Menu

New York City
Witaj w mieście, które nigdy nie zasypia

18/09/2026

[KP] Comic Sans

Milo Hathaway
9 IX 1997
Warwick, Nowy Jork
Grafik
Ilustrator
projektant książek
Robi plakaty i okładki
Matka od zawsze mu powtarza, że albo ma być numerem jeden, albo dać sobie z tym wszystkim spokój i wrócić na rodzinną farmę. Może Milo nie jest najlepszym artystą ani nie jeździ ze swoimi ilustracjami i fotografiami na światowe wystawy, ale nie odpuścił. Zamiast tego projektuje okładki i składa książki. Tak że poniekąd jest pierwszy – pierwsze spojrzenie, i cyk, książka kupiona, pierwsze wrażenie, i pyk, książka przeczytana, pierwsze przesunięcie palcami po grzbiecie, i siup, książka dumnie wyeksponowana na regale, bo czasem bliżej jej do stylowej dekoracji niż do arcydzieła literackiego. O ironio, cyferki są więc ważne w jego życiu. Dwa piksele w górę sprawiają, że tytuł nabiera zadziorności, marginesy boczne szersze o pięć milimetrów dają nieco więcej przestrzeni na myśli (lub miejsca na paluchy), a osiem wartości RGB może zmienić kolorystykę – z ciepłej tonacji healing fiction w chłodną stylistykę romantasy. (Co z tego, że nikt inny tego nie zauważa, on to widzi). Ponadto stał się mistrzem w wytłumaczeniu w stu słowach (a nie krótkim „nie”, nawet napisanym Caps Lockiem, choć czasem musi zawzięcie ze sobą walczyć, aby mu się bezczelnie nie wymksnęło), że dana pozycja nie powinna mieć złotego tłoczenia, wielkiego nazwiska, barwionych brzegów, grafiki wygenerowanej przez AI, gołego torsu czy kobiety patrzącej w dal. Czasami się nie udaje, więc jak to mówią: grafik płakał, jak projektował. Dosłownie.
Matka zatem ciągle mu powtarza, że albo ma być numerem jeden, albo dać sobie z tym wszystkim spokój i wrócić na rodzinną farmę. Milo jednak nie odpuścił, bo uparty z niego człowiek (ma to po ojcu; stary piernik wciąż czeka na syna marnotrawnego, choć w domu ma czterech). Zamiast więc wrócić na farmę, po godzinach robi plakaty – maluje, wykleja i photoshopuje. Wystawia je na Etsy (po dogadaniu czasem sam robi za kuriera na rowerze) oraz sprzedaje je w kawiarni przyjaciółki swojej byłej dziewczyny. Teorytycznie już bardziej jego przyjaciółki niż jego byłej. A z byłą dziewczyną nie jest już od roku, choć nadal pamięta jej datę urodzenia (nawet godzinę) i to, że w poniedziałki piła co najmniej trzy kawy w trzech różnych kubkach, i wszystkie te trzy kubki Milo wciąż ma u siebie w mieszkaniu. Po prostu nie lubi wyrzucać rzeczy, skoro jeszcze mogą się przydać. Sam chodzi po śmietnikach i targach staroci szukać mebli, ramek czy innych mniej przydatnych dupereli. Im więcej, tym lepiej. W ten sposób zdobył vintage lampę, dwa drewniane krzesła, trzy rośliny, które dało się odratować, cztery talerze z ozdobnymi rantami oraz pięć wazonów w różnych kolorach, kształtach i wzorach. O ironio, cyferki rządzą jego życiem.

8 komentarzy:

  1. [Hej! Miło mi powitać Was na blogu, fajny ten Milo ze swoim zajęciem i tym mieszkaniem co jest full wypas!
    Szanuję za zbieranie staroci, samej będąc wielką fanką śmieciarek i oglądania wiat śmietnikowych oraz kilku drobniejszych zdobyczy (patrz ceramika i skrzynia), a plakaty niewątpliwie musi Milo robić ciekawe!
    Myślę że na oryginalny plakat moja Mattie do swojej biednej kawalerki nawet by się skusiła, bo lubi doceniać ludzi, artyzm i ich prace, więc jeśli to wystarczająca nić zaczepienia dla Ciebie to zapraszam :)
    A poza tym życzę dużo weny, wątków i frajdy na blogu!

    PS.: też lubię Whitakera ;)]

    Mathilde Stevenson

    OdpowiedzUsuń
  2. [W moim życiu cyferki nie są takie istotne, dlatego ten komentarz będzie zawierał same literki. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone!
    Pierwsze spojrzenie i jeb, zachwycam się postacią. Żartowałam, nie takie znowu pierwsze, bo najpierw musiałam przeczytać kartę i całe szczęście, że to zrobiłam, bo jest super fajna. Jak jeszcze Milo by sobie odrąbał ręce, to byłby Wenus ze swojego imienia, ale w sumie nie radzę – choć jedna z moich postaci mogłaby być całkiem zadowolona, bo chyba wyjaśniło się, kto zwija jej kradnie najlepsze szmergle z targów staroci. Dzień dobry, proszę sobie wyobrazić, że to wszystko to zapisane w comic sansie!]

    Leif & Len

    OdpowiedzUsuń
  3. [Niestety nigdy w życiu nie odratowałam żadnej roślinki, za to zabiłam kilka, więc nie można powiedzieć, że w ogóle nie mam z nimi doświadczenia! No i lubię rośliny jeść, głównie ziemniaki, ale jak mi ktoś pomacha rukolą to też nie gardzę. Bardzo podoba mi się dobór zdjęcia, mógłby dać takie na tyle swojej książki, jak już będzie projektował sobie okładkę. A ja nie napisze książki to mógłby takie dać na cudzej - to pewnie byłoby śmieszniejsze. Nie mam na ten moment żadnego pomysłu jak go połączyć z Magnusem oprócz tego, że obaj w domu posiadają kubki, ale człowiek z mniejszej rzeczy wątek ulepił, więc zapraszam!]

    Magnus Valtersson

    OdpowiedzUsuń
  4. [Pewnie, że mam ochotę! Zwłaszcza jeśli ma być buddy wątek - brakuje mi takich kumpelskich. To co, kiedyś się spotkali na targu, "pokłócili" o zdobycz i to był początek pięknej przyjaźni?
    Pokłócili w cudzysłowie, bo tak naprawdę Leif nie ma w sobie wiele wrogości; attention span złotej rybki nie pozwala mu chować w sobie urazy. Zresztą jakby ją czuł, toby nie chował, tylko emanował. Ale nie często ją czuje, tak coś czuję.
    Zakładamy, że są już poznani, lubią się - i teraz wrzucamy ich na jakiś pchli targ? Mogą zacząć od małego przedstawienia, tj. Milo chce coś kupić i się targuje, podchodzi Leif jako niezależny klient i zaczyna krytykować jego wybór, żeby sprzedawca się spocił i obniżył cenę. Albo na odwrót, Leif kupuje, Milo krytykuje. A potem kolejne łowy.]

    Leif Zweig

    OdpowiedzUsuń
  5. [A dziękuję, bardzo miło mi, że moja Matylda się podoba :) The Pitt bardzo lubię, choć pomimo wielkiego realizmu dużo tam oszukują. Niemniej Mattie jest wypadkowa serialu i własnych doświadczeń. Nie wiem tylko czy Dona byłaby zachwycona z takiego pracownika i czy by się dogadały, na szczęście to nie problem ;)
    Myślę, że Mathilde może raz na ruski rok pójść do hipsterskiej kawiarni na jakąś szaloną kawę i kupić jakiś hipsterski plakat. A do tego bardzo jestem ciekawa jak Miło to wpraszanie się by wyszło, więc jesteśmy na tak!]

    Mathilde Stevenson

    OdpowiedzUsuń
  6. [Fajny człowiek, taki pozytywny i zdeterminowany, a na dodatek z pasją! Zdecydowanie wolałabym, żeby ktoś taki projektował moją okładkę, nawet gdyby miał wypunktować wszystkie moje głupoty i przeżegnać się przez to myszką i klawiaturą! :D Mam nadzieję, że zostaniecie z nami na dłużej. Niech wątki walą do was drzwiami, oknami, książkami i monitorami. Udanej zabawy, hej! :D]

    Brant Dawson
    & Tanner Morgan

    OdpowiedzUsuń
  7. [Dobry wieczór, cześć i czołem ☺️ Czy mi się zdaje, czy zaraz otworzymy tutaj fanklub Whitakera?
    Spokojnie moglibyśmy otworzyć także fanklub Milo, bo to bardzo fajna postać, aczkolwiek nie wiem, czy to dobrze, że te cyferki rządzą jego życiem. Wydają się rządzić nim w stopniu nieco niepokojącym. A skoro to powrót do pisania po dłuższej przerwie, to tym bardziej mocno trzymam kciuki za to, żeby ten powrót był udany! Mam nadzieję, że to jak z jazdą na rowerze i ze tego się nie zapomina, ale pewnie trzeba będzie chwili, żeby się rozkręcić ☺️
    Życzę udanej zabawy na blogu, a Milo wyłącznie udanych zdobyczy na targach staroci! 🧡]

    MAXINE RILEY & IAN HUNT

    OdpowiedzUsuń
  8. [Tak szybko kursorem śmigałam, że się nie zorientowałam - drugie też ładne, ale to pierwsze mnie bardziej porusza! Nie stworzymy niestety wegańskiego wątku, bo choć u mnie tak jest, u Magnusa to nawet podwawelska się znajdzie - tylko pewnie jakaś amerykańska odmiana teraz, polish sausage.
    Możemy sobie pomyśleć razem i coś wykombinować: born.this.whale@gmail.com, bo na ten moment to żadnych konkretów nie mam, więc muszę głośno myśleć/głośno pisać, żeby znaleźć pomysł idealny.]

    Magnus

    OdpowiedzUsuń