Nolan Dartell nie urodził się potworem, wręcz przeciwnie, kiedyś był człowiekiem o miękkim sercu, z delikatnym poczuciem humoru i zaskakującą empatią, której nikt nie spodziewał się po przyszłej gwieździe reżyserii. On i jego brat bliźniak, Elias, pochodzili z rodziny tak biednej, że kino oglądali tylko wtedy, gdy ktoś przypadkiem zostawił otwarte drzwi do starego, zapomnianego kina na końcu ich ulicy. Siedzieli wtedy w ostatnim rzędzie, skuleni, żeby nikt ich nie zauważył, i obiecywali sobie, że pewnego dnia ich nazwiska też pojawią się na ekranie.
I doszli do tego. Bez znajomości. Bez pomocy. Bez bogatych rodziców czy słynnej hollywoodzkiej protekcji.
Tylko oni dwaj - zdeterminowani, głodni, napędzani tym samym marzeniem i tą samą biedą, która uczyła ich jednego: jeśli nie jesteś najlepszy, nikt nigdy cię nie zauważy.
Elias został producentem. Charyzmatycznym, rozmownym, naturalnie urodzonym liderem. Nolan był jego cieniem, cichym perfekcjonistą, który potrafił poprawiać jedną scenę trzydzieści razy, aż w końcu była taka, jak trzeba. Elias zawsze żartował, że Nolan nie ma w sobie ani jednego luźnego atomu, ale to był komplement. To właśnie Nolan dopracowywał ich projekty do granic obsesji.
Razem stworzyli duet idealny: Elias - wizjoner od ludzi, Nolan - wizjoner od detali. Ich filmy zaczęły zdobywać nagrody. Najpierw mniejsze, potem większe, aż w końcu kilka Oscarów. Stali tam obok siebie na scenie, oszołomieni faktem, że dwójka chłopaków z biednego osiedla stoi teraz na czerwonym dywanie w świetle fleszy, trzymając w dłoniach statuetki, o których nawet nie marzyli na głos.
A potem Elias zginął. Rok temu. Nagle. Bez sensu.
I było coś jeszcze, coś, o czym Nolan nie mówi nigdy i nikomu.
Ich ostatni wspólny film, ten najważniejszy, najbardziej dopracowany, najbardziej osobisty, również zgarnął Oscara, ale Elias nie zdążył już po niego wejść na scenę. Mieli odebrać go razem. Mieli świętować razem. Mieli zamknąć tę drogę w sposób, o którym marzyli, gdy siedzieli w tym ukrytym kinie na końcu ulicy.
Zamiast tego Nolan stał tam sam, ze statuetką, która powinna być trzymana przez dwie dłonie, nie jedną.
I wtedy coś w nim pękło tak głośno, że słyszała to cała branża.
Perfekcjonizm, którego wcześniej używał jak narzędzia, stał się jego zbroją. Zaczął kontrolować wszystko z chorobliwą precyzją, jakby bał się, że jeśli pozwoli choć jednemu szczegółowi wymknąć się spod ręki, cały świat rozpadnie się tak samo jak on.
Stał się surowszy, zimniejszy, trudniejszy do zniesienia, a jego perfekcjonizm przybrał formę, która potrafiła wykończyć psychicznie nawet najbardziej doświadczonego aktora.
I tak powstała ta wersja Nolana Dartella, którą Hollywood zna dzisiaj: brutalnie szczera, bezwzględna, zamknięta w sobie. Nie dlatego, że zawsze taki był, ale dlatego, że człowiek, który przez całe życie trzymał go na powierzchni, zniknął, a Nolan nie zamierza wrócić do dna, z którego obaj kiedyś wyszli.
[Jet tu tyle emocji, aż mi serduszko drży w środku. Piękna i taka życiowa historia, chociaż trudna. To co go potłukło, jednocześnie dało mu materiał na zbroję, którą teraz nosi, ale... matko, jaki to koszt :(
OdpowiedzUsuńNolan ma nie tylko smutną historie, ale taki ciężar, z którym niewielu potrafi iść dalej. Tym bardziej mocno podziwiam, że nie wpadł w żadne bagno, a jedynie kruszeje wszystko wokół niego. Bardzo głęboka i bolesna historia i chyba dzięki temu, Twój bohater jest taki silny!
Pięknych wątków i kogoś, kto ogrzeje mu zziębnięte serce!]
Emma/Lily
( „Perfekcjonizm, którego wcześniej używał jak narzędzia, stał się jego zbroją – wraz z Eve znamy to doskonale. Jak najbardziej zgadzam się ze słowami Sol. To piękna i życiowa historia, choć mimo wszystko ciężko mi nawet wyobrazić sobie, co on musi czuć. Życzymy dużo wciągających opowieści i tej osoby obok, która ociepli lód, jaki w sobie nosi. Swoją drogą, Ian to strzał w dziesiątkę! <3 W razie chęci oczywiście serdecznie zapraszam.)
OdpowiedzUsuńEve
[Cześć! Widzę, że filmowo-kinowy bliźniaczy światek przejmuje NYC. Dobrze. Zróbmy z niego drugie Hollywood. ;-)
OdpowiedzUsuńBaw się dobrze z Nolanem. Mam nadzieję, że ułoży mu się w żyćku, aby choć odrobinę złagodniał. Masy wątków i nieskończonych pokładów weny. ♥]
Andrea Wilson, Debbie Grayson & Olivia Fitzgerald
[Dziecięce marzenia są proste i ogromne jednocześnie, bo rodzą się z czystej wyobraźni, bez lęku przed porażką i bez pytania, czy wypada. Czuję zatem, że i Nolan i jego brat bliźniak mieli pragnienia bycia kimkolwiek się zechce i wiary, że świat naprawdę da się zaczarować, a to dopiero piękne! I tak trzymając się dziecięcego marzenia, dotarli do niego w dorosłości ^^ Ciepło mi się na sercu zrobiło, czytając Twoją kartę. Kto z nas nie miał takich marzeń, gdy byliśmy z 20 lat młodsi? Rewelacja!
OdpowiedzUsuńPrzy okazji chwalę za wizerunek. Ja od piątku oglądam Pamiętniki Wampirów (dokładnie dwa ostatnie sezony) i patrzę na Nolana z szerszym uśmiechem ^^ Oczywiście w głowie teraz będzie mi siedzieć zaginięcie Eliasa, czy to przypadek, czy ktoś zlecił jego zaginięcie? Mam nadzieję, że odnajdzie się cały i zdrowy, żeby też dzięki temu Nolan powrócił do dawnej wersji siebie!]
Natalie Harlow i Vanessa Kerr
[Cześć Damon. ♥ To znaczy, eee, Nolan! Pamiętniki Wampirów oglądałam kilkukrotnie, więc uwielbiam ten serial i tego bohatera także.
OdpowiedzUsuńPrzykro się patrzy na zmianę jaką przeszedł przez utratę bliskiej osoby. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się przed kimś ukoi i być może ta osoba wyleczy jego rany.
Baw się dobrze na blogu z kolejną postacią! :D]
Powder Smith
[Akurat czytałam książkę, w której zginął jeden z bliźniaków i dokładnie w tym samym momencie zobaczyłam kartę i trochę aż mnie ścięło. W każdym razie, idea mi się podoba, bo to jednak dramatyczna kwestia, a jak tu nie lubić dramatów z twarzą Iana.
OdpowiedzUsuńJeżeli Nolan miałby ochotę na prawdopodobnie bardzo irytującego asystenta produkcji to Wayne może tę pozycję zapełnić. Chętnie zmierzyłabym surowość Nolana z wyuczonym olewatorstwem Wayne'a, gdzie właściwie obie te kwestie wynikają ze straty. Jeśli byłaby chęć na wątek to śmiało zapraszamy.]
Wayne Travers