna córka prezenterki telewizyjnej Catherine Ainsworth-Calloway i adwokata Tobiasa Calloway'a ● Więzi 
W karcie Taylor Swift My Tears Ricochet & I can do it with a broken heart. Kod stąd. Buźki użycza @romaneinnc
Karta: I
Notki: I

[KP] And I can go anywhere I want, Anywhere I want, just not home

But you touched me and suddenly I was a lilac sky
And you decided purple just wasn't for you
Bridget Calloway
Otwiera oczy i ma nadzieję, że dzisiaj będzie ten dzień.
Czeka z niecierpliwością na jakąkolwiek informację. Drga za każdym razem, gdy telefon zacznie dzwonić i z tym samym rozczarowaniem, które towarzyszy jej od kilku miesięcy orientuje się, że jest to jedno z wielu nieistotnych powiadomień. Zanim rozpocznie dzień szepcze cichą modlitwę do świata, aby tym razem jednak jej wysłuchał. Dalej żyje nadzieją, że w końcu nadejdzie ten dzień, każdego ranka jest przekonana, że to będzie właśnie dziś. Od dziewięciu miesięcy nic się nie zmieniło, ale to wcale nie sprawia, że jej wiara się zmniejsza. Wymyka się z domu zanim ktokolwiek wstanie i spędza godzinę na spacerze w towarzystwie Milki, która wiecznie jest niewyspana, a wyjście z ciepłego łóżka jest dla niej największą karą. Równo o siódmej rano zjada śniadanie w towarzystwie rodziców swojego ojca. Wymienia się z nimi planami na dzień, dopytuje o ich grafik i upewnia się, że będą mogli zjeść obiad w ich ulubionej restauracji. W głosie całej trójki słychać smutek, który maskują najlepiej, jak tylko potrafią.
Popołudnia spędza na tworzeniu materiałów, które później będzie mogła wrzucić na swoje social media. Nagrywa otwieranie paczek, które otrzymuje w ramach współprac, przegląda trendy na TikToku i Instagramie. Zapamiętuje, że musi nagrać latte make-up, ale zanim zdąży to zrobić pojawia się już strawberry make-up i nikt już nie pamięta o poprzednim makijażowym trendzie. Czas mija jej na pracy, nim się obejrzy zbliża się godzina obiadu z dziadkami.
Wieczorami nie szykuje się do kolejnej imprezy, jak miało to miejsce jeszcze w zeszłym roku. Rzadko zaakceptuje zaproszenie na wspólne wyjście, jeszcze rzadziej pojawi się na evencie organizowanym przez marki, które często ją sponsorują. Wszyscy zdają się rozumieć dlaczego dziewczyna, która niegdyś w przeciągu jednego tygodnia potrafiła wylegiwać się na plaży w Meksyku, pojawić się na pokazie mody i premierze filmowej, zmieniła się w dziewczynę, której wyciągnięcie z domu graniczy z cudem. Zawsze grzecznie odmawia wspólnych wyjść, wykręca się zmęczeniem, natłokiem pracy. I wszyscy jej wierzą. Nikt nie próbuje postawić się na jej miejscu, bo nikt nie chciałby przechodzić przez to z czym każdego dnia mierzy się Bridget. Jest idealnym przykładem, że pieniądze nie rozwiążą wszystkich problemów, kilka zer na koncie wcale nie sprawi, że nagle łatwiej będzie znosić codzienność. Oddałaby wszystko co ma, co do ostatniego centa, aby móc jeszcze raz przytulić się do mamy, porozmawiać z tatą i spędzić z nimi chociaż jeden dzień. Snuje teorie, gdzie są i co się wydarzyło, żyje odległym marzeniem, że któregoś dnia pojawią się znów w jej życiu i dopóki starczy jej sił będzie w to wierzyć, bo poza tym nic więcej jej nie zostało.
Bridget Cora Calloway ——— 24 latka; urodzona 17 czerwca 2000 roku w Nowym Jorku ● Social media manager; influencerka, którą obserwuje ponad sześć milionów osób ● Instagram ● Absolwentka marketingu i public relations na NYU ● Osamotniony apartament mieszczący się na 1060 Fifth Avenue zamieniła na dom dzielony z dziadkami przy 700 West 247th Street ● Wnuczka rozchwytywanej autorki thrillerów medycznych, Theresy Calloway i senatora Henry'ego Calloway'a ● Jedyna córka prezenterki telewizyjnej Catherine Ainsworth-Calloway i adwokata Tobiasa Calloway'a ● Więzi 
Hej!
Zapraszam do wątków z Bridget. Szukam dla niej przyjaciół i w zasadzie wszystkiego.
W tytule Taylor Swift My Tears Ricochet. Kod stąd. Buźki użycza @romaneinnc

22/08/2023

[KP] Max Rossi


Whtat if you had it all, but nobody to call
Maybe then you'd know me...


Max Rossi
1997 | kierowca wyścigowy | 3-krotny mistrz świata serii GCRC*
Max Rossi urodził się w 1997 roku a jego życie od najmłodszych lat przypominało burzliwą symfonię – pełną ekscytacji, szybkości i skomplikowanych relacji rodzinnych. Był owocem namiętnego romansu, który rozkwitł między legendarnym kierowcą wyścigowym, Michaelem Andrettim, a znacznie młodszą, urodziwą stażystką z działu PR, Jennifer Rossi. Michael, mając już żonę i dwóch synów, starał się za wszelką cenę ukryć swój grzeszny sekret. Chciał zachować pozory idealnego ojca i męża, więc hojnie opłacał milczenie Jennifer. Te pieniądze pozwoliły jej założyć własną agencję PR, Champion Management Group, która szybko zdobyła uznanie w świecie sportu. Max dorastał, wierząc, że zainteresowanie zespołu Andretti Autosport jego osobą wynikało tylko z jego wyjątkowych umiejętności, nie zdając sobie sprawy z tego, że to rodzinne powiązania i wyrzuty sumienia jego dziadka, Maria Andrettiego, odegrały kluczową rolę w jego karierze. Mario, kierując się poczuciem winy, wymusił na Jennifer, by oddała syna pod jego opiekę, utrzymując w tajemnicy ich pokrewieństwo. Przez lata Max nie zdawał sobie sprawy z prawdziwej natury swoich relacji z rodziną Andrettich. Gdy w końcu odkrył prawdę, poczuł się zdradzony i odsunął się od wszystkich – od ojca, przyrodnich braci i dziadka. Zrezygnował z miejsca w zespole ojca, lecz nie zdołał porzucić wyścigów. Związał się z Red Bull Racing, gdzie zyskał sławę i trzy tytuły mistrza świata.
Na torze Max był gotów ryzykować wszystko – zdrowie, a nawet życie – by pokonać zespół ojca i udowodnić swoją wartość. W jego oczach nie było miejsca na litość ani współczucie – tylko na twardą walkę i zwycięstwo. Ale w tych momentach triumfu, gdy stawał na najwyższym stopniu podium, wciąż czuł się jak człowiek na zakręcie. Nigdy nie uwolnił się od strachu, że przeszłość zniszczy jego osiągnięcia.
Jego imię już dawno przestało być tylko jednym z wielu w świecie motorsportu. Trzy tytuły mistrza GCRC uczyniły z niego ikonę, ale za jaką cenę?

🎶🎶🎶
🥎 KARIERA 🥎
🅾​ INSTAGRAM 🅾

* Seria GCRC (Global Circuit Racing Championship) jest fikcyjna

NIE USUWAĆ [KP]

What if you had it all, but nobody to call
Maybe then you'd know me...


Max Rossi
1997 | kierowca wyścigowy | 3-krotny mistrz świata serii GCRC*
Max Rossi urodził się w 1997 roku a jego życie od najmłodszych lat przypominało burzliwą symfonię – pełną ekscytacji, szybkości i skomplikowanych relacji rodzinnych. Był owocem namiętnego romansu, który rozkwitł między legendarnym kierowcą wyścigowym, Michaelem Andrettim, a znacznie młodszą, urodziwą stażystką z działu PR, Jennifer Rossi. Michael, mając już żonę i dwóch synów, starał się za wszelką cenę ukryć swój grzeszny sekret. Chciał zachować pozory idealnego ojca i męża, więc hojnie opłacał milczenie Jennifer. Te pieniądze pozwoliły jej założyć własną agencję PR, Champion Management Group, która szybko zdobyła uznanie w świecie sportu. Max dorastał, wierząc, że zainteresowanie zespołu Andretti Autosport jego osobą wynikało tylko z jego wyjątkowych umiejętności, nie zdając sobie sprawy z tego, że to rodzinne powiązania i wyrzuty sumienia jego dziadka, Maria Andrettiego, odegrały kluczową rolę w jego karierze. Mario, kierując się poczuciem winy, wymusił na Jennifer, by oddała syna pod jego opiekę, utrzymując w tajemnicy ich pokrewieństwo. Przez lata Max nie zdawał sobie sprawy z prawdziwej natury swoich relacji z rodziną Andrettich. Gdy w końcu odkrył prawdę, poczuł się zdradzony i odsunął się od wszystkich – od ojca, przyrodnich braci i dziadka. Zrezygnował z miejsca w zespole ojca, lecz nie zdołał porzucić wyścigów. Związał się z Red Bull Racing, gdzie zyskał sławę i trzy tytuły mistrza świata.
Na torze Max był gotów ryzykować wszystko – zdrowie, a nawet życie – by pokonać zespół ojca i udowodnić swoją wartość. W jego oczach nie było miejsca na litość ani współczucie – tylko na twardą walkę i zwycięstwo. Ale w tych momentach triumfu, gdy stawał na najwyższym stopniu podium, wciąż czuł się jak człowiek na zakręcie. Nigdy nie uwolnił się od strachu, że przeszłość zniszczy jego osiągnięcia.
Jego imię już dawno przestało być tylko jednym z wielu w świecie motorsportu. Trzy tytuły mistrza GCRC uczyniły z niego ikonę, ale za jaką cenę?

🎶🎶🎶

* Seria GCRC (Global Circuit Racing Championship) jest fikcyjna

11/02/2023

[KP] There's no color, only darker shades of gray


Nicholas Woodrow
Nicholas Woodrow

You were the one that I wasn't supposed to losе
I thought I'd have you for my lifetime
Who do I talk to when I want to talk to you?
I thought I'd have you for a lifetime
Never again, will I look into the only eyes that knew me
Feels like a bullet running through me

I thought I'd have you for a lifetime
Have you for a lifetime
Kiedy masz dwadzieścia jeden lat, czujesz się dorosły. Z rozrzewnieniem wspominasz nastoletnie lata i towarzyszące im problemy, które bledną i stają się błahe w obliczu nowych wyzwań. Nabierasz pewności siebie i dostrzegasz możliwości płynące z posiadania większej decyzyjności. Popełniasz błędy, uczysz się na nich, a czasem i nie, daną lekcję odrabiając dopiero za którymś z kolei razem. Stajesz się niezależny i zaczynasz budować własne życie, w którym troskliwi rodzice mają coraz mniejszy, ale mimo wszystko wciąż znaczący udział. Nabierasz wiatru w żagle i smakujesz życie, zachwycając się jego słodyczą i z trudem przełykając gorycz. Studiujesz, nie tylko wybrany na uczelni kierunek; studiujesz ludzkie zachowania, własne możliwości i ograniczenia, nawet jeśli nauka czasem idzie ci jak po grudzie. Raczkujesz w świecie pełnym okazji i upadasz po zbyt szybkim zerwaniu się do biegu, lecz wiesz, że w twoją stronę zawsze zostaną wyciągnięte pomocne, spracowane dłonie.

A co, jeśli nie?

Upadasz i nie jesteś w stanie się podnieść. Tam, gdzie wcześniej natrafiałeś na ciepłą dłoń, napotykasz pustkę. Rozpaczliwie zaciskasz palce, ale chwytasz powietrze, a na nim nie można się oprzeć, aby się podźwignąć. Możesz się tylko czołgać. Jak ślepy robak ryjący w ziemi, który nie wie, dokąd zmierza, ale mimo wszystko się porusza, ponieważ ruch gwarantuje przetrwanie. A ty chcesz trwać, na przekór wszystkiemu, i tylko czasem zastanawiasz się, czy wciąż ma to sens. Czy poczujesz jeszcze słodycz i gorycz; czy poczujesz cokolwiek? Czy gdzieś tam nadal istnieją nieskończone możliwości i okazje czekające na wykorzystanie? I czy wstaniesz, nie znalazłszy oparcia? A jeśli się podniesiesz, to kiedy – nie, jeśli – znowu upadniesz?
urodzony 15 września 2000 w Nowym Jorku, USA // 23 lata // wydalony z uczelni // poszukujący pracy // 21 kwietnia 2022 roku stracił obydwoje rodziców // Timothy i Elizabeth Woodrow zginęli w wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę, który nie dostosował prędkości jazdy do warunków panujących na drodze i wypadł z zakrętu, w konsekwencji doprowadzając do czołowego zderzenia z samochodem prowadzonym przez Timothy’ego // Tim i Lizzy zginęli na miejscu // pijany kierowca z licznymi i rozległymi obrażeniami trafił do najbliższego szpitala, w którym zespół lekarzy uratował jego życie // sierota // jedynak // nie utrzymuje kontaktu z rodziną, mimo że ta oferowała mu wsparcie // wszelkich formalności po nagłej śmierci państwa Woodrow dopełnili dziadkowie Nicholasa od strony matki // również oni dopilnowali, aby na konto wnuka trafiły pieniądze z odszkodowania // dziś Nicholas sam zamieszkuje lokum, które wcześniej dzielił z rodzicami // czas zatrzymał się dla niego w miejscu dziesięc miesięcy temu, a upływające dni znały się w jedno
Cytaty: Three Days Grace - Lifetime
Wizerunku użycza: Timothée Chalamet.
Ostatnia aktualizacja: 20.01.2024 ⬩ karta postaci
Kontakt: panienkazokienka92@gmail.com

Postać Nicholasa pojawiła się w mojej głowie już jakiś czas temu, przez co nie tak dawno pojawił się na chwilę na blogu (lecz w nieco nieodpowiednim dla mnie czasie) i dziś chcę mu dać drugą szansę. Jako że Jerome (jedna z moich wieloletnich postaci) ma już uporządkowane życie, zaczęłam odnosić wrażenie, że nie mam Wam niczego do zaoferowania – że z nim nie napiszecie porywających wątków, ponieważ najważniejsze role w jego życiu zostały już obsadzone. To oraz moja chęć na postać, którą sama mogłabym poznać i się jej nauczyć, stały się zapalnikiem do stworzenia Nicholasa.
Zapraszam wszystkich chętnych do wspólnej zabawy :) Staram się odpisywać regularnie, w zależności od ilości wolnego czasu, a jakiekolwiek większe odpisowe zaległości nadrabiam w weekendy :) Jeśli chodzi o Nicholasa, chętnie przygarnę każdy wątek i każdą relację – nie będe ukrywać, że mam ochotę wyrwać go ze zobojętnienia, w które popadł i sprowadzić go na złą drogę, by spróbować napisać coś w nowych dla mnie realiach. Szczególnie zapraszam do niego te osoby, z którymi jeszcze nie miałam przyjemności pisać – poszerzmy razem nasze horyzonty :)
Emme

16/01/2023

[KP] burning through my own frustration



Hazel Kennedy Evans, 30.09.1996 - Winona, Minnesota ► małomiasteczkowa panna z wielkimi marzeniami ► właścicielka niewielkiego butiku i pracowni krawieckiej - Sew Chic ► krawcowa ► matcha latte ► wynajmuje pokój w mieszkaniu przy 72nd Road ► noce przy maszynie do szycia ► stała bywalczyni w second handach ► Powiązania.

Przebierała każdą lalkę, jaką dostała w prezencie. Z bawełnianych chusteczek dziadka i szmatek z mikrofibry, którymi babcia przecierała lustra, robiła bajkowe suknie dla zabawek. Kreacji, które wymyślała, niepowstydziłaby się żadna księżniczka. Z kolorowych gazet wycinała ozdoby i robiła biżuterię. Uplatała włosy Barbie tak, aby wyglądała olśniewająco. Była typową dziewczynką z typowymi zajęciami, ale już jako ośmiolatka zdecydowanie zbyt wiele uwagi poświęcała na to, aby operować igłą i nitką.
Hazel kochała wszystkie filmy, które dotyczyły mody. Oglądała wszystkie reality show, w których ludzie rywalizowali prezentując przepiękne stroje. Sama uszyła swoją sukienkę na bal maturalny. Uszyła też suknię ślubną starszej siotry i ubrała niejedną przyjaciółkę. Z sukcesem prowadziła działalność krawcowej w Winonie, dopóki ktoś nie zaszczepił w niej pragnienia osiągnięcia czegoś większego. Zapragnęła pracować w jednym z wielkich, znanych domów mody. Zapragnęła ubierać ludzi, którzy prezentowali najnowsze trendy na wybiegach. Chciała tworzyć kontent na strony kolejnych numerów Vogue'a lub Harper's Bazaar. Marzyła o tym wszystkim, leżąc w niewielkim pokoiku domu, który odziedziczyły z siostrą po dziadkach. Marzyła o tym, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo nad jedną z łąk. Marzyła o tym, pijąc matcha latte i zajadając się muffinkami.
Za marzeniami zaczęła podążać w wieku dwudziestu trzech lat, kiedy postanowiła kupić bilet lotniczy do Nowego Jorku. Siedząc na jednej z ławek w Central Parku, oglądała po raz kolejny Diabeł ubiera się u Prady i wiedziała, że kiedyś zajmie podobne miejsce w okrutnym świecie mody. Miała marzenia, jednak nie zapomniała o brutalności dnia codziennego. Nie zapomniała o tym, że musi przeżyć. Przez pierwszy rok pracowała w Zarze jako doradca klienta, a po godzinach przyjmowała drobne zlecenia krawieckie. Od trzech lat zajmuje jeden z pokoi dużego mieszkania, które dzieli z czworgiem współlokatorów. Za oszczędności, które wypracowała w Winonie, wynajęła niewielki lokal użytkowy, gdzie urządziła swoją pracownię i skromny butik. Oszczędności rozpłynęły się w mgnieniu oka, a przy rosnących cenach czynszu, zmuszona jest szukać materiałów w second handach lub przerabiać ubrania stamtąd. Pracuje od rana do nocy, rozsyła CV do wszelkich instytucji związanych z modą, poszerza swoje portfolio i tylko czasami, kiedy potwornie zmęczona pada na wąskie, pojedyncze łóżko, żałuje, że wyjechała z Winony. Że dała zmamić się temu, co teraz wydawało się bardziej odległe niż jeszcze trzy lata temu.

Wizerunek: Valeria Lipovetsky; lisfarbowany@gmail.com. W tytule: With Confidence - What You Make

[KP] Life won't change if you never take a turn



Hazel Kennedy Evans, 30.09.1996 - Winona, Minnesota ► małomiasteczkowa panna z wielkimi marzeniami ► właścicielka niewielkiego butiku i pracowni krawieckiej - Sew Chic ► projektantka mody ► matcha latte ► wynajmuje pokój w mieszkaniu przy 72nd Road ► noce przy maszynie do szycia ► coraz mniej czasu w second handach ► powiązania ► poprzednie karty: I

Przebierała każdą lalkę, jaką dostała w prezencie. Z bawełnianych chusteczek dziadka i szmatek z mikrofibry, którymi babcia przecierała lustra, robiła bajkowe suknie dla zabawek. Kreacji, które wymyślała, niepowstydziłaby się żadna księżniczka. Z kolorowych gazet wycinała ozdoby i robiła biżuterię. Uplatała włosy Barbie tak, aby wyglądała olśniewająco. Była typową dziewczynką z typowymi zajęciami, ale już jako ośmiolatka zdecydowanie zbyt wiele uwagi poświęcała na to, aby operować igłą i nitką.
Hazel kochała wszystkie filmy, które dotyczyły mody. Oglądała wszystkie reality show, w których ludzie rywalizowali prezentując przepiękne stroje. Sama uszyła swoją sukienkę na bal maturalny. Uszyła też suknię ślubną starszej siotry i ubrała niejedną przyjaciółkę. Z sukcesem prowadziła działalność krawcowej w Winonie, dopóki ktoś nie zaszczepił w niej pragnienia osiągnięcia czegoś większego. Zapragnęła pracować w jednym z wielkich, znanych domów mody. Zapragnęła ubierać ludzi, którzy prezentowali najnowsze trendy na wybiegach. Chciała tworzyć kontent na strony kolejnych numerów Vogue'a lub Harper's Bazaar. Marzyła o tym wszystkim, leżąc w niewielkim pokoiku domu, który odziedziczyły z siostrą po dziadkach. Marzyła o tym, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo nad jedną z łąk. Marzyła o tym, pijąc matcha latte i zajadając się muffinkami.
Za marzeniami zaczęła podążać w wieku dwudziestu trzech lat, kiedy postanowiła kupić bilet lotniczy do Nowego Jorku. Siedząc na jednej z ławek w Central Parku, oglądała po raz kolejny Diabeł ubiera się u Prady i wiedziała, że kiedyś zajmie podobne miejsce w okrutnym świecie mody. Miała marzenia, jednak nie zapomniała o brutalności dnia codziennego. Nie zapomniała o tym, że musi przeżyć. Przez pierwszy rok pracowała w Zarze jako doradca klienta, a po godzinach przyjmowała drobne zlecenia krawieckie. Od ponad trzech lat zajmuje jeden z pokoi dużego mieszkania, które dzieli z czworgiem współlokatorów. Za oszczędności, które wypracowała w Winonie, wynajęła niewielki lokal użytkowy, gdzie urządziła swoją pracownię i skromny butik. Pod koniec 2023 roku pojawiła się ze swoją pierwszą kolekcją na łamach magazynu Vogue. W planach ma stworzenie sklepu internetowego, wynajęcie kolejnego lokalu i przyjmowanie tylu zleceń, aby dalej spać tak samo mało i jeść tak samo niezdrowo jak do tej pory.

lisfarbowany@gmail.com. W tytule: Rondé - Bright Eyes

28/12/2022

[KP] „I don’t know what’s worth fighting for…”

 „...or why I have to scream.”

 

Riven Dechart

 

27.01.2000 | pochodzi z Nowego Jorku | zamieszkuje w Queens | jedynak | nigdy nie poznał ojca | matka zniknęła | sam od jedenastego roku życia | złodziej | nieukończona szkoła | włamy do bibliotek | crashing the party, guess they lost my invitation | czego nie zwędzi, to kupi za ukradzione pieniądze | czasami kurier tajemniczych przesyłek | I don’t know how I got this way | parkour i gimnastyka | zwinność i szybkość | potrafi komuś przyłożyć | umie otwierać drzwi balkonowe od zewnątrz | otwarty, odważny, pewny siebie | ukrywa smutek iżal | czasami niemiły | I don’t know why I instigate and say what I don’t mean | dokarmia bezpańskie psy i koty z okolicy | dba o swoje bezpieczeństwo i wie, że czasami lepiej uciekać | kaptur na głowie | autor kilku murali i graffiti | a guy like you should wear a warning „it’s dangerous”

 


„So easily we’re persuaded, when the lines are blurred and faded
No one ever starts that way, but this is how villains are made.”

 

 

 

Cześć!
Brakowało mi mniej poukładanej postaci, więc jest Riven. Mam nadzieję, że będziemy się z nim dobrze bawić, pakować w kłopoty czy to w „sferze wyższej” czy „niższej” :D
W karcie przewija się Linkin Park, muzyka z „Następców 2”, Britney Spears, Madalen Duke, na wizerunku Matthew Bell. Bawmy się!

