Menu

New York City
Witaj w mieście, które nigdy nie zasypia

01/11/2024

[KP] Tyle razy myślałem, że to koniec, lecz myślę o niej. Może to ślepa miłość, ale jesteś oczkiem w głowie

VINCENT ANDERSEN29/10/1988 w Nowym Jorku ➽ współwłaściciel L’Atelier du Parfum i twórca zapachów.➽
Nie należał do tych, którzy wychodzą z domu w pośpiechu, z niedbale zawiązanym krawatem i potarganymi włosami. Poranki miał raczej dobrze opanowane. Najpierw szklanka wody z cytryną, najlepiej wypita w całkowitej ciszy, później długi prysznic i cała reszta małych rytuałów, bez których nie wyobrażał sobie rozpoczęcia dnia. Ze starannością zadbał o zarost, przeczesał włosy, użył ulubionych perfum i tylko przez chwilę zastanawiał się nad wyborem koszuli. Sięgnął po białą i dobrał do tego ciemną marynarkę, żeby jak zawsze idealnie ze sobą współgrały. Krawat zawiązał przed lustrem, założył zegarek, poprawił mankiety i schował telefon do kieszeni. Wyglądał jak ktoś, kto dokładnie wie, dokąd zmierza i w zasadzie tak właśnie było. Zawodowo nie miał większych powodów do narzekania. Własna firma, kolejne plany i sporo obowiązków skutecznie zajmowały mu głowę. Prywatnie od dziesięciu lat dzielił życie z tą samą kobietą. Pobrali się po sześciu miesiącach znajomości. Nie wszystko układało się między nimi w sposób doskonały, ale zdążyli stworzyć własny świat, w którym było miejsce na wspólne przyzwyczajenia, drobne sprzeczki i codzienne kompromisy. Do pełni szczęścia brakowało im jednak jednego. Dziecka. Właśnie zbliżały się kolejne dni, w których ponownie mieli podjąć starania. Powinien się cieszyć. Tryskać energią. W końcu każda kolejna próba oznaczała szansę na spełnienie ich marzenia. Tyle, że po wcześniejszych trzech stratach, nie umiał podchodzić do tego bez obaw. Chciałby móc myśleć o pozytywnym zakończeniu, gdzie w końcu poznają płeć, będą odliczać do dnia narodzin i staną się trzyosobową rodziną. Zamiast tego czasami zastanawiał się, czy będą mieli siłę przechodzić przez kolejne rozczarowanie. Mimo wszystko nie zamierzał się poddawać. Wciąż miał nadzieję, że pewnego dnia wszystkie te próby, nerwy i ciche życzenia wreszcie przyniosą coś dobrego.
⇝jedyne dziecko byłych właścicieli L'Atelier du Parfum, korzystających z życia na emeryturze.
⇝mieszka w apartamencie z pięcioma pokojami i czterema łazienkami w Central Park South, dzieląc metraż z żoną, matką i ojcem.
⇝ przygarnął porzuconego Jupitera.
⇝imię Vincent nadaje się pierwszemu synowi w jego rodzinie od momentu pojawienia się na świecie prapradziadka, urodzonego w 1888 roku.
Emme's Codes
Witam! Buzi Vincentowi użycza Joseph Cannata. W tytule karty Louis Villain i Sara Girgis z utworem "Tiffany Blue". kontakt: tusznapapierze@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz