WALK-INS WELCOME: 30% off on tribals / roses / names in Kanji / 50% off on tattoos from photos
Philip Callahan
trzydzieści sześć lat | tattoo artist | recepcjonista na siłowni
Liczył na inne zakończenie, ale zawsze był kiepski z matmy, więc nic dziwnego, że i tym razem nie wyszło. Robi to, co trzeba, kiedy trzeba i nie zadaje zbędnych pytań. Kilka lat temu bolało go jeszcze, że zbuntował się przed życiem, które mógłby mieć, ale teraz wzrusza jedynie ramionami. Śnią mu się czasami zakrwawione ręce, przyspieszony oddech, a potem szczęk metalu i budzi się zlany potem. Śnią mu się też wielkie lampy w kształcie orek. Stoi na scenie, oświetlają go te ryby i on mówi to ja, to ja!, nic się nie dzieje, lampy gasną, on stoi. Nie musi być żadnym terapeutą ani psychologiem, żeby rozszyfrować, co się dzieje, za to z pewnością u takiego powinien się pojawić. Klnie jak szewc, pali jak smok, chociaż mówi, że rzuca, często wymyśla, gdy nie chce mówić prawdy albo gdy prawdy nie pamięta. Od trzech miesięcy wybiera się do dentysty, bo boli go piątka, od sześciu do mamy. Z tą drugą ciężej, bo na pewno się martwi, więc trzeba będzie pozmyślać. Nie powie jej przecież, że wciąż siedzi w tym samym gównianym pokoju w suterenie, gdzie słychać, jak sąsiad spuszcza wodę, że wciąż nie zwolnił się z szemranego studia tatuażu, gdzie zamiast ładnych wzorków trzepie tribale jak na produkcji, że potem leci na kilka godzin do siłowni po drugiej stronie ulicy i niby siedzi na recepcji, ale głównie to wyciera pot z ławek treningowych i wyciąga włosy z odpływu. Mama myśli, że mu się udało. Że się wyrwał. Tyle, że wyrywa to on jedynie słowa z kontekstu, żeby mieć się czego złapać. Powinien być wielki jak te orki, bo tyle trzyma w sobie złości i nie ma dla niej ujścia, nie ma, gdzie jej wsadzić. Wali w worek treningowy, ale nie umie dobrze, więc tylko rani sobie knykcie i nic to nie daje, bo wciąż jest tylko zły, zły zły. Stracił niewinność i umiejętność trawienia emocji, więc musi trzymać je w sobie – jakby go tak wypatroszyć jak rybę to wypadłby z niego gniew i wstyd, i strach; no i flaki. No i nie ma tego, bo łyka to jak pelikan, wybiórczo traktując to, co zostaje. Niby gbur i prostak, ale nie pluje na chodnik i przytrzymuje drzwi jak trzeba. Jeśli cyniczny to tylko czasami, jak trzeba to ma gadane, jak nie trzeba to pomilczy.
Wieczorem, kiedy leży już w łóżku i twarz oświetla mu ekran smartfona, ogląda rolki i myśli, że może jest po prostu cholernie smutny.
__
Druga postać mnie zaskoczyła, nie ukrywam. Na focie Pattinson (Cullen), w tytule Heller. Philip z Magnusem niewiele ma wspólnego więc przynajmniej mi się chłopaki nie pomieszają. No i chciałam, żeby mi do nicku pasował. Można mnie złapać na born.this.whale@gmail.com na głębsze rozkminy albo na discordzie. To tyle, popiszmy coś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz