VANYA
IVAN SERGEYEVICH VORONIN ••• 08/07/1997 Sankt Petersburg ••• absolwent New York University of Law ••• pracuje w międzynarodowej firmie inwestycyjno-doradczej Triarch Capital jako młodszy prawnik ••• syn rosyjskiego oligarchy i niedoszłej reprezentantki Białorusi w gimnastyce artystycznej ••• koszykówka ••• większość życia w rozkroku między rodzinnym Petersburgiem a Nowym Jorkiem ••• trzy siostry, dwie starsze i jedna młodsza, jeden starszy brat ••• pianista-amator ••• bękart ••• w Stanach od dwudziestu lat ••• mieszkanie na Upper East Side •••
Pierwsze lata życia spędził na komunistycznym osiedlu szarych bloków, wolny czas dzieląc między treningi judo a obijanie z kolegami na trzepaku wewnątrz podwórka. Robili konkursy plucia na odległość, grali w piłkę na boisku bez bramek i podkradali dorosłym papierosy, wypalając je pospiesznie za śmietnikową wiatą. Miał wtedy dosłownie zero zmartwień, bo mama była zawsze uśmiechnięta, w domu zawsze czekała ciepła zupa a pod koniec dnia książka. Chociaż nie przyznawał się do tego osiedlowym kumplom, to lubił czytać i czytał dużo, głęboko do serca biorąc słowa, którymi uraczył go nieobecny ojciec; synu, kto czyta ten żyje podwójnie. Nie sądził, żeby Sergey wymyślił to sam, ale były to mądre słowa, bo faktycznie książki pozwalały mu na bezbolesną, pozbawioną konsekwencji ucieczkę od szarej codzienności.Szarej codzienności, która uległa całkowitej zmianie, gdy ojciec postanowił uznać go jako swoje dziecko i przyjąć do rodziny, ale bez towarzystwa wiecznie uśmiechniętej matki. Jako chłopiec miał w sobie dużo żalu i złości za to, że został przekazany z rąk do rąk, jak rzecz, ale z czasem zrozumiał decyzję matki. Pragnęła, by w jego życiu prócz odcieni szarości, w zasięgu ręki znalazły się inne kolory i dlatego spakowała wszystkie jego rzeczy w walizkę, specjalnie kupioną na jego pierwszy w życiu lot, aż za ocean, do zepsutej kapitalizmem Ameryki.
Dwie starsze siostry zawsze krzyczały głośniej od niego, przekrzykując nawet najstarszego brata. Jedynie ojciec, który nigdy nie musiał krzyczeć, potrafił przebić się przez ich plątaninę słów, gestów i ciągłego narzekania przez podniesienie ręki, kiedy jego żonie brakowało już do tego sił. Ona nawet nie musiała unosić ręki, bo wystarczyło jedno mordercze spojrzenie, by wszyscy siedzieli cicho, ale lubiła, kiedy jej mąż czuł, że ma władzę nad rodziną, podobną do tej którą miał nad innymi ludźmi. On czuł się wtedy ważny, a ona czuła się dobrą żoną, która potrafiła dowartościować przewartościowanego człowieka.Nie uniósł się dumą, choć wszystko, co miał, zawdzięczał ojcu. To ojciec opłacił jego uczelnię i utrzymanie w trakcie studiów. To dzięki jego wpływom znalazł staż. Bez sprzeciwu przyjął pracę w ojcowskiej firmie i zamieszkał w mieszkaniu, które również dostał od niego. A jednak zamiast błyszczeć jak reszta rodzeństwa, ochoczo brylować w towarzystwie on wybrał trzymanie się na uboczu. Pracuje ciężko, choć nikt tego od niego nie wymaga, utrzymuje mamę, którą sprowadził do Stanów po wybuchu wojny i każdego dnia ma nadzieję, że kiedyś w końcu poczuje się wolny od odpowiedzialności, o którą nigdy nie prosił.
Przez lata życia z ludźmi, którzy nie mieli świadomości tego, co mają, nauczył się przybierać maskę zblazowanego, młodego człowieka. Maska ta jego ojca doprowadza do szewskiej pasji, macochę do skrętu kiszek, a jego własną matkę do dumy. Bo ona wie, że wewnątrz wciąż ma w sobie małego Vanyę, co to cieszy się z lodów na patyku, szarych bloków i talerza ciepłej zupy.
Odautorsko
Witam serdecznie i zapraszam :) Postać stworzona spontanicznie, mam też nadzieję, że takie będą jej wątki; nie wiem, czy jest miły, bo gryzie z całą pewnością
można mnie znaleźć tu: highoctanewater@gmail.com
Poniższe wpisy mogą zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

[Ivan zdecydowanie jest… Groźny! :D
OdpowiedzUsuńVibe brudnego podwórka z przepychem, władzą i złotem to coś, co naprawdę zachwyca, szczególnie jak już się przeczyta historię Ivana i ma się obraz, że może i gryzie, ale ma też miękkie serduszko, kiedy trzeba, o! I totalnie rozumiem, że przyjął te bogactwa od ojca, bo to jednak dało mu szansę, aby zadbać o siebie i mamę.
Od siebie życzę wiele, wiele weny i samych spontanicznych, wciągających wątków, ale coś czuję, że akurat takowych Ci nie zabraknie :D Może tylko niech każdy wykupi sobie ubezpieczenie, zanim podejdzie do Ivana xD]
Vasilisa Dragunova ⛸️✨
[Ależ kiedyś miałam crusha na tego typu postaci - z takimi imionami i wizerunkami. Sasha i Ivan nadal w mojej czołówce, więc nie mogę przejść obojętnie. :D
OdpowiedzUsuńNo i jak miałabym nie zostawić śladu pod Twoją kartą? ;>
Zresztą świetną kartą. Vanya chwyta za serce. Jest zwyczajny i niezwyczajny jednocześnie. Naprawdę cudowna kreacja, a od zdjęcia nie mogę oderwać wzroku.
Jeśli coś, to wiesz, gdzie mnie szukać. Baw się dobrze i z Ivanem. ♥]
Andrea Wilson, Debbie Grayson, Olivia Fitzgerald & Evan Roth
Różne to zabawy za dzieciaka się miało, ale to plucie na odległość przebiło moje jakiekolwiek wyobrażenia. Tego nie znałam i dzięki Ivanowi zostałam wprowadzona w trochę inny, już na jego etapie dzieciaka/nastolatka w mroczny świat! ^^ Jak ja rozumiem miłość Ivana do książek, pod tym względem byśmy się mocno dogadali, bo ja czasem jak usiądę w fotelu, nakryję się kocykiem, to znikam na dobre, wdzierając się w różne historie.
OdpowiedzUsuńWyszedł Ci ten chłopak idealnie nieidealny ^^ Też nie pogardziłabym tym wszystkim, co dostał od ojca, bo na pewno łatwiej dzięki temu, co ma, było mu sprowadzić mamę na bezpieczny teren. Fajny chłopak, naprawdę fajny chłopak i wierzę, że mnóstwo bardzo ciekawych wątków Was czeka ;D
Sukcesów na blogu! ^^]
NATALIE HARLOW i VANESSA KERR
[Szare bloki, lody na patyku i zupa są super, a ten chłopak wyszedł Ci bardzo kolorowo! Spontaniczne pomysły są super, postacie, które wyskakują same z głowy tym bardziej, więc bawcie się dobrze! 💖 Pięknie stworzyłaś to zestawienie bogatego ojca i pracowitego syna, trzymam kciuki, że on sam się dorobi i nie będzie musiał oglądać na nikogo! W razie chęci, zapraszam do siebie, jeśli masz chęć i miejsce dla mnie, mogę zaproponować jakieś turbulencje 🤭]
OdpowiedzUsuńLily / Emma
Vasya nie od zawsze uległa temu, by być perfekcyjna, zmieniło się to, gdy była jeszcze dzieckiem. Doskonale pamiętała ten moment, kiedy zrozumiała, że chce wygrywać, a zwycięstwo kogoś innego powodowało złość i bolesny uścisk w klatce piersiowej – nigdy więcej nie chciała się tak czuć, dlatego, jeszcze w Moskwie, robiła wszystko, aby zadowolić nie tylko swoją trenerkę, ale też swojego wewnętrznego demona, który pragnął coraz więcej i więcej.
OdpowiedzUsuńOstatecznie stała się definicją perfekcji, zawsze przygotowana, zawsze oddana treningom i poddająca się rękom trenerów, by skakać wyżej i lepiej, obracać się szybciej, lądować czyściej i wyglądać tak, jakby wcale nie czuła się zmęczona. Z czasem zmusiła ciało do absolutnego posłuszeństwa; do tego rodzaju dyscypliny, w której ból, zmęczenie i strach przestają mieć znaczenie, jeśli to miało zapewnić jej złoto.
Katorżniczy trening za treningiem, restrykcyjna dieta, pilnowanie kalorii – to był cały jej świat. Zamknęła w łyżwiarstwie całą swoją egzystencję, wiedząc, że jeśli zacznie opuszczać gardę i sobie pobłażać, podium zajmie ktoś inny. Vasilisa, oczywiście, zdawała sobie sprawę z tego, że jest coraz starsza, że łatwiej było skakać raczej młodszym dziewczynom, ale to nie oznaczało, że zamierzała się poddać, co udowodniła, wygrywając w 2025 roku mistrzostwa świata i Grand Prix.
Odkąd została kontuzjowana, wszystko nieco się rozsypało. Po pierwsze nie przewidziała tej kontuzji, więc świadomość tego, że jej ciało gdzieś pękło, była niemal oburzająca i irytująco dotkliwa. Po drugie czuła, że z czegoś ją odarto; kontuzja odebrała jej lód, cały ten rytm, w którym działała przez lata, aż Vasya miała wrażenie, że za chwilę zniknie też część jej samej; dokładnie ta część, która istniała tylko po to, żeby trenować i wygrywać. Teraz zostały jej ćwiczenia rehabilitacyjne, które wydawały się upokarzająco skromne w porównaniu z tym, do czego była przyzwyczajona. Nienawidziła sytuacji, w której się znalazła, a najbardziej nienawidziła tego, że tym razem jej upór nie naprawiał wszystkiego, bo nie chodziło już o to, aby przekroczyć kolejną ze swoich granic.
Rehabilitacja przynosiła jednak efekty i Vasya jeździła coraz częściej. Cel był prosty: wrócić i zdobyć złoto podczas sezonu 2026/27, bo nic innego nie wchodziło w grę. Vasya nigdy nie umiała myśleć o powrocie tylko połowicznie. Nie po to znosiła rehabilitację, ból i upokarzającą ostrożność, żeby jedynie się pokazać. Chciała wrócić silniejsza, pewniejsza siebie, znów groźna dla wszystkich tych, którzy zdążyli uwierzyć, że jej kontuzja cokolwiek zakończyła. Wciąż była Vasilisą Dragunovą i zamierzała zgarnąć każdy złoty medal w najbliższym czasie.
Będąc zawsze gdzieś między lodowiskiem a ciągłym biegiem, miała raczej niewielu znajomych i jeszcze mniej bliższych osób, które faktycznie wiedziałyby o niej coś więcej. Z Valerią znała się właściwie od dziecka i była jej najlepszą przyjaciółką – przez te lata miały zdecydowanie rzadszy kontakt, bo Vasya była zajęta karierą i sportem, a jakiś czas później Lera zaczęła studia. Dlatego gdy zaproponowała wyjście do klubu, bo akurat to jeden z tych piątków, które były wolne, Dragunova nie zastanawiała się długo. Odpisała przyjaciółce, że przyjdzie i że już nie może się doczekać nowych ploteczek.
Vasya ubrała do klubu czarny, krótki top, który podkreślał linię jej ramion i odsłaniał brzuch, oraz długą, lejącą spódnicę z satyny. Całość była dość prosta, nieco elegancka, ale z pazurem – Dragunova nie ubierała się tak często, ale skoro miała okazję się wystroić, po prostu to zrobiła. Jej szyję ozdabiał srebrny, ciężki łańcuszek z czerwonym sercem, a ramię mała czarna torebka, do której upchnęła telefon komórkowy, portfel i paczkę chusteczek higienicznych.
UsuńPod PHD Rooftop Lounge pojawiła się punktualnie o dwudziestej. Wieczór był chłodny, ale przyjemny. Światła miasta odbijały się w szybach i karoseriach zaparkowanych samochodów. Przed wejściem kręciło się już kilkanaście osób. Vasya, z dłońmi wsuniętymi w kieszenie cienkiego płaszcza, podeszła do Valerii, która stała bliżej barierek.
— Długo czekałaś? — Dragunova uśmiechnęła się do Lery i złapała przyjaciółkę pod ramię, wchodząc do zatłoczonego klubu. W środku od razu uderzyło je ciepło, zapach perfum i alkoholu. Muzyka miękko pulsowała, rozlewając się wokół, a kolorowe neony odbijały się w lustrach i kieliszkach.
Vasilisa Dragunova 🪩🍸
Lily jest osobą pełną pasji i radości życia, obdarzoną dużą wrażliwością i szczerością. Nie boi się mówić otwarcie tego, co naprawdę lubi i czego pragnie, co czyni ją autentyczną i bliską innym. Jednocześnie jest osobą niezwykle czułą i potrzebującą wsparcia oraz aprobaty ze strony najbliższych, szczególnie gdy stoi przed nowymi wyzwaniami. To właśnie te emocje i potrzeba bezpieczeństwa sprawiają, że często szuka oparcia u swoich bliskich, by zyskać pewność siebie i odwagę do podjęcia kolejnych kroków.
OdpowiedzUsuńW pracy Lily jest osobą obowiązkową i rzetelną, zawsze można na nią polegać. Choć czasami bywa trochę wszędobylska i lubi wiedzieć, co dzieje się wokół niej, jej zaangażowanie wynika z troski o sprawy firmy i współpracowników. Często wnika w szczegóły, bo chce mieć pełen obraz sytuacji i czuć się pewnie w swoim środowisku. Jednak za tym profesjonalnym obliczem kryje się również jej wrażliwa dusza, która potrzebuje zrozumienia i akceptacji.
Pewnego dnia, podczas spotkania z jej szefem, przypadkiem poznała Ivana – młodego mężczyznę, który pojawił się w jej życiu nieoczekiwanie i miał zniknąć równie szybko, jak się pojawił, ot kolejny klient. Gdy później, korzystając z okazji, że miała akurat po drodze, przyniosła mu do firmy dokumenty, nie miała pojęcia, że ta drobna przysługa zapoczątkuje serię nieprzewidzianych zdarzeń. Kolejne spotkanie, tym razem przy lunchu, oraz ich rozmowy wydawały się być zwykłą wymianą uprzejmości, po kolejnym spotkaniu dotyczącym współpracy– Lily nie dostrzegała jeszcze, że wokół niej zaczynają krążyć plotki. Gdy dowiedziała się, że w jej firmie rozeszły się pogłoski o jej rzekomym romansie z przedstawicielem klienta, poczuła ogromny niepokój. Wiedziała, że to nieprawda, że ich kontakt był jedynie zawodowy i przypadkowy, jednak dla otoczenia była to informacja, która mogła zniszczyć jej reputację i karierę.
Wpadła w popłoch, nie w szaleństwo czy wściekłość , lecz w głęboki lęk, że wszystko, na co pracowała, może legnąć w gruzach. Lily zdała sobie sprawę, że musi koniecznie wyjaśnić sytuację i zapobiec narastającemu nieporozumieniu. Praca w korporacji dawała jej stabilność finansową i możliwość refleksji nad przyszłością – czy chce kontynuować ten styl życia, czy może czas na zmianę, na odważne tworzenie własnej drogi. Marzenia o własnej działalności, spełnieniu i niezależności były dla niej równie ważne, co bezpieczeństwo, jakie dawała pensja z firmy. Jednak ryzyko rzucenia wszystkiego i pójścia w nieznane wydawało się ogromne – mogła utonąć w niepewności i trudach nowego startu. Na dodatek wszystko to, nad czym rozmyślała, nie miały prawa bytu i żadnego sensu w oczach jej bliskich i od nich w tej sferze nie otrzymywała nigdy wsparcia, musiała więc zadbać o swoje stanowisko.
Dlatego też w kolejne czwartkowe popołudnie, Lily postanowiła działać. W pośpiechu wyszła na lunch, aby zdążyć na spotkanie w przerwie w innym, prestiżowym wieżowcu. Zamówiła ubera i poprosiła o szybki kurs do budynku Triarch Capital. Podczas jazdy windą do wyznaczonego piętra, od razu zdecydowała się zadzwonić do Ivana – znała jego numer, bo wymieniali dokumenty i utrzymywali kontakt w sprawie służbowej współpracy. Gdy po trzecim sygnale odebrał, bez wstępów, powiedziała:
– Jestem przez ciebie w tarapatach. Wjeżdżam do twojego biura, spotkajmy się przy drzwiach. – Nie obchodziły jej spojrzenia zaskoczonych ludzi wokół; była zdeterminowana, by ratować swoją reputację i wyjaśnić sytuację.
Po wyjściu z windy poprawiła beżowy trencz, błękitną apaszkę pod szyją i zaciskając palce na jasnobrązowej torebce, skierowała się szerokim korytarzem ku głównemu wejściu do firmy, gdzie powinien czekać na nią Ivan. Jej wysokie szpilki rytmicznie stukały o twardy gres, odzwierciedlając jej zdenerwowanie i determinację. Miała nadzieję, że jej rozmówca nie spuści jej na drzewo i nie odwróci się od niej w najmniej odpowiednim momencie. Przekonana, że musi wyjaśnić wszystko i odzyskać spokój, gotowa była stawić czoła tym plotkom i szybko to wszystko zakończyć.
Lily 💣
Nie imprezowała często w klubach, owszem, pojawiała się podczas mniejszych lub większych eventów, zazwyczaj jako twarz konkretnych marek lub gość, ale wtedy nie chodziło jedynie o zabawę. Pilnowała się i tego, co mówiła, jak mówiła i z kim rozmawiała – nie chciała sobie zaszkodzić, bo nawet jeśli była cenioną łyżwiarką figurową z wygranymi mistrzostwami, to opinia publiczna potrafiłaby jej zaszkodzić, gdyby zrobiła coś moralnie złego. Miała raczej opinię utalentowanej, młodej kobiety i większość widziała w niej dumę narodową; reprezentowała Stany Zjednoczone i wygrywała, czego chcieć więcej? Teraz jednak, będąc tutaj z Lerą, miała ochotę po prostu potańczyć i napić się kilku kolorowych, słodkich drinków, aby następnego dnia mieć wyrzuty sumienia, że przyjęła tyle pustych kalorii.
OdpowiedzUsuńPrzecisnęła się z Valerią przez tłum, rozglądając się wokół. Kilka spojrzeń skierowało się prosto w jej stronę – Vasya uśmiechnęła się pod nosem, raczej wątpiła, aby ktokolwiek tutaj rozpoznawał w niej tę Vasilisę Dragunovą, ale męskie zainteresowanie zawsze było miłe, o ile to ona kontrolowała sytuację. Nie lubiła zbyt nachalnych mężczyzn ani takich, dla których relacje były jedynie przyjemnością a nie odpowiedzialnością. Zazwyczaj jednak nie pozwalała sobie, żeby przekroczyć pewne granice. Owszem, czasem dawała swój numer jakiemuś chłopakowi, ale doskonale wiedziała, że nic z tego nie będzie, bo zbyt ceniła swoją karierę i sport, żeby stać się pełnoetatową dziewczyną.
Szła za Lerą w stronę baru, nie spodziewając się towarzystwa, ale nie przeszkadzałoby jej to, gdyby przyjaciółka zaprosiła swoich znajomych. Gdy przeciskały się przez tłum, Valeria zdążyła jedynie powiedzieć, że ten łysy to jej starszy brat. Uśmiechnęła się więc w stronę wysokiego chłopaka, który ruszył w jej stronę i… po prostu ją zignorował, wyminął i przywitał Valerię, czego ani trochę się nie spodziewała. I nie chodziło o to, że oczekiwała jakiegoś specjalnego kłaniania się, ale dobre maniery wymagały chociaż rzucenia krótkiego cześć i przedstawienia się, choć to nie był aż tak ogromny problem, bo Vasya szybko w swoich myślach nazwała mężczyznę dupkiem.
— Tak, przez cały czas kłamałam i Vasya tak naprawdę nie istnieje — stwierdziła Valeria, a potem rozejrzała się teatralnie wokół, omijając wzrokiem stojącą nieopodal Dragunovę. Widząc jej zimną, porcelanową minę, musiała powstrzymać się od parsknięcia śmiechem. Wcale nie dziwiła się, że był czas, kiedy Vasilisa była nazywana królową lodu, bo gdy się denerwowała, potrafiła zamrażać zaledwie jednym spojrzeniem.
Vasya zdawała sobie sprawę z tego, że Lera świetnie bawiła się jej kosztem i w jakiś sposób mogło to być całkiem zabawne, tyle że łyżwiarka się nie śmiała, a była raczej poirytowana.
— Nie wiedziałam, że masz w rodzinie kogoś, kto ma poważny problem ze wzrokiem, Lera — odezwała się Dragunova, również po rosyjsku. Była świadoma tego, dlaczego mężczyzna zadał to pytanie w tym języku; niekiedy, gdy nie chciała, aby ktoś zrozumiał jej rozmowę czy wyrażane głośno wyrzuty, mówiła po rosyjsku, co wciąż przychodziło jej naturalnie, mimo że od ósmego roku życia mieszkała w Nowym Jorku.
— To właśnie moja koleżanka, którą sobie wymyśliłam — wtrąciła Lera, łapiąc łyżwiarkę pod ramię. — Vasya, to Ivan, mój brat. Ivan, to Vasilisa.
Gdy Valeria pociągnęła ją trochę w swoją stronę i stanęła naprzeciwko mężczyzny, była zmuszona zadrzeć nieco głowę, aby móc spojrzeć mu w oczy i posłać mu niechętne spojrzenie, zupełnie jakby przez całą sytuację stał się jej najgorszym wrogiem, choć pewnie jeden drink wystarczy, aby o tym zapomniała. Poza tym nie przyszła tutaj po to, aby przekomarzać się z bratem Valerii, a po to, żeby zapomnieć o wszystkim tym, co przyniósł jej początek 2026 roku, nawet jeśli oznaczało to, że będzie zmuszona spędzić trochę czasu w towarzystwie rosyjskiego dupka.
Usuń— Ivan? Jak Ivan Groźny? W twoim przypadku to bardziej Ivan Bez Manier — stwierdziła, wciąż mówiąc po rosyjsku, a kącik jej ust zadrżał od chłodnego rozbawienia. Uniosła przy tym lekko brew, mierząc mężczyznę uważnym spojrzeniem, jakby właśnie doszła do wyjątkowo trafnego i całkowicie zasłużonego wniosku.
Vasilisa Dragunova 👺🍹
Jej pracą było łyżwiarstwo, choć tak naprawdę nigdy nie musiała przejmować się pieniędzmi i pracować gdzieś dodatkowo, żeby móc kupić łyżwy czy strój. Ojciec był dobrym chirurgiem, a matka byłą lekkoatletką, która obecnie spełniała się jako coach sportowy, więc jedyne, co musiała robić, to udowodnić, że jest w czymś dobra. Jegor nie lubił się narzucać, ale pragnął, aby Vasya i Jelena odnalazły własną drogę i osiągnęły coś znaczącego, żadnej nie zmuszał do medycyny i nie próbował przekonać którejś do tego, że sport to wcale nie tylko dobra zabawa i zwycięstwa. Vasilisa zrozumiała to bardzo szybko i od tamtej pory była jedną z najlepszych łyżwiarek figurowych swojego pokolenia.
OdpowiedzUsuńVasya nie próbowała chwalić się luksusem, ale lubiła swoje wygodne życie; lubiła to, że może kupić sobie dowolną rzecz, nie przejmując się pieniędzmi, lubiła to, że mogła ułatwić sobie życie, często wybierając catering, który bywał zbawieniem, gdy trenowała po kilkanaście godzin dziennie, czy sięgając po pomoc osoby sprzątającej. Nie miała zbyt wiele czasu, żeby sprzątać i właściwie dbać o apartament, a uwielbiała, kiedy było czysto. I nie czuła się z tym źle, po prostu korzystała z tego wszystkiego, żeby móc poświęcić się bez żadnych wymówek swojej karierze.
Jeśli chodziło o pochodzenie, Vasilisa nigdy nie czuła się gorsza od reszty, wciąż miała rosyjski akcent, gdy mówiła po angielsku, szczególnie kiedy się irytowała lub była zła, i nigdy nie próbowała ukryć, że jest z Rosji, choć to nie tak, że była też szczególnie przywiązania do rodzimego kraju. Ale to tam się urodziła i odkryła miłość do łyżwiarstwa figurowego, więc kiedy myślała o dzieciństwie, mimowolnie wracała do momentów, w których dopiero uczyła się jeździć, była wtedy nic nie znaczącą amatorką.
To, że była z Rosji, wcale nie sprawiało, że wydawała się mniej atrakcyjna, jednak w Nowym Jorku spotkała się z opinią, że rosyjskie dziewczyny ceniły sobie przede wszystkim luksus, pieniądze i złoto – i w jakiś sposób Vasya się z tym zgadzała. Rosyjskie dziewczyny uwielbiały błyszczeć i nawet nie próbowały tego ukrywać, często związując się z bogatymi i wpływowymi mężczyznami. Vasilisie jednak nie imponował ani status, ani majątek; nie była zwykłą dziewczyną i świetnie sobie radziła jako singielka. I zdecydowanie miała w sobie mniejszą romantyczność niż Lera, bo przyjaciółka często jej zarzucała, że mogłaby być bardziej dostępna, a nie zgrywać wiecznie królową lodu, bo zanim się obejrzy, zostanie starą panną z kilkunastoma kotami.
Dostrzegła, gdy mężczyzna uniósł brew, być może nie spodziewając się tych słów, ale wcale się nie obraził, tylko odpowiedział dość złośliwie, co sprawiło, że Vasya postanowiła mu nieco odpuścić. Przewróciła oczami, słysząc, jak nazwał ją elfem, choć czuła, że gdyby nie to, że Valeria była tuż obok, nazwałby ją co najmniej skrzatem ogrodowym albo smerfem, który zgubił się gdzieś po drodze. Vasilisa była niska, owszem, ale to akurat najbardziej charakteryzowało łyżwiarki figurowe, oprócz, oczywiście, tego, że były po prostu drobne. Restrykcyjna dieta, ważenie trzy razy dziennie – Vasya umiała liczyć kalorie już jako mała dziewczynka. Mniejsza waga, lepsze efekty.
Nie speszyła się, gdy zmierzył ją wzrokiem, choć nie do końca wiedziała, co mógł sobie o niej pomyśleć, a kiedy uprzejmie się z nią przywitał, wyciągnęła do niego rękę, aby zacząć od czystej karty. Nie chowała w sobie urazy za to, że bezczelnie ją zignorował, a teraz, gdy jednak okazał się nie aż tak wielkim dupkiem, trochę zaczynało ją to bawić.
— Ciebie również miło poznać — odpowiedziała grzecznie, zabierając rękę, a potem odwróciła głowę w stronę Valerii, która postanowiła uświadomić Ivana, kim była wymyślona przyjaciółka, z którą się dzisiaj spotkała.
UsuńVasya zasłoniła usta palcami i parsknęła cicho, słysząc o tym, że Lera oglądała jej wszystkie występy, a przy okazji męczyła tym całą swoją rodzinę. Doceniała jej wsparcie, naprawdę je doceniała, a widząc te wszystkie SMS-y od przyjaciółki, które sprawdzała już po programie, odpisywała jej niemal od razu.
— Spróbujmy z Ivanem, później zastanowię się nad tym, czy Groźny, czy może jednak Bez Manier — odparła, dostrzegając jego ruch, gdy do niej mówił, bo nachylił się do niej nieznacznie, co tylko pozwoliło jej spojrzeć mu w oczy.
Kiedy Ivan spytał, czego się napiją, Vasilisa zbliżyła się do baru, żeby złapać za kartę menu i zobaczyć, co jest w ofercie.
— Dla mnie dirty martini — powiedziała, zwracając się do barmana, a Lera powtórzyła to samo zaraz po niej.
— Nie przedstawisz nas? — wtrącił jeden z amerykańskich kolegów Ivana, którego spojrzenie przeskakiwało od Vasilisy do Valerii, jakby nie mógł się zdecydować, gdzie ulokować wzrok.
Vasilisa Dragunova 🧝🏻🍸
Vasilisa słyszała co nieco o Gaborze, bo Lera wspomniała o chłopaku, gdy od czasu do czasu pisały dłużej, wymieniając się plotka za plotkę, choć łyżwiarka raczej nie miała zbyt pikantnych sekretów i jedyne, co mogła powiedzieć przyjaciółce o swoim życiu miłosnym, to tylko to, że ostatnio musiała poradzić sobie z naprawdę nachalnym hokeistą. Lera więc zdecydowania miała ciekawsze rzeczy do opowiadania, szczególnie że gdy były same ani trochę nie gryzły się w język i rozmowy o tym, jakich mężczyzną lubią i jak lubią być traktowane, nie były filtrowane przez to, co wypadało a czego nie.
OdpowiedzUsuńVasya patrzyła przez moment, jak Gabor wita się z jej przyjaciółką, ani trochę nie próbując udawać, że ze sobą nie kręcą. I Valerii się to podobało, bo gdyby było inaczej, odsunęłaby się od chłopaka i posłała Dragunovej spojrzenie, które mówiło, że potrzebuje pomocy, żeby pozbyć się amanta.
Przywitała się z chłopakami, wymieniając się uprzejmościami. Wątpiła, oczywiście, że zostaną przyjaciółmi i było to raczej pierwsze i ostatnie spotkanie, ale to nie sprawiało, że Vasya mniej się angażowała. Przyszła tutaj po to, żeby się dobrze bawić, a nie zgrywać – jak to mówiła Lera – królową lodu.
— Więc moja sława mnie wyprzedza — skwitowała z rozbawieniem. — Miło poznać moich fanów — dodała, oczywiście, żartując. Rzuciła Lerze błyszczące spojrzenie, które kryło w sobie przyjacielską czułość, a Valeria posłała jej pocałunek w powietrzu, śmiejąc się, po czym poświęciła swoją uwagę Gaborowi, który zdecydowanie chciał, żeby tak właśnie było.
Przyjęła ramię Liama i ruszyła w stronę loży, rozglądając się wokół. W ręce trzymała swojego drinka. Klub był coraz bardziej tłoczny – ludzie poruszali się w rytm, DJ rozpalał parkiet, a światła stały się jeszcze bardziej neonowe i pulsujące. Vasya spojrzała za chmurą białego dymu, który ozdobił parkiet. To zdecydowanie nie był klub, do którego przychodziło się, aby napić się podrzędnego alkoholu i popatrzeć w dekolt cycatej dziewczyny. Lera miała gust.
— Nie mam zamiaru przeszkadzać w amorach, więc zdecydowanie muszę znaleźć sobie nowych znajomych — odparła, zerkając w stronę wpatrzonej w siebie pary.
Vasya nie chciała robić przyjaciółce wyrzutów, obie miały się dzisiaj dobrze bawić. Poza tym była pewna, że gdy Lera już się odklei od swojego amanta, to – jak za starych dobrych czasów – zahaczą dłużej o bar, próbując każdego kolorowego drinka z menu.
Jakiś czas później poznała dziewczynę Liama i zdążyła wypić swoje dirty martini, uznając, że było całkiem nieźle. Atmosfera zaczęła się nieco rozluźniać, rozmowy były głośne, a śmiech wypełniał całą lożę. Vasya nie siedziała cicho, tylko aktywnie brała udział w dyskusji, szczególnie gdy przyszło do wymiany uwag o sporcie, studiach, pracy i nieudanych randkach; doszło nawet do tego, że oceniali się wzajemnie, słuchając tych historii, aby przydzielić komuś tytuł najgorszego spotkania z drugą osobą w tym stuleciu.
Co jakiś czas zerkała w stronę parkietu, a potem odwróciła głowę w stronę loży; Lera była zajęta Gaborem, Liam swoją dziewczyną, a reszta dyskutowała o sprawach, które ani trochę jej nie interesowały. Przechyliła lekko głowę, wbijając wzrok w stronę Ivana, który siedział naprzeciwko, między swoimi przyjaciółmi, rozwalony tak, jakby był królem tej loży albo całego klubu. Przesunęła wzrokiem po jego sylwetce – miał aparycję typowego zbira, ale skoro był bratem Valerii, nie mógł być kimś, kto otwarcie robił coś nielegalnego. Nie wiedziała, czym się zajmował, co robił – była w stanie ocenić tylko to, co widziała.
Pochyliła się nieco w jego stronę, zaglądając mu w oczy, a kiedy Ivan również wykonał ruch, powiedziała może trochę zbyt bezczelnie:
Usuń— Powinieneś zapytać, czy z tobą zatańczę jakąś piosenkę temu.
A potem wyprostowała się i wstała. Przesunęła dłońmi po materiale spódnicy, odrzuciła włosy do tyłu i weszła w tłum bez zawahania, dołączając do tańczących. W jej ruchach było coś płynnego; biodra kołysały się miękko, ramiona układały lekko, a każdy obrót głowy czy uniesienie rąk wyglądało hipnotyzująco. Vasya tańczyła tak, jakby doskonale wiedziała, że wygląda dobrze i nie widziała najmniejszego powodu, by to ukrywać. Światła klubu ślizgały się po jej skórze, po ciemnym topie i połyskującym materiale spódnicy.
Vasilisa Dragunova 💃🪩
To jak prezentował się Ivan robiło robotę, budził może nie postrach, ale ciekawość, respekt i z surowym wyrazem twarzy i ogoloną głową zdumiewał otoczenie. Lily zauważyła to u siebie w biurze, gdy taki nieokrzesany z wyglądu jak zbir pojawił się obok jej szefa - z bujną czupryną i pogodnymi, choć czujnymi oczami, a potem to samo zwróciło jej uwagę, gdy przekazywała mu kilka dni temu dokumenty w jego miejscu pracy. Miał chłodne oczy i mocną szczękę, jego aparycja krzyczała nie zadzieraj, ale gdy odbyli kilka rozmów, miała wrażenie, że nie ma w nim żadnego lodu. Lily może nie znała się na ludziach, ale znać się bardzo chciała i szukała, niekiedy zbyt usilnie, jakiś dobrych, miłych, ciepłych cech w każdym. W Ivanie trudno było dostrzec cokolwiek, a ona nie miała powodów, aby dokopywać się do czegokolwiek na siłę, ale na pewno się nie bała. Mógł wyglądać jak kryminalista, ale ona uchodziła za zbyt wesołą wariatke, więc ostatecznie dobrali się jak w korcu maku do tych plotek, co to ludzie rozpowszechniali.
OdpowiedzUsuńLily z reguły nie przejmowała sie plotkami. Puszczała te mniej i bardziej złośliwe pomówienia o sobie mimo uszu, a gdy ktoś obgadywał którąkolwiek z jej koleżanek, albo znajomych, wchodziła jak taran w środek zgromadzenia i szybko prostowała niedopowiedzenia i aluzje. Broniła innych, uważając, że w jej imieniu też się ktoś na pewno kiedyś by odezwał. Nie lubiła, gdy ludzie zachowywali się jak świnie, może miała w nich zbyt dużo wiary, ale naprawdę według niej, stać ich było na więcej. Ludzie się po prostu nie starali, byli leniwi i paskudnie kłamliwi wręcz momentami, a to nie tylko ją złościło, co sprawiało jej ogromną przykrość. Gdy sama jednak była zagrożona i cudze słowo mogło spotkać się z konsekwencjami wymierzonymi w nią, nie pozostawiała rzeczy samym sobie, musiała reagować.
Plotkami o sobie i Ivanie przejęła się z powodu etyki pracy, nie czekała na żaden awans, ale była przed rozmowami o swoim rozwoju w firmie, było to więc dla niej kluczowe, aby temat wyprostować, zanim dotrze to do jej szefa. Teoretycznie nikomu nic do tego, z kim się umawia koordynatorka biura, ale jeśli jest to ktoś od klienta, może w pewnym momencie rzutować to spotykanie na interesy, jeśli relacja by nie przetrwała... I Lily wiedziała, że właśnie to najbardziej interesowało plotkarzy - kiedy komu podwinie się noga. Nie miała zamiaru być kozłem ofiarnym, bo z tego co słyszała kontrakt był szkicem i współpraca ich firm nigdzie nie została oficjalnie jeszcze potwierdzona, utkneli na etapie negocjacji zakresu prac i ustalonego wynagrodzenia, a więc w najbardziej newralgicznym punkcie. I choć zastanawiała się ogólnie nad swoją karierą, to do diaska... nie miała zamiaru ryzykować stabilności, w jakiej rozsiadła się wygodnie od dłuższego czasu.
Przyszła nieprzygotowana i bez wcześniejszego researchu. Nie sprawdziła Ivana, nie miała pojęcia, że gdyby faktycznie się spotykali, po jego stronie nie byłoby nikogo, kto by aprobował ją jako kandydatkę na jego partnerkę. Lily akurat takie rzeczy nie interesowały, bo uważała, że dawno temu opuścili średniowiecze, choć na pewno zrobiłoby jej się przykro, bo wierzyła w uczucia a nie konwenanse. Jako że wcale nie interesowała się Ivanem i raczej wątpiła, aby on zainteresował się nią, nie próbowała nawet obmyślać planu, jak subtelnie tę kwestię rozwiązać i gdy dostrzegła go jak nonszalancko opiera się o ściane, ściągnęła brwi i rozjuszona jego luzem aż zmarszczyła nos, a drobne piegi zatańczyły na jego grzbiecie, zbijając się w ciemne stadko cynamonowych cieni.
Szpilki zastukały nieco głośniej, jakby każdy krok buchał jej emocjami, gdy zatrzymała się przed Ivanem i zadarła głowę, patrząc mu z przejęciem w oczy. Coś się działo, oh coś na pewno, a on mógł z łatwością dostrzec to w jej jasnych zielononiebieskich tęczówkach. Z Lily nietrudno było cokolwiek wyciągnąć, ale naprawdę niekiedy nie trzeba było pytać, bo na jej twarzy malowało się zwykle wszystko jak w książeczce dla dzieci.
Usuń- Będziemy rozmawiać tutaj? - spytała od razu, mierząc surowo szerokość jego barków i mając ochotę złapać go za rękę tylko po to, aby przestał się w ten sposób opierać, bo górował nad nią mimo szpilek jeszcze bardziej. Był przystojny i nic dziwnego, że zdawał sobie z tego sprawę, ale Lily, która była absurdalnie skromna i speszona, gdy ktoś zwracał na nią uwagę nim się na to przygotowała, w tym momencie przypominała bardziej bzyczącą w wzburzeniu pszczołę, która prędzej go ukąsi, nic łaskawie usiądzie na ramieniu, podziwiając jego urok.
Poprawiła torebkę na ramieniu, zacisneła palce na rączce i poluzowała apaszkę, czując że od tego szaleństwa jest jej po prostu za gorąco.
- To poważna sprawa. Słyszałeś plotki? - odetchnęła głeboko i ściągnęła usta jak sznurek, ciskając w niego gromy, jakby to była jego wina. Była! Poniekąd.
Lily i ja, która ma niezły ubaw ^^
Vasya nie znała żadnej Ashley, ale gdy tylko Lera zaczęła o niej opowiadać, zrozumiała, dlaczego była psycho. Dziewczyny szukały różnych sposób, aby zbliżyć się do chłopaka, którego lubiło się najbardziej, i nastoletnia Dragunova całkowicie by to zrozumiała, ale czatowanie pod czyimś domem to… trochę za dużo. Vasilisa nigdy się nie narzucała, niespecjalnie też szukała towarzystwa mężczyzn, bo dobrze czuła się w swoim towarzystwie, a jej wolny czas wypełniał trening i lód, owszem, miała swoje pasje. Lubiła czytać, uwielbiała długie spacery i chętnie chodziła po muzeach czy galeriach, ale sport zawsze wygrywał.
OdpowiedzUsuńNie miała problemu wejść w obce towarzystwo, bo była do tego przyzwyczajona. Podczas zawodów nie dało się znać każdego osobiście, więc umiejętność wymiany kilku zdań i uśmiechów była niesamowicie przydatna, bo im szerzej wyginały się usta, tym bardziej fałszywy był ten gest. Środowisko łyżwiarek bywało toksyczne, a rywalizacja wydawała się czymś naturalnym. Vasya dobrze odnajdywała się w tym wszystkim, bo nie wierzyła w przyjaźń w tym sporcie, szczególnie w kategorii solistek. Nie próbowała też być nadmiernie miła, podczas zawodów starała się ignorować inne dziewczyny i dać występ, który skończyłby się podium i złotem. Ostatecznie liczyła się tylko wygrana, nic poza tym.
Nie zmuszała Ivana do wyjścia z loży, raczej delikatnie mu zasugerowała, że nie miałaby nic przeciwko, gdyby zapytał ją o taniec. Ale nie czuła się też głupio, że tańczyła sama, bo akurat to był najmniejszy problem. Lubiła dobrze się bawić podczas takich wyjść, szczególnie że przez ostatnie miesiące odtwarzała w głowie moment kontuzji i zaciskała szczękę, uświadamiając sobie, że po raz pierwszy nie jest w stanie nic zrobić i że upór nic nie da – nie chodziło już o to, jak silna i oddana jest treningom, a o to, by zwolniła. I faktycznie zwolniła, rehabilitując się i wykonując o wiele mniej ćwiczeń, choć wciąż musiała się ograniczać, aby nie narzucać sobie tempa sprzed kontuzji.
Zerknęła w górę, czując konkretne spojrzenie, a widząc, że Ivan opiera się o barierkę i bezczelnie obserwował jej taniec, posłała mu nieco zaczepny uśmiech. Wstał z miejsca, żeby ją zobaczyć i został przyłapany – i to nie tak, że Vasya nie była przyzwyczajona do spojrzeń, wręcz przeciwnie, ale Ivan był w tym wszystkim dość bezczelny, pozwalając jej mieć świadomość, że się gapił, ale gapiąc się, nie zrobił niczego, aby do niej dołączyć.
Odwróciła się więc do niego plecami, ignorując to, że się jej przyglądał. Uniosła jedną rękę, przeczesując palcami włosy, i dała się ponieść muzyce. Tańczyła płynnie, kontrolując każdy mięsień swojego ciała, to dlatego nawet jej najprostszy ruch wyglądał tak lekko. Biodra kołysały się miękko w rytm, materiał spódnicy przesuwał się po nogach przy każdym obrocie, a linia pleców, odsłonięta i smukła, zdawała się aż prosić o spojrzenie czy dotyk, choć w tym wszystkim Vasya była niedostępna; żadnego zaproszenia, żadnego gestu, który można by wziąć za zachętę.
Uśmiechnęła się pod nosem, czując jego obecność tuż za sobą, zbyt blisko, by mogła udawać, że nie jest świadoma tego, że jest za jej plecami. Wolno odwróciła głowę, a potem spojrzała w stronę Ivana przez ramię. Jego głos dotarł do niej bardzo wyraźnie, a ciepły oddech połaskotał skórę.
— A więc jednak zdecydowałeś się opuścić lożę — mruknęła z lekkim, zaczepnym rozbawieniem. — Już zaczynałam myśleć, że twoją ulubioną formą zabawy w klubie jest obserwowanie tańczących dziewczyn.
To nie była odpowiedź, ale nie musiała nic mówić, bo nie odsunęła się, a miękko docisnęła do niego swoje plecy ze świadomością tego, że burzy pewien dystans. Nie była jednak skrępowana ani zawstydzona. Tańczyła tak, jakby wiedziała, że Ivan za nią nadąży; wystarczało jej jego ciepło i wspólny rytm.
UsuńPrzy zmianie tempa odwróciła się gwałtownie w jego stronę, wykonując niemal piruet, a jej włosy zafalowały wokół, zanim rozlały się po plecach. Zatrzymała się tuż przed Ivanem z odrobinę szybszym oddechem i spojrzeniem uniesionym ku jego twarzy, jakby ten obrót był jednocześnie częścią tańca i celowym, bezczelnym przypomnieniem, że miała kontrolę nad całą sytuacją. Miękko oparła dłonie o jego pierś, a kiedy poczuła, że mężczyzna w kolejnym ruchu obejmuje jej talię, posłała mu uśmieszek i odchyliła się do tyłu, jakby jej kręgosłup przez moment przestał podlegać zwykłym ograniczeniom ludzkiego ciała. Łuk, w który wygięły się jej plecy, był szokująco płynny; włosy Vasilisy opadły ku ziemi ciemną falą, szyja napięła się delikatnie, a smukła linia ciała wyglądała tak, jakby zaraz miała pęknąć. Przez tę jedną sekundę sprawiała wrażenie kogoś całkowicie pozbawionego ciężaru.
calineczka💥
Lily była bardzo wyrozumiała, cierpliwa i łagodna dla ludzi, nie raz i nie dwa dostała przez to srogo po głowie i po dupie, ale nigdy nie nauczyła się ani trochę z takich rozczarowujących lekcji. Dawała drugie, trzecie i kolejne nieskończone szanse i jeśli ktoś mówił, że brakuje jej do samej siebie szacunku... to była tylko czyjaś opinia. Ona sama uważała, że ma po prostu dobre serce. A żeby tego było mało, gotowa była zawsze kogoś wysłuchać i służyć wsparciem, nawet jeśli jej dobre rady nie były słyszane, ani nawet chciane, tylko że co z tego? W pracy była zasadnicza i czarno-biała, a poza nią życiowo zawsze bardzo kolorowa i taką siebie lubiła. Nie lubiła za to oszczerstw i dlatego teraz wpatrywała się w Ivana z gniewnie ściągniętymi brwiami.
OdpowiedzUsuńNie była zła na niego i to byłoby dla mężczyzny oczywiste, gdyby ją znał. Nie znał jej, więc mógł jej nie rozumieć, albo nawet zrozumieć ją źle, ale o nic go nie obwiniała, choć wpadła tu jak rozkapryszona sroka gotowa rozwalić i jego i jego miejsce pracy w popłochu. Jej zdaniem oboje wpadli w pułapkę ludzkiego ględzenia i należało szybko zrobić z tym porządek, ale dobrze że Ivan miał siostrę, to może szybko powiąże fakty i przejmie się jak nie sytuacją, to tym jak Lily może ucierpieć. Na razie nie miała na to nawet cienia nadziei, gdy tak nonszalancko nadal nad nią górował.
Złość i determinacja aby działać, odrobinę się zgubiły pod naporem spojrzenia Ivana, gdy zlustrował ją od stóp do głów. Jej pewność siebie w sporej mierze była pozorna, więc gdy zaczął ją sobie oglądać od szpilek w górę, to uniosła brwi, ciekawa czy jakoś skomentuje jej długie nogi, jasny płaszcz i w ogóle kolorowe włosy rozwiane wokół twarzy. Lily uwagi mężczyzn nie umiała przyjmować, ani w formie uznania w spojrzeniu czy otwartych komplementów, peszyło ją to, a biorąc pod uwagi że z Ivanem połączyły ich plotki, to tym bardziej sfera jakiegokolwiek zainteresowania wydawała się niepoprawna.
Nadęła policzki, łapiąc oddech i przygryzła dolną wargę, rozglądając się wokół. Przyjechała od jego biura, którego notabene nie znała, więc oczywiście że tutaj musieli się spotkać. Znów ściągneła brwi i na dodatek zmarszczyła nos, gdy tak dobrze się bawił jej kosztem i jeszcze tego nie wyłapała. A w momencie gdy się zbliżył, a ona nie miała dokąd cofnąć, nie zrobiła nic poza zadarciem podbródka. Lily można było zarzucić naiwność i wiele innych rzeczy, ale nie brak odwagi i gdy się na coś uparła, była nieposkromiona.
-To nie ja rozsiewam plotki... - zaczęła wyjaśniać, kątem oka rejestrując ruch jego ramienia, gdy wyciągnął je obok niej i ostatecznie tylko przywołał windę. A potem wypuściła powietrze, już bez irytacji i lekko opuściła głowę, przestając mu się przyglądać. Był za blisko, był nieskrępowany i wcale nie był szarmancki, bardziej... drapieżny. Zbyt pewny siebie. Zbyt arogancki i swobodny wobec tych pogłosek.
UsuńTak samo jak miała ochotę przyłożyć dłoń do jego torsu i przez wyprost łokcia wskazać mu dystans, na jaki powinien się od niej trzymać, tak samo miała ochotę mu wskazać granice głośno i wyraźnie komentarzem, który na pewno nie przystoi ładnej dziewczynie. Wcisnęła dłonie w kieszenie płaszcza zamiast tego i znów spojrzała na niego z determinacją, a gdy drzwi windy się rozsunęły, po prostu do niej weszła, a szpilki znów zastukały o gres posadzki.
- Porozmawiajmy, dla mnie to ważne - poprosiła w ten nieustępliwy sposób, bez podnoszenia głosu, bez emocji, dając jasno do zrozumienia, że na najbliższe minuty pójdzie za nim, przyklei się i nie da mu spokoju, póki jej nie wysłucha. - Zdecyduj się tylko, czy jesteś teraz dla mnie Ivanem czy panem Voroninem - dodała, zwracając uwagę na jego słowne gierki, budowany dystans, a później rzekomą zażyłość, którymi żonglował. Ona też umiała bawić się w niedopowiedzenia i aluzje, ona też potrafiła brać udział w rozgrywkach, gdzie każde rozdanie kart miało inną wartość. Po prostu tego nie lubiła i nie brała w tym udziału, to nie były jej ulubione rozrywki.
Oparła się plecami o ścianę w windzie i zatrzymała jasne oczy w jego twarzy, oczekując jego decyzji. Mógł być gnojkiem, który ją rozczaruje i sprawi, że wypadnie z tego budynku jeszcze bardziej niespokojna, niż tu przyjechała, ale ostatecznie bardzo wierzyła, że się dogadają.
Lily, może być wściekła 🐿️ i ja, która lubi komedie!
Nie oczekiwała, że do niej dołączy. To, że rzuciła mu tę zaczepkę, nic nie oznaczało, bo ostatecznie to Ivan miał zdecydować, co z tym zrobić. Vasilisa starała się nie zakładać niczego, jeśli chodziło o relacje – dostatecznie kontrolowała tylko siebie i to od siebie wymagała najwięcej, choć z całą pewnością miała swoje standardy.
OdpowiedzUsuńMoże Lera dokładnie wiedziała, że Ivan potrzebował małej zachęty, bo gdy wracała z Gaborem z baru, z drinkiem w rękach, zerknęła w stronę tańczącej pary. Nie dało się tam nie spojrzeć, bo ta dwójka sprawiała, że klub wydawał się mały.
Vasya uśmiechnęła się, gdy Ivan się odezwał, dłońmi sięgając do jej talii. Nie miała nic przeciwko, że dotykał ją podczas tańca – gdyby trzymał ręce przy sobie, raczej trudno by było nazwać to tańcem. Jego palce były jednak niespieszne, ledwo muskały jej skórę, zupełnie jakby się z nią bawił. I właśnie w tym konkretnym momencie Vasilisa zdała sobie sprawę, że nie będzie żałować, że rzuciła w Voronina zaproszeniem, bo nadążał za jej ruchami, odpowiadał jej i dopasowywał się do rytmu, nie przejmując się nikim ani niczym.
Lubiła tańczyć, co bezpośrednio łączyło się z łyżwiarstwem. Jeżdżąc, musiała zadbać nie tylko o technikę czy formę, ale też o pewien artyzm, aby zachwycić sędziów i publiczność. Była też wysportowana, więc kontrola nad własnym ciałem przychodziła jej lekko – umiała więc zrobić wiele figur bez żadnego wysiłku, choć pracowała nad tym niemal codziennie. Rozciąganie, trening za treningiem, bieżnia, próby. Nie próżnowała, nawet jeśli obecnie nie robiła tego tak intensywnie jak wcześniej.
Posłała mu spojrzenie, gdy odgarnął z jej czoła kosmyk włosów, a potem, rozumiejąc, co powinien zrobić, roześmiała się w zainicjowanym przez niego półobrocie. Była przyzwyczajona do takiego tempa; w czasie występów w parach sportowych akrobacje były główną częścią programu, więc poradziła sobie z tym. Dotknęła dłońmi swojej szyi, obojczyków i potrząsnęła głową w rytm, obserwując przez moment neonowe światła, które zawirowały wokół.
Przez chwilę nie myślała o tym, że jest tą Vasilisą Dragunovą, a zwyczajną dwudziestopięciolatką, która wyszła do klubu z przyjaciółmi. Wiedziała jednak, że bez tej presji, bez olimpijskiego wyzwania… bez tego wszystkiego nie byłaby do końca sobą. Nawet jeśli czasami pragnęła rzucić to wszystko w cholerę, to ostatecznie żyła sportem i chciała wygrywać, chciała zrobić jako pierwsza kobieta poczwórnego axela.
Wyprostowała się wolno, a potem posłała Ivanowi spojrzenie, łapiąc oddech. Obserwowała, jak pochylił się do niej i zatrzymał twarz tuż przy jej uchu. Jego oddech znów połaskotał jej skórę.
— A to tylko jedna z wielu moich zalet — odpowiedziała ze śmiechem. Jej oczy delikatnie błyszczały; dobrze się bawiła, tańcząc, i nawet jeśli wzbudzała zainteresowanie innych, ani trochę jej to teraz nie obchodziło. Nie robiła nic złego.
— Ale radzisz sobie całkiem nieźle, Vanya — zwróciła się do niego tak, jak przedstawił się jeszcze przy barze jakiś czas temu, bo Ivan Bez Manier okazał się Ivanem Z Manierami, a ostatecznie Vanyą, który nie był sztywnym facetem, bo umiał tańczyć i nie wstydził się tego robić, skoro tak chętnie pomógł jej wykonać wcześniejszą akrobację.
Nie wiedziała zbyt wiele o Ivanie, oprócz tego, że był starszym bratem Lery. Nie miała pojęcia, gdzie pracował, co robił w życiu, i czy w ogóle miał pracę, czy może żyje za pieniądze swojego ojca – czy miało to jakieś znaczenie? Oczywiście, że nie.
— Żałujesz, że tutaj zszedłeś? — spytała, odwracając głowę tak, aby spojrzeć mu w oczy. Jej dłonie, które ulokowała przy jego klatce piersiowej, uciekły w górę, aż do ramion, a drobne palce musnęły męską szyję. — Ostatecznie to był twój wybór — wytknęła bezlitośnie. — Raczej wątpię, aby jakakolwiek zachęta zmusiła cię do tego, żebyś do mnie dołączył, więc albo patrzenie było niewystarczające, albo uznałeś, że łaskawie przyjmiesz moje zaproszenie.
UsuńZerknęła w stronę loży; Lera i całe towarzystwo bawiło się całkiem nieźle, więc Vasya była pewna, że nikt nie ma jej za złe, że zmusiła Ivana do zejścia z bezpiecznego miejsca i wejścia w tłum tańczących imprezowiczów.
Vasilisa 💃✨
Vasya nie dostrzegła innych spojrzeń, owszem, była pewna, że każdy zerkał w tę stronę, ale nie miała ochoty nawet tego sprawdzać, zbyt zajęta tańcem i śmiechem. Tutaj nie musiała wyglądać idealnie, nie musiała się pilnować, więc łatwiej jej było wejść w rolę zwykłej dziewczyny.
OdpowiedzUsuńJej postawa w trakcie zawodów zależała od kilku rzeczy. Przede wszystkim od tego, gdzie występowała i z kim. Kiedy jeździła solo, przede wszystkim była skupiona i wymagała od siebie konkretnych punktów – i uśmiechała się, przyciągała spojrzenia i realizowała program. Gdy występowała w parze, musiała być świadoma tego, co się dzieje z jej partnerem sportowym. Teraz po prostu się bawiła, korzystając z okazji. I Ivan miał za pewne rację, że gdyby nie wkroczył w odpowiednim momencie, tańczyłaby z kimś innym.
Podczas różnych wyjść bardzo się starała, aby nie być damą w opresji i zazwyczaj jej się to udawało. Tylko że tym razem nie chodziło o żaden poważny event czy bankiet, a o zwykłą imprezę w klubie dla snobów i być może któryś z amantów nie chciałby się od niej odczepić, choć to zdarzało się także podczas oficjalnych przyjęć. Niekiedy wystarczało kilka ostrych słów i pełnych politowania spojrzeń, aby ten ktoś się wycofał, ale czasem nawet i to nie wystarczało. Nie oczekiwała jednak, że Ivan stanie w jej obronie, gdyby do czegoś takiego doszło, choć skoro był bratem Valerii, zapewne czułby się odpowiedzialny za to, żeby impreza nie skończyła się niemiło. Nie miała więc nic przeciwko uwadze, jeśli miała kontrolę. Ostatecznie była dziewczyną, która w domu chodziła w rozciągniętych dresach, oglądała głupie filmy i czytała pod kocem.
