STEPHANI (bez litery E, jak Lady Gaga, bo będzie zła) RYNEARSON
urodzona 16.09.1994 roku jako drugie dziecko emerytowanej policjantki i dziennikarza telewizyjnego oraz radiowego 〰 młodsza o dokładnie 4 lata od siostry, bo obie urodziły się tego samego dnia 〰 zawodowo pracownica administracyjna i planistka w szkole podstawowej 〰 niegdyś popularna dziennikarka, która raz na dwa tygodnie przeprowadza wywiady, wrzucając je na kanał YouTube RYNEARSON LIVE, a tam ma 967 tysięcy subskrybentów.
Przeciętny człowiek w wieku dwudziestu lat zastanawia się, co właściwie zrobić ze swoim życiem. Stephani w tym samym wieku miała za sobą cztery przeprowadzki, jeden porzucony kierunek studiów i decyzję, której jej rodzice przez długi czas nie potrafili zrozumieć. Przeciętna dwudziestoletnia kobieta marzy o stabilizacji. Ona na to słowo reagowała alergicznie. Nie dlatego, że bała się dorosłości. Po prostu nigdy nie mogła zrozumieć, dlaczego dorosłość miałaby oznaczać życie według instrukcji napisanej przez kogoś innego.
Niektórzy ludzie lubowali się w liczbach. Dwadzieścia pięć lat równało się ukończeniu studiów. Trzydzieści z tym, żeby mieć dobrą pracę. Trzydzieści kilka należało połączyć z tym, aby posiadać mieszkanie, partnera i dziecko. Natomiast, gdy się miało już na karku czterdzieści wymagało się od tej osoby tego, aby miała pewność, że podjęła same właściwe decyzje.
Stephani jednak uważała, że wiek jest jedną z najbardziej przereklamowanych rzeczy, jakie wymyślili oczywiście ludzie, bo dlaczego dwudzieste piąte urodziny miałyby oznaczać, że człowiek powinien wiedzieć, kim chce zostać? Dlaczego trzydziestka miałaby stać się granicą między jeszcze mogę a już wypada wiedzieć coś lepiej? Czemu miłość miałaby mieć termin przydatności, a kariera właściwy moment?
Nie obchodziło jej, że inny równolatek zarabia od niej więcej. Nie obchodziło jej, że koleżanki miały już domy, narzeczonych, mężów i dzieci. Nie obchodziło jej nawet to, że własna matka od kilku lat coraz mniej subtelnie sugerowała, że to już najwyższy czas się ustatkować.
Stephani lubiła chodzić własnymi ścieżkami. Nie chciała podporządkowywać się pod czyjeś wyobrażenia. Nigdy nie słynęła z tego, żeby robić pewne rzeczy na tak zwany czas. Pierwszy tatuaż zrobiła wtedy, kiedy najbliżsi znajomi mówili, że będzie go żałować. Pierwszą poważną pracę rzuciła wtedy, kiedy inni gratulowali jej wymarzonego awansu. Wyjechała z kraju wtedy, kiedy wszyscy pytali, dlaczego chce zostawić to, co zna. Wróciła wtedy, kiedy co niektórzy robili zakłady, że już tu nie wróci. Zmieniła fryzurę po rozstaniu, kiedy przyjaciele ogłaszali w mediach społecznościowych przyjęcie oświadczyn lub wstawiali zdjęcia zaproszeń ślubnych. Potrafiła spakować całe życie do trzech walizek, ale przez pół godziny zastanawiać się mocno nad tym, czy naprawdę chce wyrzucić starą kartkę z krótką wiadomością sprzed jakichś piętnastu lat. Paradoksalnie była odważna wobec przyszłości, lecz całkowicie sentymentalna w stosunku do przeszłości.
Nie bała się zaczynać od zera. Bała się, że pewnego dnia obudzi się i odkryje, że żyła według cudzego scenariusza. Dlatego mówiła tak, kiedy ostrzegano ją przed konsekwencjami i nie, kiedy świat próbował przekonać ją, że powinna się zgodzić. Wielokrotnie nie wiedziała absolutnie nic. Jej życie nie było prostą linią. Przypominało sinusoidę. Nie miała planu. Nikomu nie odpowiedziałaby na pytanie, gdzie widzi siebie za dziesięć lat. Na pewno miała listę rzeczy do spełnienia. Odhaczać je punkt po punkcie, ale na tej liście nie było wyjścia za mąż, bo to już ten wiek, zostawania w pracy po godzinach, starania się o dziecko, bo niby tyka zegar biologiczny, a przede wszystkim nie było tam przepraszania za to, że zawsze chciała od życia więcej.
Stephani całkowicie rozumiała, że może można zakochać się w wieku trzydziestu dziewięciu lat, urodzić pierwsze maleństwo w czterdziestym trzecim roku życia, przeprowadzić się na drugi koniec świata, mając pięćdziesiąt siedem lat i dopiero wtedy zrozumieć, że pierwsza połowa życia była jedynie nawet cudną próbą generalną. Bo nie interesowało jej życie, które wyglądało dobrze na papierze czy w czyichś oczach, interesowało ją takie, które dobrze smakowało, kiedy wtulało się w nocy w chłodną poduszkę.
👄👄👄
Moi mili, nie umiem w kodowanie (szukam kandydatki/kandydata do pomocy, jeśli ktoś zechciałby ogarnąć mi jakąś porządniejszą wersję karty, będę wdzięczna!)
Stephani Rynearson to Hannah Dodd.

[Dobry wieczór! ☺️ Podoba mi się podejście Stephani. Można gratulować jej tego, że tak wcześnie zrozumiała to, co poniekąd jest w życiu najważniejsze - żeby przeżyć je tak, żebyśmy to my byli zadowoleni, a nie to inni byli zadowoleni z naszego życia. Jestem za to ciekawa, jak jej starsza siostra ułożyła sobie życie, skoro mama ma tutaj takie parcie na ustatkowanie się jednej córki 😜
OdpowiedzUsuńKarta jest bardzo ładna i bez kodu, bo to nie kod czyni ładną kartę, a ja życzę udanej zabawy na blogu i wątków, które nie dają spać po nocach 🧡]
MAXINE RILEY & IAN HUNT