Menu

New York City
Witaj w mieście, które nigdy nie zasypia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elcuco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elcuco. Pokaż wszystkie posty

07/08/2026

[KP] Rules are not to be played by rebels

Len Lenny Weston
(28 lat; zawodowo casting associate & scout; po godzinach współwłaściciel EAR ME OUT)

Gdy świat stoi na pasach i czeka, aż zamryga zieleń, Len przechodzi na czerwonym. Nie obraża się na zasady – właściwie w ogóle nie bierze ich do siebie. Dobrze, że istnieją, ale po co od razu ich przestrzegać? Bez przesady. Przecież się spieszy.
Więc kroczy. Najpierw idą uszy, potem nos – i dopiero na końcu cała reszta. W poprzednim życiu pewnie był gryzoniem, rodzajem myszowatego, może szczurkiem przeciskającym się przez szczeliny, może myszoskoczkiem, który czeka, aż ktoś go pogłaszcze po grzbiecie.
W tym życiu akurat jest człowiekiem. W tym życiu przeżył już wiele żyć. Początek był niewinny. Działo się to, gdy Lenny miał siedemnaście lat i został wolontariuszem w hospicjum. Jedna z pacjentek wzięła go za wnuka – pierwszego dnia nie zaprzeczył, przez następne siedem też nie.
Od tamtej pory odgrywał już role czyjegoś dzieciaka, przyjaciela z dzieciństwa, księdza nawet. I bliskiego, z którym ktoś nie zdążył się pożegnać. Taki aktor osobisty, na drugą nóżkę i na drugi etat, zawsze do wynajęcia – razem z bratem stworzyli nieoficjalną agencję aktorską Ear Me Out i oferują ludziom właśnie to. Jeśli zapłacisz, przyjdzie jako twój chamski znajomy i powie sąsiadowi, że wszyscy mają dość jego dowcipów. Przetańczy noc na weselu. Usiądzie naprzeciwko ciebie w swetrze zmarłego syna i pozwoli wyznać wszystko, co powinno było paść wcześniej.

Len Weston


Radykalnie dobry, skrajnie nieetyczny. Len odbierze telefon o czwartej rano, pojedzie przez pół miasta i usiądzie obok kogoś na podłodze, dopóki ten nie przestanie płakać. Może przy okazji odwołać kolację z dziewczyną albo zapomnieć o urodzinach brata, nie ma problemu. To znaczy – oni zwykle mają.
Z obcymi idzie mu łatwiej. Obcy potrzebują od niego konkretnej rzeczy. Obecności na pogrzebie. Przykręcenia szafeczki. Ramienia, na którym można się wypłakać. Bliscy chcą Lena, a to zamówienie, które często pozostaje poza pakietem.
Na przeprosiny może się uśmiechnąć, choć wygląda wtedy, jakby wypchał sobie policzki jabłuszkami. Siostra powiedziała kiedyś, że uśmiech Lenny’ego czyni cuda – leczy trądzik, nawadnia pola. Cuda należy sobie dawkować, tak mówią zasady. A Len na zasady się nie obraża, właściwie to w ogóle nie bierze ich do siebie.

06/06/2026

[KP] leif it, mate

LEIF Z. ZWEIG
(24 lata, art director w Ogilvy New York)

Stary wyszedł po mleko i już nie wrócił, ale nie szkodzi. Pewnie i tak przyniósłby to z laktozą, której Leif nie toleruje. Zresztą po typie, który nazwał pierworodnego liść gałązka spodziewać się za wiele nie można. No, może poza fantazją i zdziwaczałym poczuciem humoru. Matka po dziś dzień woła syna drugim imieniem, a właściwie jego spieszczeniem – i tak z Zachary’ego robi z damska brzmiący Zooey.

Może ten liść gałązka jednak nie taki najgorszy. Przynajmniej jest heca. I można powiewać na wietrze, a potem opadać w losowych miejscach.

Nie miał nic, chciał mieć coś, więc nauczył się robić coś z niczego – łażąc po pchlich targach, lumpach, śmietnikach, kupując za bezcen szmergle z eBaya, które poprzerabiał na cacuszka z designerskim sznytem. Dobre oko, trochę sprytu, wrodzony talent do zmyślania i artystyczny warsztat wystarczają, by skręcać bzdurne reklamki i kampanie.

Plan jest taki: pokręcić się w agencyjnym świecie, zdobyć bajońskie sumy, a potem rzucić to i rzeźbić figurki z patyka. Realizacja: w toku.