— Przedstawiłeś się, dając mi wybór. Teraz jesteś Vanyą, za kilka minut możesz być Ivanem Groźnym, a za godzinę dupkiem — odpowiedziała, uśmiechając się zaczepnie.
Vasya nie powiedziałaby o niczym przyjaciółce, nawet gdyby Ivan był wyjątkowo bezczelny, i to nie dlatego, że obawiała się reakcji Lery, a dlatego, że uważała, że umie poradzić sobie w takiej sytuacji. Do tej pory zresztą Vanya nie zachowywał się jak skończony dupkek, więc nie musiała trzymać gardy zbyt wysoko i odpowiadać mu chamstwem za chamstwo, a małe droczenie się było całkiem zabawne.
Przechyliła delikatnie głowę, gdy jej odpowiedział, a kiedy poczuła, że przyciągnął ją do siebie nieco mocniej, jakby obawiał się, że może się wyswobodzić z jego rąk, uśmiechnęła się słodko. Nie wyrwała się. Przez tę jedną krótką chwilę pozwoliła mu myśleć, że przejął kontrolę nad sytuacją.
— Przykrość? — powtórzyła cicho, jakby naprawdę ją to rozbawiło. — Przeceniasz się.
Posłała mu spojrzenie, które nie pokazywało ani oburzenia, ani niczego, co mogłoby sugerować, że jest obrażona za jego małą prowokację. Gdy się do niej pochylił, aby szepnąć do jej ucha, mimowolnie się zaśmiała i odwróciła nieco głowę, żeby móc spojrzeć Ivanowi w oczy.
— Dobrze, że wiem, jak wykorzystać parkiet… gdybyś nie dołączył, mógłbyś chociaż popatrzeć, choć nie wydajesz się kimś... biernym — szepnęła, będąc wystarczająco blisko, by jej głos zabrzmiał bardziej intymnie, niż powinien, ale w oczach wciąż miała tę samą bezczelną pewność siebie.
Dopiero wtedy odsunęła się minimalnie, żeby przypomnieć mu, że jeśli pozwalała mu się dotykać, to wyłącznie dlatego, że sama tego chciała. Kącik jej ust drgnął lekko.
— I nie martw się — mruknęła jeszcze. — Gdybyś naprawdę zrobił mi przykrość, wiedziałbyś o tym od razu.
Popatrzyła, jak ujął kosmyk jej włosów i owinął wokół palca, jakby nie miał co zrobić z rękoma.
Usuń— Dyuymovochka? — Posłała mu rozbawiony uśmiech, a potem zerknęła w stronę baru. — Chodźmy sprawdzić, czego jeszcze można się tutaj napić.
Ruszyła przodem, nie oglądając się nawet, czy rzeczywiście za nią poszedł, jakby z góry zakładała, że to zrobił. Przecisnęła się przez tłum i zatrzymała się przy barze, opierając się delikatnie o ladę.
— Sześć mocnych shotów — powiedziała bez zawahania do barmana, a potem kątem oka zerknęła w stronę Ivana.
Wyprostowała się powoli i odwróciła ku niemu, opierając się biodrem o bar.
— Zasady są proste — oznajmiła. — Sześć mocnych shotów i sześć pytań. Po każdym pijemy i odpowiadamy. Bez wymijania, bez kłamania, bez tchórzliwego „nie chcę o tym mówić”.
Sięgnęła po pierwszy z podstawionych kieliszków, który postawił barman. Shoty były kolorowe, mocne i zdecydowanie miały za zadanie sprawić, aby w głowie przyjemnie zaszumiało.
— Skoro tak lubisz się gapić i rzucać półsłówkami, to zobaczymy, czy równie dobrze radzisz sobie z byciem szczerym — dodała, wpatrując się w niego z zaczepnym błyskiem w oczach. — Chyba że się boisz, Ivan.
Uniosła kieliszek odrobinę wyżej, jakby właśnie rzucała mu wyzwanie, a nie proponowała zwykłą zabawę przy barze.
Vasilisa🍸🪩
Vasilisa nie miała starszego brata, ale o pięć lat starszą siostrę, którą kochała i z którą rywalizowała. Obie spełniały się w zupełnie innych dziedzinach – Jelena była utalentowaną primabaleriną, która występowała z najlepszymi, a Vasya wybrała dla siebie lód. Kochały się i wspierały, ale nie obyło się bez szpileczek. Gdy były młodsze, uchodziły za nierozłączne. Jelena zawsze stała po jej stronie i choć niekiedy rzucały w siebie złośliwymi komentarzami, to ostatecznie byłyby w stanie skoczyć za sobą w ogień.
OdpowiedzUsuńNie była też dzieckiem, które zostało wyrwane ze swojego otoczenia i wciśnięte w jakieś ramy. To Vasya wybrała łyżwiarstwo i postanowiła narzucić sobie presję. Ojciec zawsze ją wspierał, choć coraz częściej powtarzał, że powinna skończyć jakieś studia, tylko że ona nie wiedziała, co chciałaby studiować, więc zbywała tę sugestię delikatnym uśmiechem. Ostatecznie nie było nic ważniejszego od łyżew. Mama natomiast bywała wymagająca, ale bardzo się starała i zawsze się angażowała, szczególnie we wszystkie projekty i kontrakty. To ona podpowiadała, czy umowa jest w porządku, czy może jakaś marka próbuje nieco przyoszczędzić. Dobry PR to część sukcesu w mediach społecznościowych, powtarzała, a Vasya wiedziała, że to prawda. Była dumą narodową i każdy wspierał jej działania, ale wystarczyłby jeden krzywy ruch, aby straciła w oczach fanów.
To dlatego zazwyczaj bardzo się pilnowała, kontrolując to, co mówiła i do kogo się odzywała. Teraz jednak, będąc w klubie jedną z wielu dziewczyn, miała okazję odpuścić. Poza tym wątpiła w to, aby ktokolwiek rozpoznał w niej tę konkretną łyżwiarkę figurową.
Dla Ivana to był pokaz, a dla niej? Vasya chyba po prostu chciała się dobrze bawić, niezależnie od tego, czy ktokolwiek by do niej podszedł. Nigdy nie potrzebowała drugiej osoby, aby się nie nudzić. Nie miała problemu z tym, żeby iść do kina bez nikogo czy odwiedzić galerię – ceniła w sobie tę umiejętność spędzania czasu sama ze sobą. Wiedziała, że nie każdy to potrafił. Pokaz czy nie – Ivan do niej dołączył i był częścią tego występu, najprawdopodobniej bawiąc się tak samo dobrze jak ona.
Nie miała pojęcia, że przyglądał się jej w ten sposób, ale gdyby to wiedziała, być może wprost zapytałaby, czy podoba mu się to, co widział, zapewne uśmiechając się nieco złośliwe. Nie każdy mężczyzna lubił jej bezpośredniość i nie każdy umiał sobie z tym poradzić, bo Vasya nie próbowała udawać głupiej ani nie uginała się pod kilkoma słodkimi słówkami – to dlatego większość amantów albo dawała sobie spokój, albo uznawała, że jest rozpieszczoną księżniczką. Wbrew pozorom nie była aż tak rozpieszczona, bo ciężko pracowała, aby zdobyć pierwsze złoto i wejść do reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Po prostu miała pewne standardy.
— A co, masz coś do ukrycia? — spytała, posyłając mu krótkie spojrzenie. Nie przypuszczała, że Ivan mógłby stchórzyć i nie pomyliła się, bo wszedł w tę grę, nawet się nie wahając.
UsuńPotarła paznokciem kieliszek, który trzymała, gdy pozwolił jej zacząć. Przez moment milczała, lustrując wzrokiem jego twarz, choć teraz musiała zadzierać głowę, by to robić.
— Powiedz… czy jesteś teraz prawdziwym sobą, czy to ta wersja Ivana, którą pokazujesz każdej koleżance swojej siostry? — Przechyliła delikatnie głowę. — Bo jeśli to drugie, to muszę przyznać, że byłabym nieco zawiedziona. I liczę, że odpowiesz pełnym zdaniem, a nie półsłówkiem — dodała, a kącik jej ust drgnął w zaczepnym uśmiechu.
Vasya wiedziała, że niektórym trudno było odpuścić i pokazać coś prawdziwego, ale Ivan, który wyglądał jak zbir, nie dawał się zaszufladkować w kategorii zły i groźny. Była ciekawa, z czego to wynikało. Czy chodziło o to, że należał do tej konkretnej rodziny i miał dość okazji, aby wyrwać się schematom? Czy może to siedziało gdzieś głębiej? Zawsze zdawało jej się, że umie czytać ludzkie zachowania, ale teraz chyba nie dostrzegła zbyt wiele; klub był tłoczny, światła szalały i czuła przy ustach smak poprzedniego martini. Poza tym chciała usłyszeć konkrety z ust Voronina.
Vasilisa🍸🌟
Oczywiście, że mógł ją rozczarować i nie miałaby mu tego za złe. Z reguły nie każdy potrafił być szczery i chciał zdradzać o sobie wszystkiego – rozumiała to, ale to była tylko pijacka gra, podczas której mieli się dobrze bawić, a Vasya przyszła tutaj przede wszystkim właśnie po to, choć wiedziała, że rano będzie musiała zrobić dłuższy trening i najpewniej znów skończy z liczeniem kalorii zbyt dokładnie, bo odpuszczenie sobie restrykcyjnej diety, żeby napić się alkoholu w klubie, musiało coś kosztować.
OdpowiedzUsuńObserwowała, jak wypija kieliszek, i uśmiechnęła się mimowolnie. Czyli zamierzał w to grać, nie stchórzył. Gdyby jednak się wycofał, poważnie zastanowiłaby się, czy naprawdę jest bratem Lery.
— Czyli dopasowujesz się do konkretnej sytuacji… Hmm, to całkiem normalne, gdyby o tym pomyśleć. Różne sytuacje powodują odpowiednie reakcje i zmuszą do określonego zachowania — skwitowała, bo Vasya nie zawsze była zaczepną Vasyą. Czasem była po prostu dwudziestopięcioletnią dziewczyną, która lubiła czytać i jeść gorzką czekoladę, a niekiedy stawała się łyżwiarką, dla której liczyło się tylko i wyłącznie złoto.
Wciąż bawiło ją to, że mówił do niej w ten sposób, ale nie komentowała tego. Nie było to ani obraźliwe, ani nie sprawiało, że się irytowała, zresztą pełnej wersji jej imienia najczęściej używała albo jej matka, albo trener.
— Filozoficzną dysputę zaczynam dopiero po jakimś trzecim spotkaniu — odparła, uśmiechając się zaczepnie. — Ale jeśli weźmiemy pod uwagę dwoistość natury ludzkiej, to zapewne doszlibyśmy do wniosku, że zawsze dostosowujemy się do osoby, z którą rozmawiamy.
Zmarszczyła lekko swój nos. Lubiła czasem rozmawiać o dziwnych rzeczach i raczej nie unikała filozoficznych wywodów. Jeśli chodziło o szufladkowanie, to Vasya podchodziła do tego trochę luźno. Nie oczekiwała od innych właściwie niczego, bo ostatecznie nie potrzebowała konkretnych rzeczy. Wsparcie było ważne, owszem, ale te dostawała od rodziny – nie szukała więc kogoś, kto będzie miał dla niej miłe słowo. Po prostu robiła swoje.
Kiedy zadał jej pytanie, parsknęła cicho, bo było takie samo. Schwyciła mocniej kieliszek, wypiła jego zawartość i przesunęła po dolnej wardze językiem, zlizując słodkawy posmak. Przez chwilę dotykała palcami swoich ust, zastanawiając się, co powiedzieć, a potem zawinęła kosmyk włosów za ucho i wzięła głębszy oddech.
— Nie wiem — odpowiedziała szczerze. — Chciałabym powiedzieć, że zawsze taka jestem, ale to nieprawda. Jasne, jestem pewna siebie, niekiedy nawet bezczelna, lubię uwagę i nie mam nic przeciwko temu, żeby tańczyć samotnie wśród innych, ale myślę, że nie jestem tylko tym… to wszystko zależy od tego, z kim spędzam czas i gdzie jestem.
Potarła pusty kieliszek paznokciem.
— Zawiedziony? — spytała, uśmiechając się zaczepnie. Przechyliła lekko głowę i wskazała ruchem w stronę kolejnego kieliszka. — Więc, Ivanie O Wielu Twarzach, moja kolej. Opowiedz mi o twojej najbardziej żenującej randce, ale takiej, że naprawdę uznam, że albo to coś z tobą jest nie tak, albo z tamtą dziewczyną.
Vasya raczej nie randkowała, przynajmniej nigdy otwarcie, bo nie miała czasu, aby widywać się z kimś ot tak. Jeśli już, wymieniała się kilkoma wiadomościami, ale zazwyczaj takie relacje kończyły się szybciej, niż się zaczęły, bo Vasilisa albo przekładała spotkania, albo je odwoływała, co nie każdy był w stanie zaakceptować i doskonale to rozumiała. Nie czuła jednak, że coś ją omija i że przez to wszystko nie jest w stanie wykorzystać każdej okazji – po prostu robiła swoje, nie przejmując się tym, że w oczach wielu osób jest, jak powtarzała Lera, królową lodu.
UsuńPodsunęła Ivanowi kolejny kieliszek, patrząc w jego stronę wyzywająco. Chciała usłyszeć, co miał do powiedzenia i miała nadzieję, że naprawdę powie coś, co albo wywoła w niej salę niekontrolowanego śmiechu, albo zwyczajne obrzydzenie lub odruch wymiotny. Czasem opowiadały sobie takie historie z Lerą i Vasyę zawsze bolał brzuch, gdy przyjaciółka mówiła o swoich randkach, najczęściej gestykulując albo udając chłopaków, z którymi się spotykała, żeby jeszcze bardziej oddać to, co się tam działo.
Vasilisa 🍹🪩
Podejrzewała, że właśnie tego się spodziewał, bo nie próbowała nikogo udawać ani teraz, ani wtedy, gdy dopiero jej się przedstawiał. Nie lubiła grać ani udawać, że jest ponad tym wszystkim; czasem, owszem, była, a niekiedy średnio dawała sobie z tym radę, ale tak wyglądało życie. Nigdy nie było tylko i wyłącznie kolorowo, a przez ostatnie miesiące Vasilisa po prostu miała zbyt wiele czasu, aby myśleć; myśleć o sobie, swojej karierze, treningach, marce. Teraz nie chciała tego robić ani zaczynać filozoficznych wywodów, bo nie po tutaj była.
OdpowiedzUsuńNajbardziej szczera mogła być ze swoją siostrą i trenerem, co było raczej normalne. Jelena zawsze wiedziała, co powiedzieć i ją wspierała, nawet jeśli czasem mówiła coś dosadnie, bo tam, gdzie Vasya zaczynała się nieco łamać, tam starsza siostra wkraczała bez żadnego uprzedzenia, ostatecznie sprawiając, że Vasilisa zaciskała zęby. Zawsze była ambitna, zawsze chciała czegoś więcej i nie chodziło w tym wszystkim o poddanie się, a o to, co działo się w głowie kogoś, kto przez kontuzję stracił możliwość regularnego trenowania – Vasya tęskniła za lodem, za zmęczeniem i bólem. Chciała wrócić do swojej rutyny i przestać tak dużo myśleć.
— Zapewne będzie ich więcej — odpowiedziała, gdy zapytał o kolejne przezwisko, a potem posłała mu wyczekujące spojrzenie.
Nie musiał mówić o faktycznie najgorszej randce, jeśli nie chciał. Vasya i tak nie miała jak tego sprawdzić, a poza tym to była tylko niewinna gra, w której chodziło o to, żeby się poznać i nieco pośmiać. Nie wątpiła jednak w to, że Ivan miał za sobą kilka randek – gdyby zaprzeczył, z całą pewnością wytknęłaby mu kłamstwo. Skoro był bratem Valerii, oprócz wyglądu, miał też pieniądze i status, a to przyciągało kobiety. Vasya o tym wiedziała, obserwując, jak dziewczyny chętniej dawały się rozśmieszać mężczyznom, dla których problemem nie było to, aby kupić kwiaty czy jakiś prezent. Dla niej raczej nie liczyły się tak bardzo materialne rzeczy, bo jeśli coś chciała, to była w stanie to zdobyć ot tak – zarabiała dość sporo, wygrywała złoto, brała udział w kampaniach i rozwijała markę osobistą, więc nie potrzebowała nikogo, kto spełniałby jej małe lub większe marzenia. To, oczywiście, nie znaczyło, że nie miała swoich standardów.
— Och! — Skrzywiła się ze śmiechem, zasłaniając sobie usta, gdy Ivan zaczął opowiadać o randce. — I co? Nauczyłeś się wtedy, że warto nosić ze sobą zapasową parę butów?
To nie brzmiało ani trochę dobrze, ale było zabawne i Vasya mogła sobie wyobrazić całą tę scenę. Biedna dziewczyna, biedny Ivan, choć gdyby to się nie wydarzyło, nie miałby teraz, co opowiadać.
Lera uważała Vasyę za królową lodu, bo Vasilisa wydawała się niedostępna. Zawsze zajęta, zawsze skupiona, zawsze dążąca do czegoś i zdobywająca wszystko, czego chciała. Była w tym wszystkim nieco zdystansowana, jakby odpychała od siebie każdego, kto mógłby rozproszyć jej skupienie. Valeria w jakiś sposób to zrozumiała, bo gdyby nie te wyrzeczenia, Dragunova zapewne nie miałaby złota i nie nazywano by jej dumą narodową. Czasem jednak Lerze brakowało po prostu przyjaciółki, takiej, która będzie w stanie być zawsze obok.
Vasya przesunęła palcem po brzegu kieliszka i uśmiechnęła się lekko, zastanawiając się nad odpowiedzią.
Usuń— Tydzień bez konsekwencji? — powtórzyła z cieniem rozbawienia, a zaraz potem wypiła shota, cmokając lekko ustami, czując, jak alkohol rozlewa się po jej języku. — Hmm, pierwsze, co bym zrobiła, to zamówiłabym całe menu z McDonald’s i zjadła wszystko. Wiem, to dziwne, ale nie mam wielkich marzeń, wydaje mi się też, że jestem zbytnią pracoholiczką, żeby bawić się beztrosko przez cały tydzień.
Zaśmiała się cicho, marszcząc przy tym nos.
— Powiedz… co chciałbyś osiągnąć? Oboje wiemy, że twoja rodzina ma pieniądze i władzę, ale co ty chcesz osiągnąć? — spytała, wręczając mu kieliszek. Była ciekawa, bo zazwyczaj to, co było w rodzinie, to pozostawało w rodzinie i rzadko ktoś wybierał inną drogę.
Vasilisa Dragunova ⛸️🍸
— Czyli i tak wyciągnęłaś z tego jakąś lekcję. — Parsknęła cicho, wyobrażając sobie całą tę sytuację.
OdpowiedzUsuńVasya nigdy nie piła zbyt dużo, a jeśli już, to właśnie podczas luźnych wyjść, kiedy wiedziała, że może sobie nieco pofolgować, choć i to było później okupione cięższym treningiem, bo ostatecznie wszystko, co robiła poza lodowiskiem, i tak sprowadzało się do jazdy. Nie mogła więc bezkarnie popijać dirty martini ani chwytać shotów. Wiedziała, że będzie musiała to wypocić.
Nie miała wielkich marzeń czy pragnień, które wychodziły poza lodowisko. Nigdy też nie chciała zrobić czegoś zakazanego. Była zdyscyplinowana i dążyła do wyznaczonych celów, bo to była jej decyzja. Gdyby jednak mogła robić wszystko bez konsekwencji, po prostu zjadłaby to, co było niezdrowe i tłuste, a potem po prostu nie przejmowałaby się ani kaloriami, ani treningiem. Vasya lubiła jednak być w formie; uwielbiała, gdy jej ciało wyglądało w konkretny sposób i poświęciła wiele, żeby umieć zrobić to, co wydawało się niemożliwe. Była zwinna, elastyczna i umiała odrzucić strach przed nieznanym – to dlatego tak dobrze radziła sobie w trudniejszych elementach i akrobacjach.
— Nie wiem, ale pieniądze i władza zapewne w którymś momencie bywają nudne, tym bardziej jeśli jest się jedynie dzieckiem rodziców, którzy coś osiągnęli — odparła całkiem gładko. Jej ojciec był cenionym chirurgiem, a matka byłą lekkoatletką, więc Vasya wiedziała coś o życiu w cieniu bliskich, którzy osiągnęli sukces. Ostatecznie jej też się udało coś osiągnąć, bo zdobywała złoto, była łyżwiarką figurową, o której słyszał każdy, kto choć trochę interesował się osiągnięciami swojego kraju w sporcie. I była z tego zadowolona, choć to nie oznaczało, że było to wystarczające.
Oparła policzek o otwartą dłoń, przyglądając się Ivanowi.
— Mhm, więc oby tak się stało — skwitowała. — Za budowanie własnego imperium! — zawołała, upijając łyk wody.
Rozumiała jego potrzebę zbudowania czegoś własnoręcznie, bo to świadczyło jedynie o jego charakterze. Mógł po prostu siedzieć i czekać, aż ojciec wszystkim się zajmie, nie robiąc nic poza byciem synem, ale Ivan najwyraźniej chciał czegoś więcej, a Vasilisa doskonale wiedziała, jak to bywało z ambicją. Czasem była motywacją, a innym razem demonem, który próbował zatruć umysł, w takim przypadku najważniejsze było, aby mieć przy sobie takie osoby, które będą w stanie zatrzymać to samonakręcające się koło.
Złapała za kieliszek, który jej wręczył, i delikatnie pochyliła głowę, a potem zastanowiła się krótko i roześmiała się mimowolnie.
— Obecnie? Nie wstydzę się niczego, ale, żeby nie zostawić cię bez niczego, to… hmm, to było dawno temu — zaczęła, wodząc palcem po szkle i wypiła shota. — Nie wiem, jakim cudem, ale zapomniałam zabrać bieliznę do plecaka, gdy się pakowałam na trening. Wzięłam prysznic i… dopiero wtedy to do mnie dotarło, więc co zrobiłam? Jak gdyby nigdy nic ubrałam legginsy, w których przyszłam, i poszłam do domu tak szybko, że prawie przebiegłam całą trasę. I wiesz co? Wtedy zrobiono mi zdjęcie, zachwalając moją formę. Lera się wtedy śmiała, że częściej powinnam chodzić bez majtek.
Parsknęła głośnym śmiechem, bo bardzo ją to bawiło, choć wtedy była niemal przerażona, obawiając się skandalu, tylko że kto niby śmiałby zasugerować, że nie miała bielizny? Zaliczyła kilka takich wpadek, co, oczywiście, dobrze ukrywała, nigdy nie zdradzając się z jakimś dyskomfortem, a jej mała, zazwyczaj porcelanowa twarz bardzo jej w tym pomagała, bo jeśli Vasya chciała coś ukryć, to potrafiła to zrobić.
Usuń— Od tamtej pory zawsze sprawdzam plecak dwa razy — dodała, ocierając kącik oka z łez. Uśmiechnęła się szeroko do Ivana, wciąż rozbawiona, a potem przechyliła lekko głowę. — Więc… jaką najdziwniejszą rzecz zrobiłeś, będąc pijany?
Podsunęła mu kieliszek, wpatrując się w Ivana z oczekiwaniem. Jej oczy delikatnie błyszczały, a twarz zrobiła się lekko zarumieniona od wypitego alkoholu; nie była jednak pijana ani nie czuła, że przesadziła. Znów oparła policzek o otwartą dłoń, bawiąc się kilkoma kosmykami swoich włosów przy uchu; robiła to mimowolnie, nie odrywając spojrzenia od Voronina.
Vasilisa Dragunova ⛸️🍸
Lily miała do stracenia zbyt wiele, aby odwrócić się tyłem do tych plotek, jakie powstały na ich temat. Nie miała wpływów w firmie, w której pracowała, nie miała też znajomości z wpływami tam, albo gdzie indziej, gdzie mogłaby się przenieść. Była córką biednego ojca, który samodzielnie wychowywał ją i brata, a choć starszy Taylor był już na dzień dzisiejszy znanym i dobrze opłacanym hokeistą, to na nieszczęście Lily - ten sport jej nie kręcił i nie chciała rozwijać swojej ścieżki zawodowej w tym obszarze. Była wrażliwa i miała miękkie serce, ale była też dzielna i swoje problemy rozwiązywała samodzielnie, nie szła więc do skargę do starszego brata, ani tym bardziej wiecznie zmartwionego nią taty, tylko patrzyła w chłodne oblicze Ivana, traktując temat poważnie, ale bez histerii. Przejmowała się, to oczywiste, ale też zamierzała to wyprostować z klasą i na spokojnie, bez udziwnień i szamotania. Chciała jeszcze jakiś czas pracować w firmie, w jakiej teraz byla i musiała zabezpieczyć swoje miejsce, bo nie miała żadnej karty przetargowej.
OdpowiedzUsuńZacisnęła usta i nadęła policzki, już chcąc wybuchnąć, już chcąc poddać się rosnącej irytacji na jego zdawkowe komentarze. Naprawdę nie miał pojęcia z kim rozmawia, ale to nic, to nie było najważniejsze. Jeśli sądził, że to sama Lily ożywiła biuro, wnosząc plotki na własny temat, to chyba sam miał jakieś braki w życiu towarzyskim, do diaska i potrzebował rozrywki. Ugryzła się w język, bo potrzebowała jego pomocy i nie powinni się kłócić, ale miała ochotę pacnąć go po czole, albo w ramię i wywrócić oczami. Ona sama nie była zdenerwowana, była trochę bardziej wystraszona.
- Lily, mów mi po prostu Lily, Ivan -uśmiechnęła się lekko, kącikiem ust, bez wysiłku i naturalnie. Była pogodna i miękka, ale nawet jeśli wybaczała za wiele i dawała zbyt wiele szans, miała swoje granice i nie pozwalała nadepnąć sobie na odcisk. Jeśli było coś, co wywoływało w niej reakcję gwałtowną jak erupcja wulkaniczna to zawiść i złoczynienie z premedytacją. Plotki takie były, paskudne, trujące i zbyt przenikliwe.
Patrzyła na mężczyznę, pozwalając mu studiować samą siebie. Nie była pewna, czego szuka, tak jej się przypatrując, ale to chyba też nie było najistotniejsze... Może ją oceniał, może w myślach krytykował, może ważył czy jej towarzystwo jest mu na rekę. Ona nigdy nie umiała zrozumieć takich kalkulacji, szła do ludzi z otwartą głową i ręką i jeśli się sparzyła, to podnosiła się z kolan i uparcie szła dalej w tym samym kierunku. Bardzo wierzył w ludzi, może za bardzo i nie potrafiła ocenić ani charakteru, ani tym bardziej tego, czy ktoś jej dobrze życzy. Zakładała, że tak - zawsze. I żadna lekcja nie nauczyła jej się cofać.
- Czy... - zaczęła, a w tej chwili windą zatrząsało. Złapała odruchowo za poręcz przykutą do ściany i spojrzała najpierw na drzwi, później na panel, czując jak oddech jej przyspiesza. A później na Ivana, z zdumieniem i pewnym lękiem, gdy dał upust frustracji. Nie spodziewała się krzyku i uderzenia w drzwi, choć to pasowało do łyso ogolonej głowy bardziej, niż elegancki garnitur.
UsuńZagryzła wargę, jakby to ona teraz kalkulowała, czy chce obok niego usiąść, gdy rozłożył płaszcz. Nigdy jednak łatwo nie odpuszczała sobie ludzi, więc teraz też poprawiła ubranie, przytrzymała jasny materiał przy kolanie i zajęła miejsce obok, opierając plecy o chłodną, metalową ścianę kabiny windy. Czuła przy ramieniu ramię Ivana, więc spojrzała w bok w jego stronę i chwilę studiowała jego profil, linię szczęki, nos, czoło i kościsty wysoki policzek. Miała wrażenie, że nawet jesli pozostaje spokojny, czai sie w nim jakiś głód i jakaś niecierpliwość.
- Nie stać mnie na te plotki, na to aby moja pozycja w firmie została nadszarpnięta- powiedziała wprost. - Potrzebuję twojej pomocy, żebyśmy to wyprostowali, bo poczekanie aż wszystko ucichnie zajmie za długo, mam w przyszłym tygodniu rozmowę oceniająca moją pracę z strategia na kolejny rok - wyjaśniła, zaczesując luźne krótsze kosmyki za ucho, aby nic jej nie rozpraszało, łaskotało, a ona mogła poświęcić pełna uwagę mężczyźnie. - Nie mów, że takie gadanie jest ci na rekę, bo w to nie uwierzę - poprosiła jeszcze. Może i wglądała słodko i naiwnie, ale nie była głupia i nie miała zamiaru pozwolić, aby ktoś ja bagatelizował.
Lilka
Martwienie się o kalorie było wpisane w jej życie, podobnie jak trening czy ciągłe kontrolowanie własnego zdrowia – musiała być najlepszą wersją siebie, żeby móc rywalizować z innymi, często młodszymi lub bardziej doświadczonymi łyżwiarkami. Vasya była jednak znana z tego, że lubiła przekraczać granice i najczęściej robiła to z całą swoją świadomością, wiedząc przy tym, że powinna spodziewać się konsekwencji.
OdpowiedzUsuńGdyby się nad tym zastanowić, każdy człowiek miał w sobie dwa wilki i nie dało się z tym nic zrobić. Jej także wydawało się, że jest dość empatyczna, ale z reguły nie dla samej siebie, bo lodowisko nie wybaczało błędów. Umiała jednak być dobrą przyjaciółką i nie miała problemu z pomaganiem innym. Niekiedy jednak bywała dość złośliwa i wymagająca, kusiła los i lubiła prowadzić grę, obserwując, jak wszystko potrafiło się zmienić – uwielbiała kontrolę, ale jeszcze bardziej fascynował ją moment, w którym tę kontrolę traciła. Nie było nic bardziej odurzającego niż to.
— Lera zawsze wie, co powiedzieć — stwierdziła, uśmiechając się lekko. Dlatego Vasya tak bardzo lubiła Valerię; nie było żadnych tematów tabu ani wymuszonej elegancji, a Dragunova słyszała naprawdę wiele zwariowanych historii, żeby uznać przyjaciółkę za szaloną. Czasem Vasilisa czuła, że jej matkuje, ale nie robiła tego złośliwie ani przesadnie, po prostu się martwiła.
Nie musiała się wstydzić, bo dorastała w warunkach, o których większość dzieciaków mogłaby pomarzyć. Wydawać by się mogło, że była rozpieszczona, ale matka dbała o to, aby tak się nie stało – samodzielnie sprzątała pokój i pomagała przy gotowaniu, a gdy chciała więcej pieniędzy, musiała je zarobić, odkurzając czy robiąc zakupy. Nie były to wielkie rzeczy, ale nauczyły Vasyę tego, że powinno się dbać o wszystko wokół siebie. Inaczej było ze sprzętem, który potrzebowała do jazdy – ojciec kupował jej to, co najlepsze, inwestując w jej pasję.
Nie łączyła Ivana z Lerą w sposób, o którym myślał Voronin, bo to, co robił jako Vanya, było oceną tylko jego zachowania, a nie Valerii. Do tej pory Ivan nie zrobił niczego, co mogłoby sprawić, że powiedziałaby przyjaciółce, że jej brat jest dziwny – nie był.
— Uroczo — stwierdziła, słysząc jego historię. — Ale to było Halloween, w Halloween dzieją się czasem dziwne rzeczy.
Wzruszyła lekko ramieniem, rozumiejąc, że imprezowanie mogło zmienić się w jazdę wózkiem sklepowym po Manhattanie. Vasya, jako dziecko, nie do końca rozumiała ideę Halloween; dopiero przeprowadziła się do obcego kraju, wszystko było nowe i musiała się przekonać do chodzenia od domu do domu, aby dostać trochę cukierków. Potem polubiła Halloween i każdego roku wymyślała swój kostium, ostatnim razem przebrała się za żeńską wersję To. I zdecydowanie tego pożałowała, bo ruda peruka strasznie pyliła, więc musiała się szorować jeszcze tydzień po Halloween.
Wychwyciła jego ruch, gdy odgarnął kosmyk jej włosów palcem, pokonując miękko ten dystans. Spojrzała mu w oczy, kiedy zabierał rękę, a słysząc jego pytanie, wypuściła z ust ciężkawy oddech. Spuściła nieco głowę z jękiem.
— To tak trudne pytanie! — zawołała z udawanym oburzeniem, łapiąc za kieliszek. Westchnęła, przesuwając wzrokiem po twarzy Ivana, jakby próbowała wymyślić coś poza łyżwami i mistrzostwami. Czy to naprawdę było tak ciężkie?
— Naprawdę szczęśliwa? — powtórzyła, opierając krawędź kieliszka o swoją dolną wargę, a potem wypiła jego zwartość, przełykając. — To chyba było po mojej kontuzji, średnio się czułam, chciałam zamknąć się w domu i nikogo nie widzieć… a wtedy pojawiła się u mnie moja mama z barszczem, pielmieniami i blinami ze śmietaną.
UsuńUśmiechnęła się lekko, ostawiając szło, i wzruszyła lekko ramieniem. Ivan mógł ją teraz wyśmiać albo uznać, że jest niepoważna, ale mówiła prawdę. W tamtym momencie, gdzieś pomiędzy złością i niemocą, poczuła się szczęśliwa, poczuła się… akceptowana. Długo nie potrafiła poradzić sobie z myślą, że jej ciało zawiodło, że poddało się wtedy, gdy Vasya liczyła, że osiągną szczyt; równie długo musiała przekonywać samą siebie, że dłuższa przerwa niczego nie będzie w stanie jej zabrać.
— Jak widać, kobiety do szczęścia potrzebują jedynie dobrego jedzenia — rzuciła żartobliwie. — Więc… dlaczego jesteś łysy? To twój image niebezpiecznego chłopca i zbira, czy… po prostu wolisz praktyczną fryzurę? — spytała, zasłaniając swoje wykrzywione w szerokim uśmiechu usta palcami.
Vasilisa Dragunova👨🏻🦲👀