aktualności

06.08.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 sierpnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.08.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.08.2026.
11.07.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.07.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 lipca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.07.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.07.2026.
14.06.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.06.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 czerwca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.06.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.06.2026.
16.05.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.05.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 maja karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.05.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.05.2026.
11.04.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.04.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 kwietnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.04.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.04.2026.
11.03.2026
Post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny. Zachęcamy do jego przeczytania i podzielenia się wrażeniami z lektury w komentarzu ♥
11.03.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
07.03.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 marca karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.03.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 05.03.2026.
14.02.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.02.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 lutego karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.02.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.02.2026.
11.01.2026
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.01.2026
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 stycznia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.01.2026
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.01.2026.
24.12.2025
Wesołych Świąt!
Kochani, życzymy Wam Wesołych Świąt! Zdrowia, szczęścia oraz pomyślności! Najedzcie się pysznego jedzonka, nacieszcie bliskimi i odpocznijcie, a do nas wróćcie pełni sił i zapału do pisania wąteczków 💙
15.12.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
14.12.2025
Azyl to też niewola...
Wszystkich zainteresowanych grą na blogu fantasy zapraszamy na The Last Salvation, które pozostaje otwarte dla wszystkich istot paranormalnych poszukujących azylu...
06.12.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10grudnia karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.12.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.12.2025.
11.11.2025
Porządki po liście obecności
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Z listy autorów usunięto maile osób, które się na nią nie wpisały, a karty postaci przeniesiono do kosza (z którego są one automatycznie usuwane po 90 dniach).
06.11.2025
Koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały usunięte z linków. Po 10 listopada karty postaci zostaną usunięte z listy postów i przeniesione do kosza.
01.11.2025
Lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się. Lista potrwa do 5.11.2025.
31.10.2025
Aktualizacja regulaminu bloga
W Regulaminie dodano punkt dotyczący rozwiązywania sporów między autorami. Prosimy o zapoznanie się z nim.
26.10.2025
Wgranie poprawki
W kodzie wgrano poprawkę dotyczącą wyświetlania szablonu na urządzeniach mobilnych. Wszystkim pomocnym duszyczkom - dziękujemy ♥
24.10.2025
Aktualizacja szablonu
Po trzech latach nasz kochany NYC doczekał się nowej szaty graficznej ♥ Jeśli dostrzeżecie jakieś nieprawidłowości, prosimy o ich zgłaszanie w zakładce Administracja.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrew Wereszczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrew Wereszczak. Pokaż wszystkie posty

18/10/2013

1948. Tak pachnie szczęście

Siedząc na kuchennej wyspie obserwowała, jak wizja jej brata powoli pojawia się na papierze. Stał bokiem do niej, ale zdawał się jej w ogóle nie zauważać, zajęty swoją pracą. Pochylał się nad wysokim stołem, na którym to leżał arkusz papieru, z ołówkiem i linijką w ręku. Co jakiś czas drapał się delikatnie po głowie lub przeczesywał dłonią włosy, jednak przez większość czasu kreślił coś na kartce. 
Od małego lubiła obserwować, jak Andrzej rysuje. Kiedyś stworzył dla niej całą teczkę rysunków potworów i smoków. Gdy poprosiła, aby narysował dla niej też kilka księżniczek odpowiedział, że tego to jej rysować nie będzie, potwory przecież są fajniejsze. I tak już zostało, że za sprawą brata księżniczki poszły do kąta, a potwory pojawiły się na pierwszym planie. Zawsze miał na nią duży wpływ, z czasem trochę on osłabł, jednak od kiedy przyjechała do niego zaczęła się zastanawiać, jakim sposobem żyli przez tyle czasu tak daleko od siebie, z tak słabym kontaktem. Andrzej był całą jej rodziną, najbliższą jej osobą. Musiała tu przyjechać, całkowicie załamana i osamotniona, żeby znowu to zrozumieć.

A teraz miała wrócić tam, skąd przyjechała. Do byłego narzeczonego, do brudnych, starych szpitali, do pustego mieszkania pełnego wspomnień, których nic nie przywróci. Do ideałów i planów które już dawno upadły i nie pozostał po nich najmniejszy ślad.
Bezszelestnie zsunęła się z blatu i zaczęła wyjmować z szafek kolejne rzeczy. Miska, mąka, jajka, trochę mleka i wody, drożdże. Wiedziała, że brat z pewnością zdał sobie już sprawę z jej obecności, przerwał swoją pracę i patrzy, co ona robi. Jednak nawet na niego nie zerknęła, zajęta łączeniem składników. 
Od dawna już nie powracał do tego. Cała jej praca w kuchni sprowadzała się do szybkiego przygotowywania posiłków, bowiem każda minuta spędzona w niej przywoływała zbyt wiele bolesnych wspomnień. Mama zawsze kojarzyła się jej z kuchnią. Przed urodzinami któregokolwiek z nich spędzała dzień bądź dwa na przygotowaniu tortu, i były to jedyne dni, gdy wchodzenie do jej królestwa było zabronione. Choć każde z nich miało w swoim pokoju biurko, to lekcje zawsze odrabiali w kuchni. Siadali przy dużym stole i rozwiązywali zadania matematyczne, bądź też pisali wypracowania, przy zapachu pieczonego ciasta lub chleba. Pamiętała, jak mama otrzepywała dłonie z mąki, aby ją przytulić, gdy płakała z bólu, jaki wywoływało złamane serce. Jak robiła dla niej miodowe ciasteczka, gdy zbliżały się ciężkie egzaminy, lub też jak wspólnie pili gorące kakao, gdy panowały najcięższe mrozy. Kuchnia kojarzyła się jej z mamą i jej miłością, z każdą chwilą, którą im w niej poświęciła. I choć od jej śmierci  minęły dwa lata, to wspomnienia wciąż bolały. Nadszedł jednak czas, by się z nimi zmierzyć. 
Zagniatała ciasto z taką energią i siłą, jakby od tego miało zależeć jej życie. A może i zależało, może to miał być jego sens, cały sens. Wkładała w nie całe swoje emocje, wszystko to, co leżało jej a sercu. Swoje małżeństwo, do którego nigdy nie doszło, siostrę, która mogła tu z nimi teraz siedzieć, Polskę, do której miała za kilka dni wracać. W końcu utworzyła z połowy ciasta osiem placków, do reszty dodała cynamon i zaplotła długi warkocz. Podzielony na osiem części stał się rantem placków. Dopiero gdy włożyła wszystko do piekarnika spojrzała na brata. Siedział przy stole paląc papierosa, choć zazwyczaj nie robił tego w salonie. Jego pokój, owszem, był przesiąknięty ich zapachem, salon jednak był miejscem, w którym przebywała też Antosia, obiecał więc tu nie palić.


Po mieszkaniu rozchodził się zapach cynamonu. Kto spodziewałby się go poczuć w tym miejscu? Pewnie żadna z panienek, pojawiających się co jakiś czas w jego sypialni, nie pomyślałaby, ze czując ten mocny aromat przypomina sobie rodzinny dom. Ojca i siostry, matkę, która miała długie, czarne włosy. Egzaminy na studia i swoją pierwszą miłość, Martę. Mecze piłki nożnej, które rozgrywał z przyjaciółmi na szkolnym boisku i rysunki, które tworzył dla Tosi. 
-Mama robiła nam te bułki zawsze wtedy, gdy czekała nas jakaś ważna decyzja- Zauważył, gdy siostra podała mu gorący jeszcze wypiek.
-Jedna czeka na podjęcie. A w zasadzie dwie, jedna dla mnie a druga dla Ciebie.
-Więc?- Spytał świadom tego, że dzieje się coś dziwnego, z jego siostry zawsze bowiem można było czytać niczym z otwartej księgi.
-Nie chcę wracać do Polski.-Powiedziała cicho patrząc na swoje palce, którymi rwała małe kawałki bułki, by później wkładać je do ust. Po chwili podniosła głowę i spojrzała mu w oczy.- Chcę tutaj zostać. Złożę podanie o przedłużenie wizy, spróbuję dostać pracę. Wrócę do domu, uporządkuję wszystkie sprawy, spróbuję wynająć dom, żeby nie stał pusty. A kiedy zapadnie decyzja wrócę tutaj.
-A ja? Jaką decyzję ja mam podjąć?
-Musisz chcieć, żebym tu wróciła, żebym tu została- Powiedziała niepewnie. Nie wiedziała, czy jej brat będzie chciał mieć ją dłużej na głowie, trzymać pod dachem, przejmować się nią. Czy potrzebuje jej tak samo, jak ona potrzebuje jego.
-Tośka, miałbym nie chcieć, żeby moja siostra tu mieszkała?- Spytał rozbawiony, po czym poczochrał jej dłonią włosy.



Zdawało mu się, jakby każdego kolejnego dnia po jej wyjeździe zapach powoli ulatniał się z mieszkania, pozostawiając za sobą pustkę. Było to co najmniej idiotyczne, bowiem cynamonu nie było czuć już następnego dnia po jej wypiekach. On go jednak wciąż czuł. Najmocniej, gdy żegnali się na lotnisku, jakby miała we włosy wtartą przyprawę. A później wrócił do mieszkania, w którym nagle zrobiło się pusto i jakoś nie tak. W którym nie było nic do jedzenia a zapach powoli uchodził. Pamiętał, jak w dzieciństwie, gdy tylko przekraczał próg domu, czuł cynamon i jabłka, czasami miód bądź też czekoladę. Lubił to, jego przyjaciele również. A mama zawsze mówiła, ze tak pachnie szczęście, rodzina i szczęśliwy dom. On dopiero teraz to poczuł. Teraz, gdy w domu pozostał jedynie zapach papierosów i papieru, na którym rysował swoje projekty. Gdy zjadał chleb kupiony w sklepie na rogu i pił kawę z kawiarni na dole. Nigdy nie sądził, że może kiedyś stać się tak sentymentalny.

________________________________________________
Trochę Tosi i Andrew nie było, ale wracają pełni życia i zapału :) Będą jednak wdzięczni za nowe wątki z osobami, z którymi dawniej pisali (nowymi też), ponieważ ciężko im odnaleźć się w tych starych. 

30/07/2013

1945. Wszystko od czegoś się zaczyna

Z chłodnej hali lotniska wyszła wprost na rozgrzane ulice jednego z najpotężniejszych miast tego świata. A może i najpotężniejszego, kto może to wiedzieć? Nie miała ze sobą wiele. To miała być tylko wycieczka, krótka podróż. Dwa tygodnie z ukochaną osobą.
Do ostatniej chwili nie była pewna swojej decyzji. Cały czas czuła w sercu jakiś ucisk (a może to ta mała rysa wciąż się pogłębiała?). Ale mimo wszystko była tu. Niecały tydzień wcześniej zobaczyła te zdjęcia i nie wierzyła wtedy własnym oczom. Miała nadzieję, że on się wyprze, że powie, ze to stara historia i stare zdjęcia. Że może jest jakieś wytłumaczenie. A on nie powiedział nic. Swym milczeniem potwierdził wszystko. W końcu bąknął coś, że żałuje tego i że to się nigdy więcej nie powtórzy. A ona mu uwierzyła.
Kiedyś sobie coś obiecali. Miłość, szacunek. Wzajemną pomoc. Wierność, która wynikała z tego wszystkiego. A teraz mieli złożyć przysięgę. Krótka chwila, która była dla niej tak ważna. Od zawsze wyobrażała sobie ten moment. Ona, w długiej białej sukni i pięknym welonie. Z bukietem bzu w dłoniach. A obok On, wymarzony, ukochany, najpiękniejszy człowiek na świecie. Łzy w oczach matki i duma ojca. Siostra, która miała być świadkową i brat, który nie ukrywałby, jak bardzo cieszy go ta chwila. Ale wszystko było nie tak. Rodzice zginęli dwa lata temu w wypadku. Wracali z podróży do Włoch. Wypadek samochodowy, auto tak zgniecione, że bała się na nie patrzeć. Siostra, młodsza, szykująca się wtedy do matury, przeżyła to chyba najbardziej ze wszystkich. Tuż przed wyjazdem rodziców pokłóciła się z nimi. Błaha sprawa, nikt już nawet nie pamięta o co poszło. Ale oni zginęli na miejscu, a ona nie zdążyła się z nimi pogodzić. Po maturach, które zupełnie jej się nie udały, powiesiła się we własnym pokoju. Brat wyjechał. Bardzo przeżywał to wszystko, co działo się na jego oczach. Najpierw stracił rodziców, później jedną z sióstr. Dostał propozycję pracy w Nowym Jorku i skorzystał z niej. Chciał zabrać drugą z sióstr, Antoninę, ale ta kończyła wtedy studia, nie mogła wyjechać. Więc ona została a on ruszył przed siebie.
No i wreszcie ten wymarzony pan młody. Starszy, opiekuńczy. Zajął się nią, gdy ledwo łączyła koniec z końcem studiując medycynę i pracując jednocześnie. Chciała zostać chirurgiem dziecięcym a on to rozumiał. Rozumiał też, gdy mówiła, że z seksem chce poczekać do ślubu. A potem nagle te zdjęcia. Półnaga brunetka i on, całujący ją po szyi. Znalazła je w skrzynce na listy, włożone do koperty. Nawet nie zaadresowanej, ta osoba musiała wiedzieć, gdzie ona mieszka. Ale wybaczyła mu. Został niecały tydzień do ślubu. Jak mogłaby mu nie wybaczyć? Przecież go kochała.
Brat nie mógł przylecieć, nie miał pieniędzy na bilet. Ale w zamian to oni mieli pojawić się u niego na samym początku podróży poślubnej. Nie mogła się doczekać na spotkanie z nim.
To była piękna uroczystość. Weszli wspólnie do kościoła. Ona w sukni ślubnej, którą miała na sobie kiedyś jej matka. On w smokingu i nienagannej fryzurze i z niegasnącym uśmiechem na ustach. W rękach nie miała bzu tylko dalie, ale to nie było ważne, w końcu to też piękne kwiaty. Szła u jego boku i czuła wpatrzone w nią dziesiątki, jeśli nie setki, oczu. W większości ludzi jej obcych. W końcu jej rodziny tu nie było, on natomiast miał dużą rodzinę. Stanęli przed ołtarzem, twarzami zwróceni do siebie. On wypowiedział przysięgę, patrzył na nią teraz w milczeniu tymi swoimi oczami, które nie miały właściwie żadnego określonego koloru. I wtedy przyszła jej chwila. Zaczęła mówić, ale wtedy zobaczyła stojącą za nim, pod samą ścianą, tą brunetkę. I coś w niej pękło.
-Nie mogę, przepraszam- Powiedziała cicho i w jednej chwili obróciła się po czym wybiegła z kościoła. Nie pamiętała, co działo się w ciągu następnej godziny, jakoś jednak znalazła się w swoim mieszkaniu. W końcu pojawił się tam on, nie wpuściła go jednak. Po kilkunastu minutach krzyknął jedynie, że jeszcze tego pożałuje i odszedł. Niedługo po nim pojawiła się Alicja, jej przyjaciółka, niedoszła świadkowa. Nie pytała, przytuliła ją jedynie, a gdy ta pokazała jej zdjęcia zaproponowała, ze zawiezie ją na lotnisko. Opierała się, w końcu jednak zrozumiała, że właśnie tego chce. Wyjechać stąd, spotkać się z bratem, odetchnąć. Zabrała spakowaną walizkę i pojechały na lotnisko.
I tym sposobem znalazła się w Nowym Jorku. Wsiadła w jedną z wielu żółtych taksówek i pojechała przez nieznane sobie miasto pod adres, który nic jej nie mówił.


Mężczyzna leniwie obrócił się na drugi bok i zaspanymi oczyma spojrzał na leżącą obok niego rudą dziewczynę. 
-Wstawaj mała, niedługo wróci moja żona- Powiedział cicho, nachylając się nad nią. Była piękna. Miała małe, kształtne piersi i duże usta, które tak chętnie pieściły go ostatniej nocy. Ale była też młoda i niezwykle naiwna. Słysząc go otworzyła leniwie oczy.
-Żona?- Spytała zaspanym głosem. On stał już przy łóżku wciągając swoje dresowe spodnie.
-Wraca dziś z Waszyngtonu, powinna być za niecałą godzinę- Odparł nawet na nią nie spoglądając. Nie musiał tego robić, już wiele razy widział te reakcje. Jedne były zaskoczone, inne, jakby się tego spodziewały, pospiesznie nakładały ubrania i już po chwili ich nie było. Niektóre były na tyle pomysłowe, by pozostawiać którąś część bielizny. Mógłby zacząć je kolekcjonować. 
Nim wrócił spod prysznica rudej już nie było. Przeszedł do salonu i posprzątał ze stołu swoje niedokończone projekty. Zazwyczaj nie przejmował się bałaganem- był to w końcu jego twórczy bałagan- dziś jednak miała przyjechać jego siostra z mężem. Antonina. Jak każde z rodzeństwa miała imię na pierwszą literę alfabetu, odróżniała się jednak od reszty swoim charakterem. On i Alicja (rzadko ją wspominał, zbyt go to bolało, jednak tu nie dało się jej pominąć. Nie, kiedy odwiedzić go miała Tosia) żyli zawsze chwilą i nie baczyli na konsekwencje. Natomiast ona była wieczną romantyczką. Wierzyła w tego swojego księcia i wieczną miłość. No i podobno w końcu znalazła. On zdecydowanie wolał jednorazowe, rzadko kilkurazowe, przygody z nieznajomymi panienkami. Nie ciągnęło go do żadnych związków czy zobowiązań, po co się tym zadręczać? We wszystkim był wolny. Kiedy trafił z Polski tu, do głównej filii firmy architektonicznej w której pracował, myślał, że nic lepszego spotkać go nie mogło. A jednak po dobrych pięciu miesiącach zwolnił się i zaczął pracować na własną rękę. Tu nikt nad nim nie stał i nie krzyczał o terminach. No i tu miał większą swobodę twórczą. A własną markę wyrabiał. Szło mu to powoli, ale miał na wszystko czas. Mógł mieć własne życie a udział w różnych konkursach powodował, że i klientów nie brakowało.


Kiedy usłyszał dzwonek do drzwi jego mieszkania nie musiał nawet zgadywać, kto za nimi stoi. Antonina była punktualna jak zawsze, co do minuty. Nacisnął klamkę i otworzył drzwi, stanął jednak zdumiony, gdy zobaczył za nimi jedną a nie dwie osoby.
-Witaj, braciszku- Powiedziała uśmiechając się szeroko. Mimo dwóch lat rozłąki od razu zauważył, że uśmiech nie sięga powyżej jej ust.
Dopiero gdy wnosił jej bagaże i obserwował ja rozgląda się po jego mieszkaniu, zdał sobie sprawę z tego, że jego siostra po raz pierwszy w życiu tak bardzo go zaskoczyła.

_____________________________________

Antonina i Andrew czekają na dodanie kart, ale chcieli już się przywitać i przedstawić w nocie :) Jako że warsztat pisarski jeszcze raczkuje to będę bardzo wdzięczna za wszelką konstruktywną krytykę, ponieważ sama jestem świadoma tego, ze jest średnio, bardzo średnio. No i zapraszamy do wątków z rodzeństwem.