RELACJE
Amélie Blackwell
Matka // 21.01.1969, Paryż, FrancjaUosobienie elegancji, stylu i gracji. Delikatna, kobieca i subtelna.
Edgar Blackwell
Ojciec // 03.09.1965, Nowy JorkPrezes i założyciel Maison Noire Group. Pracoholik.
ELSA BLACKWELL
Siostra // 02.09.2000-12.01.2020Delikatna, krucha istota, która umarła z miłości.
JOSETTE BLACKWELL
Cześć, na zdjęciach Amanda Seyfried, cytat w tytule pochodzi z piosenki Apocalypse, cytat w karcie to Richelle Mead. Za wygląd karty dziękuję Ayliri. ♥ Kontakt: poethic.love@gmail.com
urodzona 12.03.1998 roku w Nowym Jorku // dyrektor kreatywna w Maison Noire Group // zaburzenie dysocjacyjne tożsamości, osobowość mnoga — niestwierdzona i nieleczona // rezydencja na Upper East Side dzielona z rodzicami // apartament w SoHo // Porsche 911 Turbo S
–––
Serce kobiety jest niezgłębioną tajemnicą
Jej makijaż jest zawsze nieskazitelny i delikatny, a włosy ułożone tak, jakby nawet wiatr musiał wcześniej uzyskać zgodę na ich poruszenie. Urodziła się w świecie błysku fleszy, drogich perfum i nazwisk otwierających drzwi szybciej niż niejeden klucz. Córka modelki, która przez lata była twarzą wielu modowych magazynów i biznesmena, który zbudował swoje imperium ciężką pracą i wytrwałością od samych fundamentów. Ludzie, spoglądając na nią z daleka, widzieli szczęście, bogactwo i obraz idealnej rodziny. Rzeczywiście tak było, przynajmniej do momentu wypadku jej siostry, który tak naprawdę był samobójstwem, ale ten fakt nigdy nie wyszedł poza mury ich domu. Wtedy Josette czuła, że cała piękna fasada pękła, a pozostały tylko ból i rozpacz, w których zatraciła się cała rodzina. Jej matkę całkowicie pochłonęła depresja i czerwone, aromatyczne wino, w którym każdego dnia szukała ukojenia. Jej ojciec jeszcze bardziej zatracił się w pracy, która stała się całym jego światem. A ona? Cały ból, który w sobie nosiła, schowała głęboko na dnie serca i zrobiła wszystko, co mogła, by nigdy nie wydostał się na powierzchnię. Poszła w ślady ojca, pracując u jego boku i pozwalając, by praca pochłonęła cały jej czas. Projektuje kampanie, kreuje trendy, sprzedaje ludziom marzenia zapakowane w estetyczne pudełka. Potrafi godzinami siedzieć nad jednym projektem, poprawiając detale niewidoczne dla nikogo poza nią. Pracuje za dwóch, śpi za pół człowieka. Perfekcja jest jedyną rzeczą, która utrzymuje ją w całości.
Jest spokojna, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Piękna, inteligentna i poukładana. Nosi eleganckie garnitury w kolorze kości słoniowej, czarne jedwabne koszule i biżuterię tak subtelną, że ledwie muska jej bladą skórę. Uśmiecha się oszczędnie, jakby każda emocja była walutą, której nie zamierza wydawać bez potrzeby. Trzyma ludzi na dystans, kierując się rozsądkiem i chłodną kalkulacją, a nie sercem, któremu nie pozwoli dochodzić do głosu. Jest uprzejma, ale niedostępna. Obecna, lecz nieuchwytna. Przypomina zamknięte drzwi w pięknym domu. Nikt jednak nie wie, że za nimi ktoś nieustannie wali pięściami w ściany. Nocą, gdy Josette zasypia, czasami pojawia się ta druga. Yvette przychodzi wraz z pierwszym cieniem wieczoru, jak kochanka, której nigdy nie zaproszono, a która mimo to zna drogę do środka. Jest Francuzką z krwi i kości. Namiętną, szaloną i kapryśną. Mówi uwodzicielskim głosem z miękkim akcentem, śmieje się głośno, patrzy ludziom prosto w oczy i nigdy nie odwraca wzroku jako pierwsza. Kocha czerwone usta, wysokie obcasy, wyzywające stroje, ekstrawagancką biżuterię i mężczyzn. Lubi patrzeć, jak ci tracą dla niej głowę i zmysły. Uwielbia świadomość, że potrafi jednym spojrzeniem zburzyć czyjś spokój. Mężczyźni zakochują się w niej zbyt łatwo. Ona zaś ich porzuca, zostawiając za sobą zgliszcza. Wie jedno, miłość jest najokrutniejszą bronią, jaką wymyślił świat. Yvette postanowiła nauczyć się nią władać. W mieszkaniu przechowuje kolekcję fantazyjnych sztyletów. Długich, smukłych, ozdobionych francuskimi ornamentami i srebrnymi rękojeściami. Czasami, gdy wiatr uniesie jej sukienkę pod czerwoną podwiązką uda miga srebrne ostrze. A może to tylko wyobraźnia daje Ci w kość?
Tam, gdzie Josette buduje, Yvette niszczy. Tam, gdzie jedna starannie zszywa pęknięcia, druga wkłada w nie palce i rozrywa je jeszcze szerzej. Yvette jest zachłanna na uwagę. Na pożądanie. Na władzę. Wchodzi do pomieszczenia i natychmiast staje się jego centrum, ściągając na siebie wygłodniałe spojrzenia. Zostawia po sobie rozbite małżeństwa, niespełnione obietnice i mężczyzn, którzy jeszcze długo nie potrafią zrozumieć, dlaczego oddali jej wszystko za kilka spojrzeń i jeden uśmiech. Przynosi innym szaleństwo, bezsenne noce i obsesje. Josette potrzebuje kontroli, by nie oszaleć. Yvette potrzebuje chaosu, by czuć, że żyje. Jedna tworzy imperia, druga podpala je dla widoku płomieni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz