Nathaniel Park
2 września 1996 roku, Busan, Korea Południowa • syn koreańskiego neurochirurga i amerykańskiej paleoantropolożki • Nate, Nat, Nathie – jak kto woli • w Nowym Jorku od 2005 roku • mała przerwa od modelingu na rzecz nowej ścieżki • ambasador marki Calvin Klein oraz Bvlgari • od dwóch lat wychowuje dobermana imieniem Baram 바람 • jedynak, od zawsze marzący o rodzeństwie • Live'y o niczym nadal sporą częścią jego życia • ambiwertyk • miłośnik nocnych spacerów • od dziecka idzie własną drogą • hobbystycznie trenuje boks i taniec • szczęście w pracy, brak szczęścia w miłości • właściwie dobre, spokojne życie • duma porażka rodziców • powiązania • instagram
Na początku był dzieckiem idealnym. Taki egzemplarz z instrukcją obsługi: mówił, kiedy trzeba, chodził, gdzie kazali, sam wiązał buty i nie rozlewał soku na dywan. Uczył się jak szalony, w weekendy przegrywał z Chopinem na pianinie, a w poniedziałki potrafił przekląć po angielsku i francusku, choć oczywiście nigdy by tego nie zrobił, w końcu był chodzącą perfekcją. Nie pyszczył, nie kwestionował, wykonywał polecenia zanim jeszcze zostały wydane. I uśmiechał się. Zawsze.
A potem przyszła refleksja: A niby po co? Po co się uśmiechać, gdy w środku człowiek ma ochotę przewracać oczami? Po co być miłym dla cioci, której życiowym hobby jest wnikliwa analiza cudzych porażek? Po co mówić to, czego się nie myśli, tylko po to, by nikt się nie obraził?
I tak się zaczęło. Pierwszy tatuaż – rodzice nie odzywali się miesiąc. Rezygnacja z medycyny na rzecz… no cóż, czegokolwiek innego – cisza przez rok. Widzą go na okładkach? Odwracają wzrok. W jego mieszkaniu byli dwa razy. Ostatni raz, kiedy uprzejmie, acz stanowczo odmówił randki z córką koleżanki mamy.
Samotność? Trochę bolała. Brak rodzinnego wsparcia, porad z kategorii “Ja w twoim wieku…”, brak życzeń świątecznych i urodzinowych. To wszystko czasem uwierało bardziej niż zbyt ciasne nowe buty. Mieszkanie było za duże, za puste, zupełnie niepasujące do kogoś, kto z natury nosił w sobie słońce.
Więc sprawił sobie psa. I nagle życie stało się bardziej kolorowe. Zyskał czteronogiego współlokatora, który nigdy nie oceniał i zawsze cieszył się na jego widok. Poza tym były jeszcze live’y i rozmowy z obserwującymi, którzy śmiali się z jego żartów i kibicowali mu w codziennych bitwach z rzeczywistością.
Ostatnimi czasy jednak coś się zmieniło. Ten jego wewnętrzny reflektor, który zawsze świecił trochę za mocno, jakby przygasł o pół tonu. Coraz częściej wybiera ciszę zamiast ludzi. Jakby coś go od środka przytrzymywało, odbierało lekkość, z której zawsze był zrobiony. Trochę się wycofał, trochę zniknął, trochę przestał być tym, który pierwszy zagaduje i rozjaśnia pokój samą obecnością. Może to tylko kryzys, a może coś głębszego, coś czego jeszcze nie umiał tego nazwać. Wiedział tylko, że stoi w miejscu i że potrzebuje nowego wyzwania, impulsu, czegoś co znowu nada kierunek. Dlatego zawiesił karierę modela, bez wielkich słów, bez tłumaczeń. I wtedy pojawiła się propozycja: nowy, głośny serial na HBO. Przyjął ją, jakby łapał się czegoś, co może go jeszcze gdzieś poprowadzić.
A potem przyszła refleksja: A niby po co? Po co się uśmiechać, gdy w środku człowiek ma ochotę przewracać oczami? Po co być miłym dla cioci, której życiowym hobby jest wnikliwa analiza cudzych porażek? Po co mówić to, czego się nie myśli, tylko po to, by nikt się nie obraził?
I tak się zaczęło. Pierwszy tatuaż – rodzice nie odzywali się miesiąc. Rezygnacja z medycyny na rzecz… no cóż, czegokolwiek innego – cisza przez rok. Widzą go na okładkach? Odwracają wzrok. W jego mieszkaniu byli dwa razy. Ostatni raz, kiedy uprzejmie, acz stanowczo odmówił randki z córką koleżanki mamy.
Samotność? Trochę bolała. Brak rodzinnego wsparcia, porad z kategorii “Ja w twoim wieku…”, brak życzeń świątecznych i urodzinowych. To wszystko czasem uwierało bardziej niż zbyt ciasne nowe buty. Mieszkanie było za duże, za puste, zupełnie niepasujące do kogoś, kto z natury nosił w sobie słońce.
Więc sprawił sobie psa. I nagle życie stało się bardziej kolorowe. Zyskał czteronogiego współlokatora, który nigdy nie oceniał i zawsze cieszył się na jego widok. Poza tym były jeszcze live’y i rozmowy z obserwującymi, którzy śmiali się z jego żartów i kibicowali mu w codziennych bitwach z rzeczywistością.
Ostatnimi czasy jednak coś się zmieniło. Ten jego wewnętrzny reflektor, który zawsze świecił trochę za mocno, jakby przygasł o pół tonu. Coraz częściej wybiera ciszę zamiast ludzi. Jakby coś go od środka przytrzymywało, odbierało lekkość, z której zawsze był zrobiony. Trochę się wycofał, trochę zniknął, trochę przestał być tym, który pierwszy zagaduje i rozjaśnia pokój samą obecnością. Może to tylko kryzys, a może coś głębszego, coś czego jeszcze nie umiał tego nazwać. Wiedział tylko, że stoi w miejscu i że potrzebuje nowego wyzwania, impulsu, czegoś co znowu nada kierunek. Dlatego zawiesił karierę modela, bez wielkich słów, bez tłumaczeń. I wtedy pojawiła się propozycja: nowy, głośny serial na HBO. Przyjął ją, jakby łapał się czegoś, co może go jeszcze gdzieś poprowadzić.
Hej! Wracam po małej przerwie z lekko zmienionym Nathanielem, a może powinnam powiedzieć - zaktualizowanym xD Zapraszam do wątków - szukamy właściwie wszystkeigo! Im więcej dramy i skomplikowania, tym lepiej! Nie gryziemy, mocno tulimy :D
Kartę sponsoruje Jeon Jungkook. Mordką i piosenką "Too sad to dance".
Kartę sponsoruje Jeon Jungkook. Mordką i piosenką "Too sad to dance".
Hello boy 💙
OdpowiedzUsuń[Cześć, hej!
OdpowiedzUsuńWidząc wizerunek, od razu mi się przypomina moja faza na BTS ;__; stare, dobre czasy!
Nathaniel za to wydaje się, że szuka siebie i chyba jakoś mu to idzie, skoro udaje mu się dostawać ciekawe oferty – oby ten serial był przepustką do czegoś niezapomnianego! :D Trzymam za niego kciuki i za to, żeby ułożyło mu się wszystko to, jak to sobie zaplanuje.
Życzę wiele, wiele weny i samych wciągających wątków, a w razie chęci zapraszam do Vasilisy. Baw się dobrze!]
Vasilisa Dragunova ⛸️✨