EVE MARGARETT JOHNSON
Ur 8.02.1992 r w Aspen - W Nowym Jorku ledwie parę tygodni | Lekarz Internista w jednej z nowojorskich klinik | 4 lata małżeństwa o którym wcale nie chce wspominać | Odziedziczony loft na Brooklynie | Wspinaczka górska jej miłością od dziecka
Jest słońcem, które nie zna zachodu. W murach kliniki jej obecność jest pierwszą rzeczą, jaką czują pacjenci – to ten poranny uśmiech, który rozprasza mrok korytarzy i daje nadzieję, zanim jeszcze zadziała pierwsza dawka leku. Jest przy nich również wieczorem, gdy światła na salach cichną; jej głos staje się ostatnim dźwiękiem, który słyszą przed snem – cichą obietnicą, że jutro nadejdzie i z pewnością będzie lepsze.
W jej żyłach płynie czysta energia, niczym pierwszy łyk mocnej, czarnej kawy o świcie – gwałtowna i niezbędna do życia. Kryje się w niej też natura dzikiej róży. Jej kolce są ostre, wyhodowane przez lata trudnych doświadczeń; chronią to, co w niej najbardziej kruche i bolesne. Ona sama stara się jednak za wszelką cenę o nich zapomnieć, chowając rany pod białym fartuchem.
Mimo że każdego dnia otaczają ją setki ludzi, w sercu nosi ciszę samotności. Jej domem stała się praca, a rodziną ci, których leczy. Nie potrafi być jedynie obserwatorem – ona z nimi współistnieje. Śmieje się do łez, siedząc na brzegu łóżka i słuchając starych anegdot, jakby każda z nich była najcenniejszym skarbem świata. Ale te same oczy, które błyszczą radością, potrafią też utonąć w żalu. Kiedy nadchodzi kres, nie odwraca wzroku. Siedzi przy swoich pacjentach do samego końca, trzymając ich za dłonie, dopóki nie staną się zimne. Spogląda łagodnie na gasnące oczy, odprowadzając ich sercem tam, gdzie sama nie może jeszcze wejść.
Poświęca każdą minutę, każdy oddech i każdą myśl służbie innym, jakby w ten sposób próbowała zagłuszyć pustkę czekającą na nią za progiem ciemnego mieszkania. Jest słońcem dla świata, spalającym się, by dawać innym ciepło. W głębi duszy wciąż jednak gdzieś tam ma nadzieję, że w jej życiu pojawi się ktoś, kto odważy się dotknąć kolców i w końcu ogrzeje jej własne, zmarznięte dłonie.
Sznurki (w budowie)
Cześć!
Mamy do oddania ex męża i szukamy śmiałka z którym Eve będzie się świetnie bawić. Zainteresowanych zapraszam o tu - ✉️ coralinesdiaryx@gmail.com

[Nie potrzebuję wiele, bo mnie do tej karty przyciągnęło jedno zdanie i to już zawarte na początku — wspinaczka górska jej miłością od dziecka ❤️ Jako dziołcha z gór rozumiem to najbardziej!
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że uśmiech u lekarza to podstawa, dlatego cieszę się, że Twoja bohaterka obdarza nim swoich pacjentów, bo najgorzej trafić do gbura. Miałam „przyjemność” być u takiej pani doktor dwa tygodnie temu, prywatnie, prawie 400zł za wizytę, a empatii za grosz.
Widać, że praca jest dla niej wszystkim. Opisałaś to tak, że Eve to lekarz z powołania, a nie ktoś, kto zakłada fartuch lekarski i szpanuje. Fajna postać, ale niech w Nowym Jorku zjawi się ktoś, kto wyciągnie ją z murów kliniki, pokazując jej, że dom można mieć też w innym miejscu ^^
Podzielisz się ze mną informacji na temat ex męża i śmiałka?
Pozdrawiam!]
Natalie Harlow i Vanessa Kerr
[Cześć! A mnie przyciągnęły nie tylko zdania z karty, ale ogrom ciepła, jaki od Was bije! Jestem zauroczona 💙 Eve jest taka autentyczna w tym, co daje, że od razu nasuwa mi się pytanie, co to za patafian odszedł z jej życia i jak bardzo ją zawiódł... Bo ona nie wydaje się kobietą, która łatwo odpuszcza złożone przysięgi. Jest promyczkiem, niezaprzeczalnie, ma w sobie również wiele świeżości i slodkiego uroku. Jest cudowna!
OdpowiedzUsuńŻyczę wspaniałej zabawy i jakiegoś porywu dla serca, który troszkę stępi te różane kolce. W razie chęci zapraszam do siebie 😊]
Emma / Lily
[Jakie to przykre, że taka ciepła osoba gdzieś w czterech ścianach własnego domu musi mierzyć się z taką pustką. No, jest to po prostu niesprawiedliwe. Dlatego mam ogromną nadzieję, że zaplanowałaś dla niej same dobre rzeczy, niech Nowy Jork wniesie mnóstwa słońca do jej życia! :) Życzę dobrej zabawy na blogu!]
OdpowiedzUsuńTanner Morgan
[Dobry wieczór, jest mi bardzo miło powitać Cię w naszym gronie :) Eve to taka postać, którą chce się podziwiać - dobrze pamiętam, że kiedyś wymyśliłam sobie, że zostanę właśnie lekarzem, po czym im starsza byłam, tym bardziej docierało do mnie, jak trudny jest to zawód i finalnie doszłam do wniosku, że tego nie udźwignę. A jest co dźwigać, bo oprócz ogromu wiedzy do przyswojenia, trzeba dźwigać także ludzkie historie i emocje, niejednokrotnie bardzo trudne.
OdpowiedzUsuńStąd chylę czoła, że w tym wszystkim Eve pozostaje dla swoich pacjentów tym słońcem :) I podobnie jak ona, liczę na to, że ktoś stanie się jej słońcem - tak, żeby miała kogoś, w kogo blasku ogrzeje się i odpocznie :)
Życzę udanej zabawy na blogu z masą udanych wątków!]
MAXINE RILEY & IAN HUNT & CHRISTIAN RIGGS
[Dobry wieczór. ^^
OdpowiedzUsuńAch, to chyba z dziesięć już lat jak nie widziałam Kristiny na wizerunkach. Mam z nią masę świetnych wspomnień, a z biegiem lat ona tylko lepiej wygląda. ^^ Od postaci Eve bije spory smutek. Całe szczęście, że wyrwała się z małżeństwa, a choć nie zdradziłaś za wiele to lepiej jej na pewno jest jako singielce. Oby w końcu zaczęła myśleć również trochę o sobie, bo nie ma co się tak dla innych poświęcać. Nawet jeśli to szlachetne. ^^ Udanej zabawy życzę na blogu!^^]
sophia moreira & sloane fletcher
[Czyli liznęłaś trochę tego tematu! ^^ Ja też, ale wyłącznie za pomocą bloga, ponieważ moja pierwsza, wieloletnie postać tutaj była ratowniczką medyczną ^^ Zatem może ja też mogę to sobie zaliczyć jako jakieś życiowe osiągnięcie? ^^
OdpowiedzUsuńOjej, dziękujemy za te miłe słowa ❤️ Staramy się i robimy, co możemy, a gdybyśmy same tego nie lubiły - zarówno pisania, jak i prowadzenia bloga, to pewnie tak dobrze by nam to nie szło. I to świetnie, że pamiętasz NYC jeszcze z czasów Onetu i że teraz znowu jesteś z nami ❤️]
MAXINE RILEY & IAN HUNT & CHRISTIAN RIGGS
[Hej! Jaki z niej człowieczek o dobrym serduszku, jej pacjenci mają szczęście, że ktoś taki się nimi opiekuje, nie zawsze w tym środowisku można liczyć na tyle wsparcia :) Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto ogrzeje te jej dłonie i wniesie trochę słońca do jej życie, zwłaszcza, że ona sama to taki promyczek 🩷 Przyszedł mi do głowy pomysł na wątek, gdybyś miała oczywiście ochotę. Rowan podczas pobytu w zakładzie karnym mógł trafić do kliniki w której ona pracuje i jako jedyna mimo tego, że to więzień i człowiek za pewne pilnowany przez funkcjonariuszy, nie bala się go i okazała mu serduszko. Teraz po wyjściu mógłby ją odszukać, albo przypadkiem na nią gdzieś wpaść i będzie chciał się jej jakoś odwdzięczyć :) Życzę dużo weny!]
OdpowiedzUsuńRowan&Lusya