22/09/2022

[KP] Devil is back

Lucas Alexander Black



The most dangerous creation of any society is the man who has nothing to lose.
Lucas Devil Black
|Data urodzenia: 4/12/1989| Miejsce urodzenia: New York, USA
|Miejsce zamieszkania:Upper East Side|
|Aktualnie: Prezes w kancelarii Richardson&Black| Hobby: Gra na fortepianie|
|Największa słabość: ex-narzeczona Elaine|

I've become a real Devil who doesn't miss his humanity.
I miss someone who will never come back and who took my heart forever.
Każda decyzja w życiu niesie ze sobą konwencje. Każda bez wyjątku, nawet jeśli stojąc przed wyborem, wycofujemy się z niego, to też podejmujemy decyzję. Czym szybciej się z tym pogodzimy, tym mniej będziemy obarczać los za swe niepowodzenia. Nikt nie rzuca nam kłód pod nogi znienacka - sami wybraliśmy, by iść tą dokładnie drogą, a czy był to świadomy wybór, czy ucieczka przed czymś innym, to nie ma większego znaczenia. Konsekwencje same w sobie potrafią być ledwo dostrzegalne lub też tak spektakularne, że na zawsze już odmienią nasze życie. Niestety nie każdy ma możliwość, by od razu dostrzec czy przewidzieć to, co będzie po.

W przeszłości dokonał niewłaściwych wyborów, nie docenił przeciwnika, przez co zginęła jego córka. Sześcioletni Aniołek, który miał jeszcze całe życie przed sobą, został bestialsko zamordowany, a on nie mógł nic z tym zrobić. Gdy maleńka główka przyzdobiona blond włosami opadła bezwładnie, jego serce pękło. Demony poczucia winy i nieopisanej wściekłości wzięły resztki jego serca w posiadanie, by przekuć je w chęć zemsty. Powolnej, idealnie wykalkulowanej zemsty.

Od razu po pogrzebie Clarissy, a także bez pożegnania z miłością swojego życia, wyleciał do Rosji. Nie chciał niczyjej pomocy, urwał kontakty, by samemu nieść sprawiedliwość. Sukcesywnie eliminował członków mafii, która to odważyła się porwać, a następnie zabić najcenniejszą istotę w jego życiu. Nigdy nie bał się brudnej roboty i choć kiedyś starał się załatwiać sprawy po cichu przez wzgląd na piastowane stanowisko, teraz nic go nie powstrzymywało. Obierał sobie cel, torturował i zabijał, a następnie wstawał do pracy w podrzędnym ośrodku pomocy prawnej dla osób w potrzebie. Wypracował sobie nową rutynę i nie zapowiadało się na to, by chciał wrócić do Nowego Jorku.

I made the mistake of leaving you alone.
I'll do anything to keep you safe and mine again.
Po ponad roku wrócił, gdy tylko usłyszał, że Elaine Egale wpakowała się w nie małe tarapaty. Nie mógł pozwolić, by i jej coś się stało. Opuścił ją, bo sądził, że tym sposobem daje jej ochronę. To, jak bardzo się mylił dotarło do niego, gdy zobaczył ją poturbowaną nie na żarty. Strzały, adrenalina i znów czuł się jak ryba w wodzie. Nie miał litości i wiedział, że sprawę trzeba będzie doprowadzić do końca. Wspólnymi siłami z najbardziej upartą osobą na świecie, jaką jest Elaine Eagle, udało im się rozbić potężną szajkę, zajmującą się głównie sprzedażą kobiet i sutenerstwem. Wpakowali kilka parszywych mord do więzienia, a przy tym wysłali Blacka Seniora na przedwczesną emeryturę.


Niechętnie wrócił na stanowisko głównego prezesa Richardson and Black, by upewnić się, że ojciec nie zataił przed nim innych szemranych interesów. W mieście szybko rozeszła się wieść o jego powrocie, a także tym, jak przywitał się z tymi, którzy działanie według litery prawa mieli głęboko w nosie. Budzi respekt jeszcze większy niż przed wylotem do Rosji. Jego postura, jak i wypełzające spod rękawów koszuli tatuaże niejednemu dają do myślenia o tym, co też działo się z szatynem przez ten rok. Lucas postanowił już nigdy nie opuszczać pewnego blondwłosego skarbu, gdzie ona, tam i on, nawet jeśli ma go za to zdzielić po głowie.

Czy w pełni okiełznał demony? Czy będzie w stanie zbudować coś na pozostawionych zgliszczach, i co ważniejsze, czy ci, z którymi za granicą prowadził otwartą wojnę, mieli tak łatwo o nim zapomnieć? Nie mógł być pewien odpowiedzi na żadne z tych pytań, jednak wiedział, że nadal ma o co walczyć i że tym razem będzie gotowy!


[Dzien dobry! Po ponad rocznej przerwie postanowiłam wrócic z Lucasem na bloga i tym razem nie planuje szybko zwijac manatków :) Serdecznie zapraszam do wątków, jak i powiazań, w końcu rok go tu nie było, to wiele się mogło zmienić! ;)]

13/04/2022

[KP] Go ahead and throw your stones

Diego Villanueva
37; korespondent wojenny ABC News, udziałowiec w Millennium Press.

Nigdy nie miał do nikogo pretensji. Nie robił matce wyrzutów tylko dlatego, że przez kilkanaście lat ukrywała przed nim prawdę, że nie rozmawiała z nim na niewygodne tematy, a pytania ciekawskiego dziecka zbywała opowieściami z Argentyny. Nie miał pretensji do ojca, chociaż ten przez ponad dwadzieścia lat nie chciał go nawet poznać, co miesiąc przesyłając określoną sumę pieniędzy, a w święta dodatkowe czeki, które Diego gromadził w pożółkłej już kopercie. Nie złościł się na młodszego brata, chociaż on złościł się na niego - jakby za całe ich życie odpowiadał właśnie Diego. Nikt inny.

Nigdy nie uciekał przed odpowiedzialnością, chociaż ta goniła za nim nieustannie, nie dając mu nawet na moment odetchnąć. Nie uciekał przed nagrodami, ale tym bardziej nie unikał wymierzanych kar i nagan, zbierał nawet te przeznaczone dla brata. Zahartował się, w końcu przestał się bać odpowiedzialności i zamiast traktować ją jako nachalnego przeciwnika, przyjął ją jako swoją przyjaciółkę. Rzucił się w wir pracy, zaczął się więcej uczyć i dzięki temu wszystkiemu nie uciekł także przed prawdą. Wtedy postanowił wyjechać z kraju i zająć się relacjami z tych części świata, które ogarnięte były nieustannymi konfliktami zbrojnymi. Znikł. Dla najbliższych zapadł się pod ziemię. Dla społeczeństwa zaistniał jako niestrudzony reporter wojenny, który nieraz dla dobra materiału gotów był poświęcić własne.

Nigdy nie potrafił przyznać przed innymi, że ma dość. Łatka pracoholika i chorobliwie ambitnego dziennikarza, wpierw w podrzędnym brukowcu, a następnie na wojnie, przyległa do niego nadzwyczaj szybko. Pragnął piąć się po szczeblach kariery, odnosić sukces za sukcesem, a kiedy w ostateczności dotarł do własnych korzeni i odkrył, skąd pochodzi, nie bał się przyjąć tego, co mu się należało. Bez wahania wskoczył między szalejące trybiki Millennium Press, aby udowodnić ojcu, że jest tego wart, matce, że nie musi się o niego obawiać, a przyrodniej siostrze, że powinna dostrzegać w nim konkurencję.


Emme
Chciałam spróbować raz jeszcze z Diego, nie wiem, co z tego wyjdzie, ale zatęskniłam.

06/12/2021

[KP] To be your friend was all I ever wanted; to be your lover was all I ever dreamed

Charlotte Lester
How it started...
Dawno, dawno temu za bezkresnym oceanem, niewielkim lasem i nieopodal przytulnego miasteczka znajdował się dom, w którym nigdy nie brakowało zrozumienia i miłości. Mieszkała w nim zwyczajna rodzina, której codzienne bolączki raczej nie urastały do rozmiaru wielkich kłód pod nogami. Radzili sobie z nimi indywidualnie lub też, gdy wymagała tego sytuacja działali wspólnie jak dobrze naoliwiona maszyna. Mieli swoje lepsze i gorsze dni, ale parli do przodu. Wspierali się, szanowali, a co ważniejsze darzyli niepodważalną miłością. Anthony i Grace jako małżeństwo oraz jako rodzice dokładali wszelkich starań, by nigdy niczego nie brakowało w domu i by pokazać pociechom, że osiągnięcie szczęścia wymaga pracy każdego z osobna. Christopher i Charlotte jako rodzeństwo i potomkowie państwa Lester byli wdzięczni, ale też nie jedno mieli za uszami, jak to dzieciaki! Za młody sprzeczali się o zabawki, kłótnie wybuchały kilka razy w ciągu jednego dnia. Na ratunek przychodzili rodzice, którzy, choć czasem opadały im ręce, doprowadzili do tego, że z biegiem lat trudno było spotkać bardziej zżyte rodzeństwo. Upływający rok za rokiem zbliżał ich wszystkich do rozstania. Nikt nie chciał podcinać skrzydeł młodej Angielki, więc gdy ogłosiła, że jej wymarzona uczelnia znajduje się w Nowym Jorku zarówno Anthony, Grace, jak i Christopher okazali się dużym wsparciem. W zaciszu swych pokoi czuli, że będą tęsknić, a pewnie i nie jedna samotna łza spłynęła po policzku, gdy jedna z ich czteroosobowej brygady już wyfrunęła z domu. Nie tak dawno, bo jakieś sześć, siedem lat temu, a jednak wydaje się to jak odległy sen, Charlotte przyleciała do Nowego Jorku, by spełnić swoje marzenie. Zaczęła studia, chwytała się każdej dorywczej pracy i mimo naprawdę świetnej organizacji czasu ledwo wiązała koniec z końcem. Nie chciała się poddać, nie mogła! Musiała ściągnąć z oczu różowe okulary i wyjść naprzeciw temu, co było poza zasięgiem jej wzroku, gdy mieszkała w Southampton. Zaczęła dostrzegać paskudna naturę człowieczeństwa, jego wady i obłudę, która rządziła światem o wiele sprawniej niż ktokolwiek chciałby głośno przyznać. Chowając dumę oraz poczucie obrzydzenia do kieszeni zaczęła prace w klubie go-go. Niemal naga wiła się przed oczami obcych ludzi, tylko po to, by móc utrzymać się na studiach bez finansowej pomocy ze strony rodziców. Zamknęła swe serce przed innymi, bo nikt nie wydawał się wart zaufania, gdy prowadziła podwójne życie. Nie chciała, by ktoś dowiedział się, gdzie pracuje, nie chciała, by oceniania ja przez pryzmat pracy do której zmusiła ja sytuacja… Chciała o tym nie myśleć. Po kilku nieprzyjemnych incydentach zaczęła trenować krav magę, która okazała się częściowym lekiem na to całe zło. Wyzywała się na macie i już nie była taka bezbronna, jakby się mogło wydawać. Zaczynała dostrzegać światełko w tunelu, a po otrzymaniu awansu za bar, niemal skakała z radości. Skończyła studia i nie wiedzieć kiedy w jej otoczeniu pojawiły się osoby, które z czystym sumieniem mogła nazwać przyjaciółmi. Mimo, że większość nie miała pojęcia o jej przeszłości, to i tak czuła, że może na nich liczyć w każdej, nawet najbardziej absurdalnej sytuacji. Niepostrzeżenie otworzyła również swe serce na o wiele silniejsze uczucie, do którego myślała, że nie będzie już zdolna. Zakochała się i pierwszy raz nieśmiało wypatrywały przyszłości. Dostała wymarzona prace, miała u boku mężczyznę, z którym spodziewała się dziecka. Ta jednak znów zabarwiła się w odcieniach szarości… Została sama, całkiem sama w dziewiątym miesiącu ciąży. Nie wiedziała co powinna zrobić, ale nie mogła się poddać, bo walczyła dla kogoś, kogo jeszcze nie było na tym świecie. Nie chciała nikogo obarczać swoimi problemami, lecz oto po raz kolejny przekonała się, że na całym świecie – poza jej rodziną – jest jeszcze jedna dusza, która zamierzała przy niej trwać, nawet za cenę własnego wolnego czasu. Jerome Marshall – wieloletni przyjaciel, jej Sunbeam bez zawahania wkroczył tworząc ich wspólną codzienność, bo najwyraźniej czuł, że inaczej mogłoby jej tu już nie być. Rozważała powrót do domu – na stałe, choć serce zostawiłaby w Nowym Jorku. Teraz nie musiała, bo nie była już sama. Miała swojego przyjaciela. Nie wiedziała kiedy dokładnie zaczęła spoglądać na niego inaczej, czy nastąpiło to jeszcze w trakcie ciąży, czy tuż po porodzie, ale uparcie trzymała swe uczucia na wodzy. Nie chciała, by podrygi jej okaleczonego serce zaprzepaściły to co do tej pory wypracowali. Nie chciała go stracić, ponieważ sama ta wizja boleśnie odbijała się echem w jej wnętrzu. Potrzebowała go i choć sądziła, że jest to samolubne, była gotowa okłamywać jego i samą siebie, że przecież nic się nie zmieniło, jeśli to miała być cena za jego obecność w ich życiu – jej i córeczki Aurory. Wtem wystarczył jeden świąteczny wieczór, jeden, który miał być tylko spędzeniem wspólnie czasu, a okazał się przełomem w ich relacji. Oboje przekroczyli granice i zrozumieli, że to co ich łączyło wychodziło poza ramy zwykłej, nawet najlepszej przyjaźni. Niepewnie, ale wspólnie stawiali kroki w tym co można by nazwać spotykaniem się. Byli oni i Aurora, która tylko sclaa cih uczucie.
How it is going...
Teraz Charlotte nie wyobraża sobie życia bez ukochanej córeczki Aurory i mężczyzny, który na nowo pokazał co to znaczy kochać i być kochaną – Jeroma Marshalla. Oto zaczynali zapisywać kolejne kartki ich wspólnej historii, jednak bez obawy, by tych miało im zabraknąć. W bajkach właśnie teraz padłoby żyli długo i szczęśliwe, i choć to wcale nie rozmijało się z prawdą, to rudowłosa nie zamierzała na tym poprzestawać. Chciała delektować się teraźniejszością i bez obaw spoglądać w przyszłość. Życie zatoczyło naprawdę dziwne koło, bo oto znów znajdowała się w domu,w którym nie brakowało zrozumienia i miłości.
code by EMME